czas długich cieni
już koniec. przestrzeń trąci dogasaniem.
drzewa ubrane w pogodne sukienki,
niedługo będą straszyły nagością,
jak drewnotrupy.
wiatr rozwieje po polach resztki ciepła.
na szyby spadnie wilgoć zimnych nocy.
ostatnie drozdy poszybują z kraju
w cieplejsze strony.
jasność straci moc, a tereny barwy.
chłód wedrze się na salony szkieletów.
żeby to przetrwać, musisz żar rozpalić.
w dowolnym piecu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania