LBnP - 4 < Czas Embriona
Badania prenatalne wzburzyły wody płodowe i mnie przy okazji do takiej diagnozy:
Kręgosłup sztywny, nie giętki. Nie będę mógł kłaniać się wszystkim jak leci. Ani schylać się po pieniądze, gdzie podobno leżą na ulicy. U rąk, zamiast palców środkowych, będą tylko serdeczne. Nogi też nieproporcjonalne do reszty budowy. Trudności z przyklękiem.
Zatem też nie będę miał karnetu na siłownię. Zapomnieć trzeba o walkach w oktagonie. Jedynie ośrodek odpowiedzialny za uczucia wyższe rozwija się zadowalająco. Migotanie jednego przedsionka sugeruje, że czeka mnie miłosna przygoda.
Znam tutaj jednego. Już nie embrion, ale też kaleki. Zdrowo pokancerowany przez życie. Zawsze tu się kręci. Jego magiczne powiedzonko to "Cholera, może z tego coś się narodzi" Zawsze tak mówi, gdy pisze wiersze. Jednocześnie jest to hasło wywoławcze dla wszystkich embrionów w okolicy, gdy są na nasłuchu. To jedyny człowiek na świecie, który zna mowę embrionów. On często łapie focha i trudno z takim artystą nawiązać kontakt. Ale może ja go namierzę. Często rozmawiamy ze sobą. On zna mnie, ja jego.
Jest! Słyszę go. Siedzi na ławce nad strugą. Zadumany jak zwykle. Dobrze, że kobieta u której jestem w środku, też lubi tam chodzić. :< Nie śmiej się do siebie, Bo Ona wystraszona odejdzie wraz ze mną. Rozmowa :< Zaczynasz ty! Do wierszy można dosypywać trochę perfumerii. Ja osobiście wierzę w romantyzm. No co? Jest takie słowo!
Ale pan naiwny, mówi kobieta. Słowa trzeba zaplatać w węzeł kosmiczny, to jest prawdziwa poezja.
Czuję wzruszenie u kobiety. Tylko ostrożnie . Żeby nie poroniła, bo jak sobie poradzisz beze mnie. Też mnie wzięły twoje opowieści. Robię obroty i skręty niczym kosmonauta, podpięty rurą tlenową. Muszę być jednak ostrożny, żebym nie zacisnął pętelki z pępowiny na szyi. Toż byłaby dopiero tragedia. :< A ty nie trzepocz rzęsami! Kobieta czuje moje wygibasy i dlatego się uśmiecha. Opowiedz jej o zachodzie słońca, twój ulubiony temat. Kiedy zaczniesz mówić o wschodzącym złotym krążku, to nie odwracaj się tyłem, do byłej sytuacji. Kobieta odbierze to jako afront. Tylko nie o stylach, epokach, izmach. Czasami myślę, skąd się tutaj wziąłeś człowieku.
Wiesz! Kiedy wczoraj wyszliśmy z kobietą z Metra na patelnie. To zauważyłem, że tam kompletnie nic się nie dzieje. Gdy będzie już "PO WIELKIM KRZYKU!!! My dwaj. Staniemy pod tym murkiem z naszym skromnym performance. Ty przygrywałbyś na grzebieniu. Ja na wózku czytałbym miłosne wiersze. Do taktu, stukniesz od czasu do czasu laseczką, żebym nie zgubił rytmu. :< Tego pudełka po waniliowym ptasim mleczku nie wyrzucaj. Postawimy przed sobą. Ludzie są hojni, może groszem sypną. Mówiłeś kiedyś, że
jeden drugiego jakby mógł, to by utopił w łyżce wody. Ja jednak wierzę w człowieka. A ty pisz więcej wierszy o miłości, bo ostatnio to tylko same smutasy majstrujesz.
Wkrótce ja przejmę pałeczkę i będą teksty ciekawsze niż twoje. Będą wyrażały melodyjne uczucia. Nowe idee, nowy styl i rytm. Moją prawdziwą dusze. Migotanie przedsionka skoordynuję z fazami księżyca. Nikt już nie będzie do niego WYŁ! Przez nieszczęsną miłość, bo takowej nie będzie. Horyzonty rozpłyną się w uśmiechach. Podpiszę międzyplanetarne porozumienie, jako gość z niebieskiej planety. Zamknę drzwi, a otworzę okna, gdzie przygoda, radość i sens istnienia. I taki wiersz "zmajstruję" Żeby ranił jak piorun, jednocześnie przyłożyć do rany, będzie goił.
To wszystko, co tobie się nie udało, ja wydobędę. Nie poddam się tak prędko jeszcze.
Czuję lekki głód. Tak samo jak kobieta. Musimy się oddalić. Dziś było dużo wrażeń. Za dużo jak dla mnie na jeden dzień. Ja muszę jeszcze się rozwijać. Te wrodzone wady, gdzieś ukryję głęboko pod drugim dnem.
A nabyte cechy będę udoskonalać i eksponować.
:< A ty idź do domu, nie szwendaj się wieczorami po ulicach. Mieszkasz na obrzeżach miasta, a tam grasują dziki. Na osiedlu wszystkie trawniki są zryte. Widziano nawet lisy.
:< Mówiłem ci wiele razy, żebyś kupił na odpuście korkowiec do odstraszania.
Pozamykaj rozgrzebane projekty małe i duże, bo możesz nie zdążyć. Ale nie martw się, ja dokończę. Twój embrion.
Komentarze (2)
Wyciągnąłeś żywcem tak wiele spójności, że musiałam to napisać... nie ma przypadków, musiałam znaleźć w tym tekście coś imiennego, od migotania przedsionków, aż po pudełko po ptasim mleczku...
Pozdrawiam w Dniu Kochania Siebie, czyli jednak nie ma przypadków :))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania