Cudu nie było
o godzinie trzeciej piętnaście
czekając na białe rękawiczki
krzyżowałem Boga
nie było porażającej mocy światła
czas się nie zatrzymał
krzyż uderzał o kamienie
a one oddawały wściekłość tych
którzy bili nadzieją
gwoździe nie rozdarły powietrza
płynęła z nich tylko krew
włócznia się nie stopiła
skropiła ją tylko woda
ciernie się nie rozpadły
a śmierć nie umarła
wszystko czynisz nowe?
popatrz na mnie
Komentarze (8)
Piliery jak dobrze znowu Ciebie czytać... tylko smutkiem tu wieje takim, że...
Bardzo dobry wiersz. 6
Martynko, dzięki. W każdym z nas drzemie pragnienie cudu. Oczekujemy nań w chwilach trudnych, beznadziejnych albo wtedy gdy jesteśmy słabi i bezradni. Cud powinien być spektakularny, olśniewający i zewnętrzny. Tymczasem, jeśli jest - bywa siermiężny, czasem odległy, niezrozumiały (musi stać się w nas samych?) Rozczarowanie cudem potrafi być bolesne i prowadzi do nienawiści. To rozczarowanie potrafi krzyczeć: "zabij go!"
Wiem, Piliery. Ja też czekam w pewnym sensie na cud, może akurat w tym momencie się dzieje, może każdy dzień jest cudem... tylko nauczyliśmy się wypatrywać tych wielkich, stąd lekceważymy małe.
A dobrze je dostrzec...
Cudu nie było, ale może jest nie potrzebny, może jest dobrze tak jak jest. 5 :)
Podobno tym którzy wierzą cuda są niepotrzebne. Jeśli tak to chyba dlatego że istnieją. Dzięki. :)
Przeglądam sobie różne profile po komentarzach i natknęłam się na Twoją twórczość - tworzysz piękną poezję... przynajmniej tak ją odczuwam. Pozdrawiam!
Ciekawy, przejmujący biały wiersz. Jak dla mnie 5 :) pozdrawiam.
Dzięki za odwiedziny i docenienie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania