Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Czarna śmierć - część 8
Czarna śmierć - część 8
" Papirus Demonów, uwinięty Salomonowym Złotem ":
Strata Księgi Alchemii Legionów Nawróconych, odcisnęła się gorejącym piętnem, wypalonym żarem żelaza klęski, na obliczu winy. Zostało ono pozostawione tym sobie: będąc przykutym łańcuchami kajdan, wobec skał Piekielnych: szpilami ubitymi dłonią samego z Najwyższych. Zwano go różnie, wobec ust głoszących Imię. Zwano go Czeluścią Potępienia... pozwalającą obecnie strzygom niechrzczonych, ogryzać z tkanek nogi Asmodeusza, gdy pełzali trwożliwie u jego stóp. Ukarał go chwałą, stanowiącą najwyższy zaszczyt dostąpiony dogmatem życia:.. będący wiecznym potępieniem.
Kroki pazurzastych stóp, wiodły Majestat Piekielny, ku cierpiącemu potępieńcze katusze: którymi nakazując żyć, ujął własną egzystencją: z rwanymi aniołom skrzydłami, wbitymi pogardą nieudolności, sterczeniem z Diablego torsu. Miażdząc stąpnięciem głowę upełzłej istoty, strącił pogardą kopnięcia, podrygujące jeszcze truchło, wobec bulgotliwej wrzątkiem lawy, toni. Wymierzając pogardliwy zdział w lico kajdajennego męczennika, ryknął niskowzniośle, a Piekło: zdało się drżeć wówczas trwogą. Gniew, czysty, zwierzęcy gniew: wzruszał Diabelną klatką piersiową, poparty głęboce parskliwą sapliwością: gdy ujmując parszywością uplugawione oblicze, wyrwał je szponistą dłonią, ciskając sykiem trawienia płomieniami... aby kielich podstawiony w niedawne miejsce dolnej szczęki: począł napełniać się szkarłatem Diablego Atramentu, który uderzywszy w pierś Kolektora, odesłał go wobec papirusu: zionącym nienawiścią spojrzeniem.
" Alchemia Bezkrwistości "
Każąc odrzucić z twarzy dziobiaste maski, ustanowił oczekiwanie: nakazujące nieupadłość nadzieją, jak głosiła Treść Księgi Alchemii Legionu Nawróconych: " wiarą wspartą, aby upadek śmierci bezzwrotnie wobec istoty ludzkiej nastąpił ". Nie inaczej, jak konający, postanowili zawierzyć: rwani upływem przesypu klepsydry, wobec ramion Kostuchy. Doczekali przestąpienia progu izby medyka, zwykli zawywać: piwszy eliksir, trawiący toczącą ich dżumę... a odchodząc: łzami wdzięczności sławili jego imię. Nie zwał się Dawidem z Paryża, jak ostatnią myślą, dane było wielu odejść w mrok, ostatnim kurantem kościelnej wieży ich żyć. Zwykło się mianować go Wampirem, gdy ocierając czerniejące chorobą oblicza, zawsze własne zbywał:.. opływem krzepłego śmiercią, szkarłatu.
" Diabelna sprawka powrotu Zmarłych "
Ujmując czarcią dłonią, ostrzone zębami łkających męką wiecznej agonii, pióro: rwane boleścią upisku, z ogona harpi: jako ostatni umoczył je w kielichu krwi Asmodeusza: składając podpis zwoju dekretu, nakazem Czeluści: wzywającego zmarłych zarazą. Parsknąwszy demonicznym brechtem, nagrodził ich splunięciem: wobec zniszczenia portalu, pozwalającego na bezwied powłóczu nóg umarłych w chorobie, po piekielnych mostach: inaczej, jak stanowiących... ziemski padół.
" Trwoga Oczekujących "
Nieświadomi Diablego Spisku, coraz częściej przyszeptywali, plątaniną kaszlących krwią głosów, tkwiąc w sobie upływe krwią łez, spojrzenia. Czuli narastającą trwogę, widokiem bezpowrotnie upadłych zgonem, wiedzionych powrotem z medyczej izby. A nim pierwszy z nich zwycharkotał, broczącymi krwią słowami: " Dawidowy eliksir cienkoszem będąc, działania uszczędza!.. ": ciało zmarłej niebawem uprzedu, wieszczki: konwulsją rzuciło ramię, na kolana tulącego je męża...
Komentarze (2)
Pisarz_Grozy - Możesz dalej kontynuować opowiadanie. Jednak ja swoje zakończyłem na części nr 7. Piszemy na portalu utwory dla zabawy i przyjemności, więc życzę Ci dobrego pisania. Daję Ci piąteczkę😉
Vampire Fangs : Oczywiście. 😌 Ponieważ: to fascynująca Historia: " mająca gadanę ". 😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania