Bogumił, tekst śmiechowy. Mam takie czapki, dziecinny bywam, więc wpisuję się w target.
20 razy bardziej wolę uczciwe Sęsolowe: "Gniot", niż brzydkie działania z tylkich rzędów.
Chyba tyle.
Canulas nigdy nic nie miałem do czapek z daszkiem, ale dziś zostały sprofanowane bądź zawłaszczone, tak samo jak tęcza i wiele innych symboli i przedmiotów.
Mruk Oczywiście adpersonam. A nie łaska coś merytorycznego Mruku na temat tekstu. Na przykład. Uwielbiam czapki z daszkiem, iż albowiem, ponieważ...... itd.
Też nie mam nic do czapek z daszkiem(ami), ani nic nie mam do osób nic niemających do czapek z daszkiem(ami). Ani nic nie mam do osób. Mam tylko czapkę i daszek, więc w sumie mam coś do czapek z daszkiem(ami). Czyli pisząc, że nie mam nic do czapek z daszkiem(ami) napisałem nieprawdę, a ciąg przyczynowo-skutkowy natychmiast to obnażył i wyłapał, dobitnie mi pokazując, że jeśli mam czapkę z daszkiem, nie ma szans, bym nic nie miał do czapki albo do daszku.
Mam za to coś za do cwaniaczków, próbujących sterować z tylnych rzędów i oślizgłymi mackami (często przy wykorzystywaniu istot o mniejszym kaliberze intelektualnym, patrz casus Krajew-Bordo) próbujących wykonać pewne średnio-etyczne akcje, ale to z kolei temat na inną bajkę.
Czapki z daszkiem na propsie.
urwało.
Pozwól, że zacytuję: " Można wszystko, ale z sensem, bez niego wychodzi - tragedia. Owszem można to sobie interpretować na siłę, ale nie zmieni to faktu, że to kicz."
Betti, dziś nawet czapkę z daszkiem upolityczniono. Jest symbolem podstarzałych lowelasów pozujących na nastolatków, którym się próchno z d....y sypie. Kojarzy mi się głownie z debilem z tefałenu, który ja nosi.
Ja tylko napisałem, jakie mam pierwsze skojarzenia. Pewien buc z tefałenu uczynił z tego swój symbol. Wtedy jeszcze nie pomyślał o hulajnodze, bo myślę, że dziś w tej swojej czapce z daszkiem jeździ na hulajnodze. Na nich jest takie określenie "fajnopolacy". Ale nie są oni ani fajni, ani przyjaźni, ani pokojowi.
Przekaz naprawdę ważny - smutne, że nawet coś tak powszedniego, jak czapka z daszkiem, jest kwestią sporu i poprawności, szczególnie tej politycznej i obyczajowej. I to tyle, co można powiedzieć miłego o tym wierszu. Żadnej wartości estetycznej i artystycznej. Plus jeszcze to "mi" na początku zdania. Nie chce mi się wierzyć, że to celowe zastosowanie błędu jako środka stylistycznego.
Moim zdaniem takie ocenianie po ubiorze jest głupotą. To oczywiście tylko moje zdanie. Oczywiście są osoby w czapkach, które są tymi "pałkarzami", jednak są osoby, które są ubrane "normalnie" i są czasem gorsze od nich. Nie ma na to reguły. Sama czasem w lato noszę taką czapkę, bo po prostu słońce mnie razi :) Pozdrawiam i zostawiam bez oceny :)
Komentarze (43)
Wypraszam sobie, mam świetną czapkę z daszkiem - idealnie chroni od słońca.
hahaha czapka z daszkiem hitem opowi
betti i dlatego mi postawiłaś jedynkę?
Bogumił ja postawiłam. Głupota jakich mało.
Francis - Gorzalka Nieprawda, bardzo głęboki, przemyślany utwór. Pierwszy w swoim rodzaju rozprawiający się z tematem.
Bogumił, nie obrażaj mnie, ja nie stawiam ocen.
Sorry, zapomniałem, że to sensol z wywieszonym ozorem czatuje na opowi.
Bogumił, tekst śmiechowy. Mam takie czapki, dziecinny bywam, więc wpisuję się w target.
20 razy bardziej wolę uczciwe Sęsolowe: "Gniot", niż brzydkie działania z tylkich rzędów.
Chyba tyle.
Canulas nigdy nic nie miałem do czapek z daszkiem, ale dziś zostały sprofanowane bądź zawłaszczone, tak samo jak tęcza i wiele innych symboli i przedmiotów.
Bogumił śmieszny mały człowieczek.
Mruk Oczywiście adpersonam. A nie łaska coś merytorycznego Mruku na temat tekstu. Na przykład. Uwielbiam czapki z daszkiem, iż albowiem, ponieważ...... itd.
Podpisano
Mruk
Też nie mam nic do czapek z daszkiem(ami), ani nic nie mam do osób nic niemających do czapek z daszkiem(ami). Ani nic nie mam do osób. Mam tylko czapkę i daszek, więc w sumie mam coś do czapek z daszkiem(ami). Czyli pisząc, że nie mam nic do czapek z daszkiem(ami) napisałem nieprawdę, a ciąg przyczynowo-skutkowy natychmiast to obnażył i wyłapał, dobitnie mi pokazując, że jeśli mam czapkę z daszkiem, nie ma szans, bym nic nie miał do czapki albo do daszku.
Mam za to coś za do cwaniaczków, próbujących sterować z tylnych rzędów i oślizgłymi mackami (często przy wykorzystywaniu istot o mniejszym kaliberze intelektualnym, patrz casus Krajew-Bordo) próbujących wykonać pewne średnio-etyczne akcje, ale to z kolei temat na inną bajkę.
Czapki z daszkiem na propsie.
Canulas ja w ogóle nie noszę czapek, chyba że przy minus dwadzieścia, wełnianą labo uszatkę, i takie są najbardziej dla mnie ok.
Ło baben, zwizualizowałem to. Tylko we wizualizacji były jeszcze krzaki i płac zabaw.
A tak serio, jednego nie można Ci odmówić. Umiesz doszukiwać się problemów
Canulas Ja nie wyszukuję, one leżą na ulicy, wystarczy się schylić i podnieść. Ale sam przyznaj, że jest to problem.
Ogólnie ''czapka z daszkiem'', to jest metafora o myślących inaczej, delikatnie mówiąc.
coś jak płaszcz z kruków
urwało.
Pozwól, że zacytuję: " Można wszystko, ale z sensem, bez niego wychodzi - tragedia. Owszem można to sobie interpretować na siłę, ale nie zmieni to faktu, że to kicz."
Tzn. jeżeli ktoś pojedzie totalną głupotą, mówi się, że założył czapkę z daszkiem, przykrył mózg - teraz dobrze.
betti urwało komuś pięknie tłumaczysz, sama sie nie stosujesz.
Mruk Ciebie nie ma, nie istniejesz w przestrzeni. Sorry.
betti jestem i widzę u ciebie sprzeczności w wypowiedziach.
Mruk to zmień okulary!
betti bez nich się obywam, a ślepy ujrzałby twą próżną szamotaninę osobowości.
Mruk masz rację, zadowolony? Nie musisz dziękować.
betti tak. Zrobiłaś krok naprzód.
Mruk tak, wskazałam ślepemu drogę...
gniot
E tam.
Betti, dziś nawet czapkę z daszkiem upolityczniono. Jest symbolem podstarzałych lowelasów pozujących na nastolatków, którym się próchno z d....y sypie. Kojarzy mi się głownie z debilem z tefałenu, który ja nosi.
Ja też czasami noszę, czy jestem debilem?
Ja tylko napisałem, jakie mam pierwsze skojarzenia. Pewien buc z tefałenu uczynił z tego swój symbol. Wtedy jeszcze nie pomyślał o hulajnodze, bo myślę, że dziś w tej swojej czapce z daszkiem jeździ na hulajnodze. Na nich jest takie określenie "fajnopolacy". Ale nie są oni ani fajni, ani przyjaźni, ani pokojowi.
Bogumił ani Polacy, tylko syjoniści, folksdojcze albo onuce Putina.
Niech sobie będą, jest się z kogo pośmiać... daj spokój.
Jedni zakładają z daszkiem, inni z blindą. Czasem nawet tego nie zauważają.
Ja zdecydowanie preferuję moherowe berety, ułańskie rogatywki, husarskie szyszaki.
Bogumił
Czyli ideałem byłby dla ciebie moherowy szyszak z rogatywką.
pokrowiec
W punkt.
Przekaz naprawdę ważny - smutne, że nawet coś tak powszedniego, jak czapka z daszkiem, jest kwestią sporu i poprawności, szczególnie tej politycznej i obyczajowej. I to tyle, co można powiedzieć miłego o tym wierszu. Żadnej wartości estetycznej i artystycznej. Plus jeszcze to "mi" na początku zdania. Nie chce mi się wierzyć, że to celowe zastosowanie błędu jako środka stylistycznego.
Generalnie tu treść jest ważniejsza od formy. A błąd niezamierzony.
Moim zdaniem takie ocenianie po ubiorze jest głupotą. To oczywiście tylko moje zdanie. Oczywiście są osoby w czapkach, które są tymi "pałkarzami", jednak są osoby, które są ubrane "normalnie" i są czasem gorsze od nich. Nie ma na to reguły. Sama czasem w lato noszę taką czapkę, bo po prostu słońce mnie razi :) Pozdrawiam i zostawiam bez oceny :)
Subkultury przywiązują wagę do pewnego charakterystycznego ubioru i wyglądu. To fakt.
Dzięki za odwiedziny. Pozdr.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania