Czasami lubię budzić się wierszem
Rozproszona wiązka energii wplątuje się w wysuszone gałęzie
Krzewu który za chwilę stanie się żywym ogniem.
Gorejący krzak niczym skała skruszy się na moich oczach w moich oczach
A może i dalej i głębiej.
Rozproszona wiązka energii w swojej ograniczonej formie
Wyrzeźbi obraz w słowie powiewającym wyrzutami sumienia
Gdybyś mogła cofnąć czas
Nagle przestrzeń znowu wiruje – już tylko wieczność w lęku
W jedności w wielości
Na wszelki wypadek zamknę oczy
Moje życie moje wybory moje miłości moje upadki
Rozproszone niczym wiązka energii
Którą desperacko staram się na nowo skleić
Do życia potrzebne mi szczęście palącego się krzewu
Ciepło styranego ciała
Do życia potrzebne mi
I znowu i wciąż i od nowa
Czerwone światło laseru wypala mi znaki na skórze
Całą siłą woli wolnej woli iluzji nadziei śmieszności
Jestem i to wystarczy
Rozproszona wiązka energii
Dokleja się do szarej mewy rozdrażnionego psa
Gnijących liści
I znowu i wciąż i od nowa
To tylko sen to tylko myśl to tylko chwila
Komentarze (9)
Zdecydowanie lepiej wychodzi ci proza i tego bym się trzymała, no chyba że dla rozrywki wierszem jedziesz...
Mnie siẹ podoba. Przypomina fraza z Liternetu autorki - czasem wieszam siẹ z praniem.
A mnie się nie podoba...
Czasami wieszam siē z praniem plural
Czasami lubiẹ budxic sie wierszem
Różnica znaczen. Tu nie ma nic do podobania.
A ty poza tytułami potrafisz coś przeczytać?
Nie czytam kobiet.
Ale tytuły czytasz różnych wierszy i wiążesz ze sobą... i nawet szukasz różnic albo podobnych znaczeń...
gdyby każdy na tym bazował, świat stałby się piękną komedią...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania