Czarownica
Tak dziś pięknie kwitło słońce
przez firankę jakby było w koronce
i źrenice stygnące od gorąca parapetu
w chłodny listopadowy dzień
jak cień na strudzone światłem czoło
padam półprzytomna między poduszek łono
parafrazą najgorszych łachmytów tego świata
w konwulsjach i wymiocinami podlewana
za swoje grzechy i grzechów omamy
w niebyt rzuconych razem z korą czołową
twardego drzewa życia na zakręcie losu
zimno się robi dorzuć więcej do stosu
Komentarze (3)
łono poduszek - no, no...
ładnie się zaczęło, potem zdechło
wywal to idiotyczne łono poduszek. całość przypomniała mi wiersze niezrównanego Tadeusza Nowaka... swoim klimatem... nie wiem, czy znasz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania