niczyja
zabijali mnie codziennie
jeszcze w łonie matki
pijana ze szczęścia
trzeźwiałam w inkubatorze
nigdzie nie znalazłam domu
chociaż przechodziłam z rąk do rąk
do dziś nie wiem
dlaczego odłączyli respirator
przecież nadal boję się oddychać
zabijali mnie codziennie
jeszcze w łonie matki
pijana ze szczęścia
trzeźwiałam w inkubatorze
nigdzie nie znalazłam domu
chociaż przechodziłam z rąk do rąk
do dziś nie wiem
dlaczego odłączyli respirator
przecież nadal boję się oddychać
Komentarze (49)
Robi wrażenie... Ale na wierszach to ja się nie znam. Pozdro.
Mnie cieszy, że czytasz i zostawiasz ślad. Dziękuję.
Dobry, mocny wiersz, z ostrą jak szpikulec końcówką.
Nie rozumiem tylko tytułu. Pewnie mi coś umyka, bom chora i słabo myślę. Będę wdzięczna za podpowiedź.
Tez mnie się podoba. Chyba chodzi o odebranie opieki, wyrośnięcie z domu zastępczego i pójście w samodzielne życie.
Tjeri, Ty przecież wiesz, że tytuły, to moja największa bolączka... tutaj od mieć cykora - bać się, ale jeszcze o tym myślę, bo wiem, że dramat.
Zdrowia życzę.
kala masz rację, bez dobrych podstaw, ciężko w życiu.
Dziękuję.
betti, dzięki.
To faktycznie cosik jeszcze pomyśl, bo"cykor" "mieć cykora" to jakby nie ta ranga strachu, taka bardziej powierzchowna, żartobliwa. A tu jest głęboko zakorzeniony strachoból, że tak głupio nazwę.
Czytałem już dziesiątki twoich wierszy - tak nie jestem nowicjuszem na tym portalu, ale jest to pierwszy, który mogę nazwać czytelnym i wyrazistym. Nigdy bym tego nie powiedział, ale ten tekst naprawdę zasługuję na dobrą ocenę. Mocny, wyrazisty i dający do myślenia i co najważniejsze, nieprzekombinowany.
To miłe, że mnie czytasz... wiersze są różne, tak jak nastroje piszących. Niektóre walą po oczach, przy innych trzeba pomyśleć...
Dziękuję za komentarz.
Pierwszy wiersz, który zrozumiałam. Brawo ja!
A to też oznacza, że obniżyłaś loty metaforyczne, bettitino.
Refluks, o rany julek i co ja mam napisać... wydawało mi się, że piszę prosto. Dałaś mi do myślenia...
Dziękuję za komentarz.
Jedna tylko uwaga, nie oni zabijali tylko ona , matka zabijała w swoim łonie. To wynika z dalszej części tekstu i zarzut jest wtedy skierowany bezpośrednio do matki a nie do jakiś ich
Matka sama sobie nie zrobiła dziecka, to chyba logiczne.
betti.... ale i nikt jej na siłę nie wlewał wódki do ust
Jacom JacaM z czym masz problem, bo nie czaję? Tekst prosty. Uzależnienie rodziców widoczne i oboje są winni, moim zdaniem.
betti problem mam w tym, że brzmi tak jakby jacyś oni zabijali płód w łonie matki
zapisałbym to tak:
zabijali mnie codziennie
jeszcze w łonie
(wtedy w domyśle są rodzice)
albo,
zabijała mnie codziennie
jeszcze w łonie
Jacom JacaM bo ''oni'' oboje są winni, po równo, moim zdaniem. Ty oczywiście możesz mieć inne, co szanuję, ale pozostanę przy swoim. Pozwolisz, prawda?
Bardzo smutne. Tytuł na początku był dla mnie dziwny, ale teraz przeczytałam go inaczej - cykor i ja
Ano smutne. Te tytuły mnie wykończą...
Dziękuję za czytanie.
Tytuł zrozumiełam, bez problemu od razu, ale przemyśl go. Troszkę z innego poziomu jest i kontrast z tekstem. A tekst dobry i mocny.
Dzięki, JamCi, zmieniłam, ale nadal to nie to, chociaż może odrobinę lepiej?
Betti bardziej spójne jest z pewnością. Pozdrawiam.
To jest piękne.
Dziękuję, Bogumił.
dobre. szczególnie druga zwrotka - z dużym wykopem
Dziękuję, sensol.
Dużo lepszy tytuł teraz!
Dzięki. One mnie wykończą, w sensie te tytuły... zacznę numerować, zawsze jakiś sposób.
Jak tam, zdrowiejesz?
betti Jednak tytuł przyciąga. Numerowanie nie radze.
Marku, ale to wymyślanie, to kara dla mnie.
betti szczerze współczuje, ale musisz się przełamać.
Marku, ja się łamie za każdym razem. A wiesz, że niektórzy najpierw piszą tytuł, a później kminią resztę? Ja w ten sposób nic bym nie napisała...
betti Ja raz tak miałem, że pisałem pod tytuł http://www.opowi.pl/kebab-czy-falafel-a49006/. Trochę w temacie który omawialiśmy przed chwilą pod innym tekstem.
betti,
Ano, będę żyć, choć ładnie mnie rozłożyło.
Tytuł nieraz trudniejszy od treści.
Tjeri ja też w ubiegłym tygodniu, ledwie patrzyłam na ekran, Jakieś jesienne wirusy... na szczęście po trzech dniach idą sobie dalej.
Marku, byłam... pośmiałam się. Dobre!
betti ja gorzej przechodzę, odkąd 3 lata temu zaliczyłam ciężkie zapalenie płuc z sepsą na deser. Grabarz się szykował, ale widać nie był to mój czas. Ale zużyłam się nieco i wydelikatesiłam.
Tjeri zapalenie płuc i ja przechodziłam, ale z sepsą, to koszmar.
Uważaj na siebie, to nie żarty.
betti ano, dzięks. Idu wylegiwać ;)
Wzruszające! 5
Dziękuję, Marku.
Ktoś nie dojrzał do macierzyństwa, a dziecko cierpi. Ważny głos, poruszyłaś trudny temat 5
Dziękuję, Jarku.
Bardzo dosadny wiersz, proszę pani. I naprawde, jakkolwiek w wielu z Twoich utworów brakuje mi takiej iskry, czegoś, co by ożywiło technicznie dobrze napisane wersy - tak tu wszystko jest idealne. :)
Dziękuję, droga pani. Miło mi, że chociaż ten zasłużył na uwagę.
Pozdrawiam.
Interesujący i smutny i nasuwa się myśl ,że trza byłoby się zaopiekować. Pozdrawiam
Dziękuję, Mironie.
Pozdrawiam.
Silny przekaz. Wbija w ciepłe fotele.
Dziękuję, piliery.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania