]: CzarneSłońce
Wylewam się wolą z pomiędzy palcy zdechłych bogów
Spijając osocze kurażu z wyrżniętych w pień przekonań
Że wszystko co śmiercią nie jest może być czyste
W świecie gdzie słońce spowite jest zgniłą czernią
Spalonego truchła monad
Będąc jedną także wolną w swej prespektywie i dążeniu
Stoję wolny od stęchłych znaków zżerających indywiduum
Drąc struny ze swojej głębi przyżekając na wieczny kosmos
Że człowiek z wolą stać ma jako Bóg swego padołu
Strzegąc się przed skurwieniem uniwersum
W którym przyszło mu egzystować
Z przedednia wlokąc się wolno do jutra
Kocham miłość jak nienawiść i strach przeszywający
Do stopnia w którym na piersi mam wyryte życie
Zwykłe
Ludzkie
Proste
Takie które warto poznać
Komentarze (4)
Spomiędzy*, przyrzekając*-to tytułem wstępu. Nie spodobał mi się ten utwór. Zawiera w sobie dużo chaosu i pogmatwania, pewnych zdań na moje nie da się zrozumieć("Że wszystko co śmiercią nie jest może być czyste", "będąc jedną także wolną" - czym wolnym, motylkiem? :D). Poza tym poprzez dodanie ciężkich określeń w treść wkradło się więcej patosu niż faktycznie powinno się tam znajdować, nastąpiło takie jakby przesycenie. Pozdrawiam :D
"...przekonań, że wszystko co śmiercią nie jest może być czyste..." Moim zdaniem tylko śmierć jest czysta w naszym życiu doczesnym, wszystko inne jest splamione naszą chciwością etc. (nie zamierzam umierać w najbliższym czasie)
Wolną Monadą
Dziękuję i pozdrawiam także.
"...z pomiędzy palcy..." - to wystarczyło. Dalej nie czytałem.
No, jest parę błędów, ale ogólnie całkiem nieźle. Język bardzo wyniosły, jest patos, a emotikonów lepiej unikać przy pisaniu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania