Czas na refleksję
Żniwa
Idę po schodach i nic się nie dzieje
Jestem na piętrze normalna sprawa
Dotykam klamki, trochę się chwieję
Mocno się pocę, nie będę udawał.
Teraz w mieszkaniu nie ma nikogo
To się położę, bo jestem zmęczony
Ja mogę leżeć, lecz inni nie mogą
Jak tego nie zrobię, będę spocony.
W końcu już leżę na swoim łożu
Serce mi wali jak młotek w kowadło
Bujam się mocno jak statek na morzu
Przez to bujanie coś z szafki spadło.
Co mam poradzić podnieść to muszę
Wyciągam rękę - coś na nią dmucha
Nagle ktoś mówi - przyszłam po duszę
Spojrzałem w górę, a to kostucha
Komentarze (4)
Nie wiem, dziwne to spotkanie z kostuchą, jakby zaplanowane... ale w zabawny sposób opisane. Przypuszczam jednak, że zamiar był inny... dlatego nie podoba mi się zupełnie.
Dla mnie, mimo lekkiej formy, zabawnie nie wyszło. Może dlatego, że czego innego się spodziewałam. Skojarzyło mi się, że przyjdzie dzień, że również nie będę się spodziewać takiej wizyty. Jak się pomyśli w tym kontekście, to do śmiechu nie jest. Tekst jest dość słaby w sensie technicznym, ale temat zrealizowany dobrze. U mnie przynajmniej faktycznie chwilę refleksji wywołał.
To się położę, bo jestem zmęczony
Ja mogę leżeć, lecz inni nie mogą
Jak tego nie zrobię, będę spocony.
Faktycznie, nie wyszło zabawnie...
Bo mnie chodzi o efekt końcowy. Właśnie przez tą lekką formę, nie spodziewałam się go.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania