Cukier.
Przychodzi kobieta do sklepu i widzi ekspedientkę siedzącą za ladą na krześle, popijającą herbatę.
- Ma pani cukier? – Pyta.
- Tak.
Widząc, że sprzedawczyni się nie rusza, kobieta się bulwersuje.
- A mogłabym go kupić?
- Nie. – Ekspedientka mówi spokojnie
- Dlaczego? – Klientka stara się też mówić spokojnie i nie okazywać zdenerwowania.
- Bo go nie sprzedajemy.
- Ale przecież pani mówiła, że go pani ma.
- Tak mam, ale nie w sklepie tylko w herbacie.
Komentarze (3)
Ha ha stary, dobry PRL ( sorry okropny PRL!) i zapachniało Bareją! : )
Jaka nieuprzejmość! XD Ja tam się uśmiechnęłam, więc 5 ;DD
"- Ma pani cukier? – Pyta" - pyta*
"- Nie. – Ekspedientka mówi spokojnie" - bez kropki i z małej litery również :)
"- Dlaczego? – Klientka stara się też mówić spokojnie i nie okazywać zdenerwowania." - tu tak samo, wszystko to czynności mówione, więc z małych liter
Ojejku... cóż, końcówka jest dosyć... trafnie ujęta. Podoba mi się pomysł, choć tak króciutko opisany. Tutaj jednak więcej słów nie trzeba, zostawiam 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania