czarny kapturek
spryciara Zuzia ruszyła skoro świt
wzuwszy tatowe gumiaki na stópki
pobiegła dysząc w las borowikowy
wymachiwała koszem wiklinowym
u boku dzierżąc strzelbę na zbójów
i pęczek czosnku w razie wampira
nad nią szumiały złowieszczo liście
przedrzeźniała sowę: „hu hu – hi hi”
stoczyła bój z namolnym komarem
przysiadła na pniu ocierając czoło
a widząc u nóg nacierające wojska
wytyczyła obwodnicę dla mrówek
cieszyła się koźlakiem spod brzozy
kurką i oślizgłym blee! maślakiem
królewskie szaty muchomora? o nie!
jak w starej bajce z mchu i paproci
wystawił łeb wilk bardzo poczciwy
szczerzył groźne kły i toczył pianę
„Mój ty słodziaku, jakiś ty zabawny.
Chodź tu do pani, szepnę ci do ucha:
Jesteś kochany, pozwól się schrupać!”
Komentarze (2)
Coś mi bajka się nie zgadza, w oryginale to wilk schrupał Kapturka a tu chyba odwrotnie.
Barmaria - Czarny Kapturek on ci...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania