"Czarny kot, biały kot"
nasze dorzecze lokalnych sentencji
przekształca się w skansen nikczemności
wyluzowany z kości przodków
jeszcze rżniemy się pod pierzyną
śpię dobrze bez skarpet
kiedy zamykam oczy
nigdy po ciemku
z własną spluwą pod poduszką
nasze dorzecze lokalnych sentencji
przekształca się w skansen nikczemności
wyluzowany z kości przodków
jeszcze rżniemy się pod pierzyną
śpię dobrze bez skarpet
kiedy zamykam oczy
nigdy po ciemku
z własną spluwą pod poduszką
Komentarze (9)
Bardzo ciekawy kontrast: od zbiorowych mitów do zupełnie cielesnego finału. Ten zjazd w prywatność robi największe wrażenie.5.
dzięki,
długie tekaty męczą, ograniczałem przekaz
"dorzecze lokalnych sentencji
przekształca się w skansen nikczemności" - nomen omen wielce sentencjonalna fraza. W ogóle cały tekst mocno definiuje. Świetny
dzieki
Duzo surowości :) na zewnątrz swiata paranoja i lekka niepewnosc zaufania ,ciągły lęk
Mniemam że kości o których mowa, to kręgosłup.
Ty naprawdę, pisząc mniej, mówisz więcej.
Rozmiękczenie konsekwencją a paranoja odpowiedzią na paranoję?
Pierzyna symbolizuje tu bycie sobie a spluwa jest obrazem wrogości świata?
Mam wrażenie że tu każde słowo jest potrzebne.
dzieki,
to prawie jak ze ślubem.
dla jednych to nowa droga życia, dla innych taśmociąg
Grain w zależności od ułożenia i zdolności myślenia.
to był słaby żart
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania