Czajnik, który został morzem
czajnik
stał
i gwizdał
nie na herbatę
na morze
bo morze
mu się śniło
od środka
chlup
fala
z dziobka
wypłynęła
na stół
zalała cukier
cukier zrobił się plażą
łyżeczka
została latarnią
a ja
rybakiem
bez ryb
za to
z rachunkiem za prąd
na horyzoncie
pojawiła się
moja skarpetka
samotna
jak zwykle
płynęła
na lewą stronę
świata
– wracaj!
krzyknąłem
ale skarpetka
nie wracała
bo właśnie
została wyspą
na wyspie
wyrósł las
w lesie
drzewo
na drzewie
ptak
ptak
zjadł okruszek
okruszek
zjadł ptaka
i nagle
cała wyspa
zaczęła
maleć
aż została
kropką
na stole
czajnik
przestał gwizdać
morze
wyschło
łyżeczka
wróciła
do szuflady
a ja
zostałem
sam
z kubkiem herbaty
tylko
gdy wypiłem ostatni łyk
na dnie
zobaczyłem
małą falę
i usłyszałem:
jeszcze nie koniec
więc przykryłem kubek
spodkiem
żeby morze
nie uciekło
znowu
Komentarze (1)
Mam wrażenie, że jak rozpoczynasz wiersz nie wiesz jak skończysz 😉dla mnie jest to pisanie,, bo mi ślina na język przyniesie,,ale to moja opinia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania