Cykl brązowych lisci
Kolorowe liście spadają z drzew, a ja podziwiam to przez szybę autobusu
Zlatuja tez i te brazowe liście w pełni pozbawione kolorów i zycia
Czasami widzę siebie w takim liściu, takim suchym bez życia co Zlatuje beznamiętnie i bez żadnych nadziei na lepsze jutro.
Bo go już jutro nie będzie.
Chciaz otaczaja mnie kolorowe liście które dają klimat jesieni moj wzrok jest utkwiony na tych brązowych, bez koloru
Nie widze jesieni kolorem widze ją szarościami, deszczem z granatowy chmurami i jeszcze ciemniejszymi Myślami
Jesien sprawia ze szuflada moich myśli jest cisgle wypchana po brzegi
Myślę o tym zeby nie myśleć o tamtym wprowadzając cykl którego nie umiem zatrzymać a skutki sa fatalne
Alw tamto tez było tym a to stanie się tamtym
Poraz kolejny nie umiem postawić piorytetow I utkenalam w tym samym beznadziejnym miejscu co rok temu
Poraz kolejny bede łapać jak głupia każdy kolor inny niz szary
Poraz kolejny bede czyscisla szufladę myśli aby zapełnić ją w 3 sekundy
Znów ten sam beznadziejny cykl, jednocześnie jestesm za slaba zeby go przerwac
Brakuje mi odwagi, a moze samozaparcia?
A mzoe tworze problemy zamiast sie ich wyzbywać?
A moze to we mnie jest problem ktory mnje twk dręczy
Wracam do domu i przykrywam sje szarym kocem, ponownie znikając w swoich własnych myślach
Przecież cykl musi jakos trwać prawda ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania