Czas embriona
Badania prenatalne wzburzyły wody płodowe i mnie przy okazji do takiej diagnozy:
Kręgosłup sztywny, nie giętki. Nie będę mógł kłaniać się wszystkim jak leci. Ani schylać się po pieniądze, gdzie podobno leżą na ulicy. U rąk, zamiast palców środkowych, będą tylko serdeczne. Nogi też nieproporcjonalne do reszty budowy. Zatem też nie będę miał karnetu na siłownię. Zapomnieć trzeba o walkach w oktagonie. Jedynie ośrodek odpowiedzialny za uczucia wyższe rozwija się zadowalająco. Migotanie jednego przedsionka sugeruje, że czeka mnie miłosna przygoda.
Znam tutaj jednego. Już nie embrion, ale też kaleki. Zdrowo pokancerowany przez życie. Zawsze tu się kręci. Jego magiczne powiedzonko to "Cholera, może z tego coś się narodzi" Zawsze tak mówi, gdy pisze wiersze. Jednocześnie jest to hasło wywoławcze dla wszystkich embrionów w okolicy, gdy są na nasłuchu. To jedyny człowiek na świecie, który zna mowę embrionów. On często łapie focha i trudno z takim artystą nawiązać kontakt. Ale może ja go namierzę. Często rozmawiamy ze sobą. On zna mnie, ja jego.
Jest! Słyszę go. Siedzi na ławce nad strugą. Zadumany jak zwykle. Dobrze, że kobieta u której jestem w środku, też lubi tam chodzić. - Nie śmiej się do siebie, Bo Ona wystraszona odejdzie wraz ze mną. Rozmowa:< Zaczynasz ty! Do wierszy można dosypywać trochę perfumerii. Ja osobiście wierzę w romantyzm. No co? Jest takie słowo!
Ale pan naiwny, mówi kobieta. Słowa trzeba zaplatać w węzeł kosmiczny, to jest prawdziwa poezja.
Czuję wzruszenie u kobiety. Tylko ostrożnie . Żeby nie poroniła, bo jak sobie poradzisz beze mnie. Też mnie wzięły twoje opowieści. Robię obroty i skręty, niczym kosmonauta, podpięty rurą tlenową. Muszę być jednak ostrożny, żebym nie zacisnął pętelki z pępowiny na szyi. Toż byłaby dopiero tragedia. - A ty nie trzepocz rzęsami! Kobieta czuje moje wygibasy i dlatego się uśmiecha. Opowiedz jej o zachodzie słońca, twój ulubiony temat. Kiedy zaczniesz mówić o wschodzącym złotym krążku, to nie odwracaj się tyłem, do byłej sytuacji. Kobieta odbierze to jako afront. Tylko nie o stylach, epokach, izmach. Czasami myślę, skąd się tutaj wziąłeś człowieku.
Wiesz! Kiedy wczoraj wyszliśmy z kobietą z Metra a patelnie, to zauważyłem, że tam nic kompletnie się nie dzieje. Może już, gdy będzie PO WIELKIM KRZYKU!!! My dwaj. Staniemy pod tym murkiem z naszym skromnym performance. Ty przygrywałbyś na grzebieniu. Ja na wózku czytałbym miłosne wiersze. Do taktu, stukniesz od czasu do czasu laseczką, żebym nie zgubił rytmu. :< Tego pudełka po waniliowym ptasim mleczku nie wyrzucaj. Postawimy przed sobą. Ludzie są hojni, może groszem sypną. Mówiłeś kiedyś, że
jeden drugiego jakby mógł, to by utopił w łyżce wody. Ja jednak wierzę w człowieka. A ty pisz więcej wierszy o miłości, bo ostatnio to tylko same smutasy majstrujesz.
Wkrótce ja przejmę pałeczkę i będę teksty ciekawsze niż twoje. Będą wyrażały melodyjne uczucia. Nowe idee, nowy styl i rytm. Moją prawdziwą dusze. Migotanie przedsionka skoordynuję z fazami księżyca. To wszystko, co tobie się nie udało, ja wydobędę. Nie poddam się tak łatwo jeszcze.
Czuję lekki głód. Tak samo jak kobieta. Dziś było dużo wrażeń. Za dużo jak dla mnie. Ja muszę jeszcze się rozwijać. Musimy się oddalić.
:< A ty idź do domu, nie szwendaj się samotny po ulicach. Mieszkasz na obrzeżach miasta, a tam grasują dziki. Na osiedlu, zryte są wszystkie trawniki. Widziano nawet lisy. Pozamykaj rozgrzebane projekty, bo możesz nie zdążyć. Ale nie martw się. Ja dokończę. Twój embrion.
Komentarze (10)
Po deszczu powyłaziły, rozciągają się.
Wybieram się na ryby.
NO!
na pole, no bo gdzie.
NO!
Lepiej przeczytaj.
NO!
To tekst nie o aborcji przeca.
NO!
:))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania