czarne latte
twoje spojrzenie
parzy mnie szybciej niż kawa,
ale piję je łapczywie.
na podniebieniu zostawiasz posmak
goryczy i cukru,
ten sam, co w espresso,
które rozpuszcza sen w ciele
zanim zdążę się obudzić.
twoje dłonie są kofeiną,
ale wstrzykniętą igłą z obsydianu —
zmuszają serce do tańca,
który nigdy nie zna pauzy.
śmiejesz się,
a ja mam wrażenie,
że moje żyły
to filiżanki z porcelany,
które ktoś przelewa
aż po brzegi.
nie pytaj,
czy to zauroczenie, czy nałóg:
pocałunki są jak ziarenka kawy
zamknięte w piasku klepsydry,
których nie da się odzyskać.
a ja piję cię dalej,
nawet jeśli wiem,
że każda kropla
zostawia we mnie cień,
który nigdy nie zasypia.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania