Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
CYBERPUNK
Wokół panowała kompletna ciemność. Słońce zniknęło na tak długo, że niektórzy zapomnieli, jak wygląda. Od kilku dni było też wyjątkowo ponuro. Przyczyną tego stanu rzeczy była unosząca się nad miastem gęsta mgła.
Billy palił papierosa przed wejściem do stacji benzynowej, zastanawiając się przy okazji, jak podejść do młodej dziewczyny, która tam pracowała. Jej imię brzmiało Nikola. Wszyscy pracownicy tej stacji paliw musieli nosić identyfikatory i dzięki temu Billy był trochę bliżej poznania tej zagadkowej postaci. Zastanawiał się, jak rozwinie się relacja pomiędzy nimi. W głowie miał żywe obrazy jej ciała, skupiając się na jej ustach, piersiach i plecach. Zastanawiał się, jak smakują jej usta i czy ma wąską szparkę. Najchętniej by jej załadował tu i teraz, ale nawet taki punk jak on miał tyle rozumu w głowie, że nie chciał tego robić. Po paru minutach na stacji zaroiłoby się od policjantów, z którymi nie chciał mieć do czynienia. Po wypaleniu szluga wszedł do środka Przy jednym ze stołów czekali na niego kompani.
Ekipę urzędujących na stacji punków ludzie określali jako bandę czworga. Ta grupa społecznych wyrzutków była krytycznie nastawiona do jakiejkolwiek władzy, szczególnie tej obecnej. Choć ekipa punków była porozrzucana po całym świecie, tej czwórce udało się ponownie spotkać i siać chaos. Oprócz blondwłosego Billy'ego, będącego najbardziej towarzyskim członkiem tego środowiska w bandzie znajdowali się jeszcze zmartwychwstały RaDo, Mateusz zwany bogiem gromu oraz jedna z niewielu pancur Wotka.
Niedługo później szczęście uśmiechnęło się do Billy'ego. Do stołu podeszła Nikola wraz z tacą z kieliszkami wódy oraz szklaną kulą wypełniona płynem, w której pływały jakieś przypominające ryby żyjątka. Jak się okazało, Wotka nie próżnowała w czasie, gdy Billy palił papierosa. Zamówiła dla wszystkich wódkę oraz zakąskę. Nikola zaczęła wykładać naczynia na stolik. Billy bacznie się jej przyglądał i zaczął pytać, cóż takiego pływa w przypominającym akwarium zbiorniku.
- Wiedziałam, że ktoś z Was się o to zapyta. To najnowszy trend kulinarny i restauracyjny hit. Wyhodowany w laboratorium gatunek płaza, przypominający aksolotla, którego smak doskonale komponuje się z wódką. To nowa alternatywa dla popularnego niegdyś śledzika. Jest smaczny, trochę jak śledzik, trochę jak węgorz. Nazywamy to ulik, ale nie jest to ulik w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Może coś jeszcze podać.
Billy wytrzeszczył oczy, zamyślił się, podziękował i powiedział, że jak będą czegoś potrzebowali, to się zgłoszą się do niej.
Wotka wzięła pałeczki i próbowała wyłowić przypominające aksolotla stworzenie, co po paru sekundach jej się udało. Dziewczyna wzięła zwierzę do ust i odgryzła mu głowę, po czym popiła kieliszkiem wódki. Po chwili zjadła dalszą część aksolotla i wypiła kolejny kieliszek wódki, na co zgromadzeni przy stole mężczyźni trochę się oburzyli, bo ta wóda miała być dla wszystkich.
Billy cały czas myślał o Nikoli, chociaż po głowie chodziło mu też wiele innych młodych kobiet, o których marzył, albo z którymi coś go kiedyś wiązało. Jego myśli krążyły też wokół prostytutek. W ogóle jego umysł był wypełniony po brzegi różnymi myślami, które uniemożliwiały mu skupienie się na bieżącej sytuacji, przez co miał problem, żeby wyłowić swoją przekąskę z akwarium.
Po chwili dał sobie spokój i po prostu napił się wódki, ale zaraz zaczął się zastanawiać, jak oni wrócą na squat, skoro wszyscy są pod wpływem alkoholu. Ich pojazd – Regalia, miał co prawda funkcję wspomagania, a świat był po prostu pobojowiskiem po konflikcie światowym i buncie maszyn, ale nie znaczyło to, że policjanci odpuścili swoją robotę. Wśród stróżów prawa znajdowało się mnóstwo takich, którzy na serio traktowali swoją robotę i goniliby ludzi nawet za drobne przewinienia na kraniec świata.
A Regalia rzucała się w oczy. Czarny Maybach Exelero to nie było coś, co można było zobaczyć często na ulicach miast. Billy pomyślał, że jeżeli wszyscy się napiją i wsiądą do wozu, to żadne z nich nie będzie mogło prowadzić. Co prawda Regalia miała też tryb automatyczny, ale było to problematyczne z dwóch względów. Po pierwsze niedopuszczalne było, żeby wszyscy pasażerowie pojazdu byli pijani, a na to się zanosiło. Po drugie wojna ludzi z maszynami, którym przewodziły superkomputery z YAHWEH na czele. Nie można było do końca ufać Regalii.
Jednak wszystko miało swoje dobre strony. Banda czworga mogła przespać się na stacji benzynowej, która była czynna całą dobę. A skoro sytuacja zmusiłaby ich do zostania na stacji, to Billy siłą rzeczy mógłby nawiązać większy kontakt z Nikolą. W tym miejscu pomyślał o seksie w kiblu albo w Regalii.
RaDo w tym czasie zajęty był studiowaniem książeczki „Możemy Cię zbudować”, którą rozdawali wyznawcy YAHWEH. Musiał przyznać, że wiele prawdy zawarto w treści tego dzieła. Broszura opisywała proces tworzenia ludzi przez maszyny, a także przywracania ich do życia. RaDo nigdy nie spotkał się z czymś takim, ani teraz, ani w swoich poprzednich wcieleniach. Zafascynowany przeglądał kolejne strony poradnika stworzonego przez sztuczną inteligencję, z którego wynikało, że komputery mogą przywrócić do świata każdą istotę, która kiedykolwiek stąpała po ziemi. Wydawało się to z jednej strony fascynujące, a z drugiej tak dziwne, że trudno było w to wszystko uwierzyć. Z drugiej strony RaDo wiedział, że jego życie kiedyś się zakończyło, w deszczowy, zimowy poniedziałek. Był nawet na swoim grobie położonym z centrum Katowic z rozdziawionymi ustami, nie mogąc się nadziwić, jak to wszystko jest możliwe, że znajduje się jednocześnie w dwóch miejscach - żywy i martwy. AI oczywiście umiał wyjaśnić tę zagadkę. Tak jak niegdyś ludzie masowo produkowali komputery, tak teraz komputery masowo produkują ludzi. Ludzie kiedyś masowo wytwarzali identyczne maszyny, teraz zaś sztuczna inteligencja tworzy miliony różnych osobowości, z których każda jest unikalna. W mózgu każdego człowieka umieszczają dane, jakie posiadał oryginalny człowiek w chwili śmierci. Pomysł ten wzbudził przerażenie wśród części ludności, jednak nic nie dało się z tym zrobić. Od kiedy ludzie zaczęli masowo produkować cyborgi, maszyny stopniowo dążyły do samodzielności. Nie minęło dużo czasu, a w City 97 powstała pierwsza na świecie nielegalna fabryka ludzi.
Gdy tylko RaDo po raz pierwszy zobaczył swój grób, miał ochotę wziąć łopatę i się wykopać. Billy, który był z nim wtedy na cmentarzu, odciągał go z tamtego miejsca. Szarpał go i tłumaczył, że jedyną rzeczą, jaką wykopie będą jego kości, w których nie rozpozna samego siebie. RaDo jeszcze nie raz samemu przychodził do siebie na cmentarz, by się wszystkiemu przypatrzeć.
Drugą rzeczą, jaka przyszła mu na myśl było to, że trochę późno się za to zabrali, ale w sumie jest to ciekawe doświadczenie. W sumie był bardzo wdzięczny losowi i AI, że stało się tak, jak się stało. AI nie tylko przywrócił go do świata żywych, ale też usunął mu wszelkie choroby, z którymi zmagał się od wieku dziecięcego. Najbardziej cieszyło go to, że mógł bezkarnie palić papierosy. Oczywiście po czasie w głowie zaczęła mu się pojawiać myśl, czy jeżeli umrze jeszcze raz to czy AI wykona tę samą procedurę przywracania.
Cały ten proceder wskrzeszania ludzi budził niepokój i sprzeciw wśród przywódców politycznych, którzy słusznie zresztą zaczęli się bać, że praktyki AI doprowadzą do wzrostu przestępczości w świecie, który już dawno upadł. Przywracanie ludzi do życia mogło spowodować to, że bandyci przestaną bać się śmierci i będą coraz bardziej zuchwali w swoich działaniach. A co zrobić z tymi, którzy zostali skazani na karę śmierci? Perspektywa przywracania do życia największych przestępców w historii budziła grozę nawet wśród najpotężniejszych i twardo stąpających po ziemi ludzi.
Powszechne obrzydzenie wzbudził natomiast pewnego pięknego słonecznego dnia cyborg przedstawiający się jako HAL 1999. Wtargnął do systemu nadawczego wszystkich telewizji w celu przerwania programów i wyemitował własną, dziwaczną treść. Cyborg miał bardzo androgeniczny wygląd i nie można było stwierdzić czy jest on rodzaju męskiego, czy żeńskiego. Nagle jego tułów i otulona długimi, kręconymi blond włosami twarz pojawiła się na ekranach telewizorów na całym świecie. HAL 1999 nadał dziwny komunikat o budowaniu ludzi oraz o tym, że Kościół zostanie srogo ukarany za swoje grzechy i jednocześnie sam sobie wyrządzi krzywdę. Robot powiedział, że jednym z kulminacyjnych punktów całej akcji będzie akt seksualny, jakiego dopuści się papież ze swoją zmarłą, ale przywróconą do życia matką.
Niektórzy śmiali się z tego komunikatu, ale faktem było, że jeżeli AI będzie przywracać ludzi do życia, jak leci i wszyscy wskrzeszeni ludzie będą w tym samym wieku to może dojść do nieprzewidzianych sytuacji, gdzie rodzice nieświadomie będą mieć intymne relacje z własnymi dziećmi
Gdy RaDo był pochłonięty studiowaniem broszury „Możemy Cię zbudować”, która bardzo mu się kojarzyła z czasopismem, którego mottem był biblijny werset z listu do Rzymian „już nastała pora, byście się przebudzili ze snu”, Billy z trudem powstrzymywał podniecenie.
Przeprosił towarzystwo i pobiegł do toalety. Gdy tylko znalazł się przy umywalce, rozpiął rozporek i zaczął się masturbować. Billy bawił się swoim siurem i rozmyślał nad tym, ile nienarodzonych dzieci znajdzie się zaraz na powierzchni pisuaru, gdy ktoś mu przeszkodził.
To była Nikola, która stanęła w drzwiach wejściowych z telefonem komórkowym w dłoni.
- Przepraszam Pana. Takie rzeczy nie powinny mieć tutaj miejsca - upomniała go dziewczyna. - Wszystko jest monitorowane, a ja nie jestem jedyną osobą, która to widzi. Proszę przestać.
Billy popatrzył na Nikolę i trochę niepocieszony przestał zabawiać się sam ze sobą. - Ja tylko chciałem trochę pobawić się swoim przyjacielem, bo czuję w sobie miłość. Jesteś przepiękna.
Po tym wszystkim Billy posłał zdezorientowanej dziewczynie pocałunek.
- Jak skończysz zapraszam do mnie - odparła dziewczyna - Mam nadzieję, że nie zjawi się tu zaraz policja, ale jeżeli już się pojawią mundurowi, to sam będziesz sobie winny.
Billy z niechęcią schował fujarkę do majtek, zapiął rozporek i skierował się do umywalki, aby umyć ręce. Choć jego postępowanie mogło narobić problemów sobie i jego ludziom, nie odczuwał wyrzutów sumienia. Punki często przekraczają granice prawa, zwłaszcza mocno ingerującego w życie obywatela.
W tym samym czasie przy stole odbywała się impreza karciana. Do kamratów Billy'ego dołączyli Cyganie. Karty krążyły wśród gwaru i śmiechu. Wódka lała się litrami.
Mateusz w tym czasie uruchamiał swoje mechaniczne zwierzęta, jakby przeczuwał, że do wesołej kompanii zaraz przypierdoli się policja i wszystkich zaaresztuje. Ta myśl przyszła mu na myśl, gdy na wielkim telewizorze znajdującym się na stacji wyemitowali specjalny program informacyjny. Prezydent Europy Władimir Putin oraz inni urzędnicy wypowiadali się na temat walki z AI. Mateusz, jak zwykle opanowany, postanowił dużo na ten temat nie myśleć i skupić się na działaniu. Na podłodze pojawiły się mechaniczne lalki: Meka-Pies, Meka-Pelikan i Meka-Ryba, które Bóg gromu próbował uruchomić.
Billy tymczasem zmierzał się w stronę kasy, za którą stała Nikola, która była zszokowana całą sytuacją. Wielokrotnie słyszała o punkach i ich zachowaniu, polegających na ataku wszelkie formy instytucjonalizacji życia społecznego, ale ci ludzie zamieniali właśnie jej stację benzynową w siedlisko rozpusty i zepsucia. Karty, publiczny onanizm, wypowiedzi krytykujące władzę i co najgorsze mechaniczne zwierzaki , które na pewno były dziełem AI.
-Wiesz co? Jak chcesz, to możesz wyciągnąć fujarkę. - powiedziała Nikola do Billy'ego - Policja na pewno się tutaj zjawi i zrobią dym na stacji, więc czy będziesz tu bawił się swoją żmijką, czy nie, to nie ma większego znaczenia. Wszystkich i tak aresztują.
- Poproszę jakiegoś drinka – odpowiedział trochę zaskoczony Billy - Niech będzie słodki jak cipka. Czuję się trochę jak Romeo. Nie wiem, czy wiesz, o czym mówię? Romeo i Julia. Stara książka.
- Coś kojarzę. Chcesz mi coś powiedzieć czy będziesz tracił mój czas?
- Możemy to zrobić na zapleczu?
- Przepraszam. Nie dosłyszałam.
- Czy możemy to zrobić na zapleczu? No wiesz. Romeo i Julia. Cipka. Żmijka.
Nikola aż się zakrztusiła, jak to usłyszała.
- Wy tak na serio funkcjonujecie? Podchodzicie do ludzi i pytacie się, czy mają ochotę na seks?
Po chwili do tej dwójki podeszła Wotka z butelką w ręku.
- Posłuchajcie mnie lowelasy. Nie chcę wam przeszkadzać, ale zaraz będzie tu tłum gliniarzy, no może trochę mniej niż tłum i mamy dwa wyjścia. Pierwsze wygląda w taki sposób, że czekamy na nich, stawiamy opór i później się ewakuujemy. Drugie jest takie, że po prostu zwiewamy. W tej chwili. Aha i jeszcze jedno, proszę Pani. Proszę się nie martwić tą butelką. To może jest i alkohol, ale to produkt rolnictwa ekologicznego z dodatkiem warzyw. Nie wspieramy imperialistów ani żadnych korporacji.
- Ja bym w związku z tym jednak zrobił to na zapleczu i to w tej chwili skoro czas nagli. - powiedział Billy.
- Chyba ze swoją ręką. - odparła Nikola, której nie podobało się, że jest traktowana przedmiotowo.
- Umiesz to robić? Bo ja nie umiem i liczę na Twoją pomoc. - wypalił Billy.
To zdanie sprawiło, że Nikola po raz kolejny rozwarła oczy szeroko ze zdumienia i zaniemówiła.
- Chyba wolałabym zrobić to w twoim samochodzie - odpowiedziała powoli, zaskoczona samą sobą.
Gromowładny Mateusz, RaDo oraz Cyganie tymczasem przyglądali się małemu ekranowi na stole, wskazującemu pozycję mundurowych. Wszystko wskazywało na to, że jeden z radiowozów znajduje się bardzo blisko i zmierza w kierunku stacji benzynowej. Ktoś albo musiał zakablować ekipę, albo śledzić ją, albo co jest najbardziej prawdopodobne, był to efekt działań operacyjnych policji, monitorującej całe miasto.
Nigdzie nie można się ukryć, jak się żyje w państwie, rządzonym przez takich jak Putin - pomyślał Mateusz, który uruchomił właśnie Meka-Pelikana. Robot rozdziawił swój wielki, mechaniczny dziób i podjechał do drzwi wejściowych na stację.
Banda czworga miała duże szczęście. Pod stację podjechał radiowóz, z którego wysiadło dwóch gliniarzy. Policjanci przyjechali prawdopodobnie na rekonesans i być może wcale nie było tak, że władze wiedziały, co tu się odpierdala.
Niestety, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Gdy tylko noga pierwszego przedstawiciela władzy przekroczyła próg stacji benzynowej, stojący naprzeciw wejścia Meka-Pies oddał szereg strzałów.
Wszystkie wymierzone były w policjanta i wszystkie wbiły się w jego klatkę piersiową. Drugi z policjantów nie zdążył nawet zareagować, bo zajął się nim Meka-Pelikan, który serią strzałów roztrzaskał mu głowę.
Banda czworga nie miała już tutaj co robić. Przyjemnie było, ale musieli opuścić to miejsce, przynajmniej na razie. Momentalnie otrzeźwieli i zaczęli zbierać swoje graty, a następnie iść w stronę Regalii. Nikt nie chciał zginąć, albo - co gorsza - trafić do putinowskiego więzienia.
Billy popatrzył na Nikolę i powiedział: „Do zobaczenia następny razem. Ja tu jeszcze wrócę”.
Nikola popatrzyła na punka, na trupy policjantów, umazaną krwią podłogę, przepitych i trzymających w rękach karty Cyganów oraz na Regalię, po czym krzyknęła: „Poczekaj! Poczekaj na mnie! Jadę z Wami!”. Nikola wybiegła zza lady, ale przedtem poprosiła współpracownicę: „Zastąp mnie na chwilę. Muszę coś załatwić. O nic się nie martw. Ja tu jeszcze wrócę!”
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania