Czarnina
Zawstydzam się sobą — otwarcie.
Sedno bólu na nożu.
Treść mięsa kapie, mieszam czerwony rosół.
Makaron al dente ciągnie się jak samogwałt. Wprost zasysam do ust: rozkosz w przełyku we własnym wywarze, z popieprzonymi łzami domowej roboty.
W niedzielne popołudnie, sowitego odpoczynku, rzezi nad sobą w gorącym przysmaku własnej krwi — nad pełnym talerzem.
Zajadam własny wstyd.
W podniebieniu — rozkwitam jak bukiet włoszczyzny
Do ostniej łyżki.
Komentarze (24)
Pyszne!
Smacznego pozdrawiam:)
Tkors,
a Ty jadłeś kiedyś czerninę? Z domowym makaronem? Al dente, oczywiście...
Grisza u mnie mówiło sie czarnina o al dente nie było mowy choc robiło sie w ten sposób
Oczywiście z dodatkiem octu
Tkors U mnie też czarnina, nie czernina. Zależy od regionu. Z octem i rodzynkami.
Mona Demona U mnie na Pałukach, krew do gara sie lała:)
A bigos z rodzynkami
palce lizać
Świetne!
Dzięki Pozdrawiam
Czujesz sie samotny w niedzielne obiady?
Nie bo jem z psem
Tkors mas psa. fajnie
Świetne!
Dziękuję Pozdrawiam
Wow. No.
I tak się gotuje.
🫡
Dzięki pozdro
Brawurowe. Brawo.
Pozdrawiam
Dobre. Naprawdę.
Pozdrawiam
Też uważam, że świetne ale odstępy między wersami zbyt duże - nie uzasadnione.
Dziękuje za uwagę
Pozdrawiam
Wyborne
Dzięki
Milo mi
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania