Czart
„Zmącony grzbietem pożogi”,
Patrzy swym złowieszczym ślepiem,
Dumnie wciąż staje na nogi,
Karmiąc się człowieczym jękiem,
Jedni widząc go w głos krzyczą,
Kolejni niczym słup soli,
A zjawy nad nimi syczą,
Wszyscy są w jego niewoli,
Oni co ją porzucili,
Nadzieję co ich wciąż zbawia,
Drogę swoją zostawili,
A diabeł wciąż sługi zmawia,
On nas kusi, on nas woła,
Obiecuje tysiąc rzeczy,
Lecz wciąga tylko do doła,
Nikt z nas temu nie zaprzeczy,
Dola nie czeka każdego,
Jeśliś dość mocny zwyciężysz,
On wciąż wabi tylko złego,
Swego ducha od ciemiężysz,
Jeśli walczył będziesz skrycie,
Swoje lęki odprawiając,
Poznasz co to dobre życie,
Moc słabości swoich znając,
Jeśli nie ulegniesz złemu,
Przezwyciężysz wady swoje,
Powiesz „dobrze” dziś dobremu,
Stoczysz ze złem krwawe boje,
Lecz pamiętaj po kres życia,
On Cię będzie brał na rogi,
Nie obejdzie się bez bicia,
„Zmącony grzbietem pożogi”.
Komentarze (13)
Całkiem... w miarę. Tematykę lubię. Początek lepszy, potem "średniej".
Pozdro.
Mimo tematyki mrocznej wiersz czyta się lekko.
Pozdrawiam
„Zmącony grzbietem pożogi”
Patrzy złowieszczym ślepiem - (wywaliłem "swoje")
Dumnie stając na nogi - (scaliłem dwa wyrazy w jeden)
Karmiąc się człeczym jękiem - (w myśl melodyjności, zamieniłem na "człeczym")
Jedni go widząc w głos krzyczą - (zamieniłem szyk)
Kolejni niczym słup soli
Zjawy nad nimi syczą - (wywaliłem A)
Wszyscy są w jego niewoli - *
* - ogólnie - spoko zwrotka
I to tak, żeby Ci z buciorami w cały trud nie wchodzić. Ino dwie zwrotki.
Jak mówię, koń nie do końca mój. Bardziej od rozchwiania liczebności, chociło mi o ukazanie cieć przy nadpowtórzeniach.
Ale sama tematyka mi pasuje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania