Czasami marzę
Czasami marzę wiesz?
Tylko czasami gdy nadciśnienie staje się dokuczliwe
Gdy w kieszeniach przestają się mieścić noże
Gdy brakuje palców do połamania
Gdy pod powiekami jest zbyt dużo piachu
Marzę
O tym żeby działo się mniej
Żeby położyć się wieczorem i zasnąć bez pomocy
Żeby nie bać się cienia jabłoni
Żeby nie chcieć się katować wspomnieniami
Żeby świat przestał mnie katować dodając teraźniejszość do przeszłości
Żeby nie było we mnie kilku narządów i obok mnie kilkoro wszystkich
Żeby papryka miała w końcu spokój bo ja nie chcę musieć
Żebym przestała ranić pomagając przestała istnieć najlepiej
Żeby księżyc Saturna eksplodował
Gdyby mi tylko zabrali prąd albo po prostu linę z rąk
Bo chciałabym się cieszyć motylem siadającym na moim ramieniu
I płonąć rumieńcem czasami a nie bezwstydnie wszystko
Ale przecież jestem dzieckiem
Szczęścia
Komentarze (14)
Nie bać się lęków przestworzy
Bez strachu do natury stworzyciela?
I żeby w ogóle się nie bać
PS ostatnio mieliśmy pchnięcie kulą na wuefie. Kula spadła mi na palec. Środkowy do tego. I chodzę z takim bandażem. Chyba paznokieć mi schodzi, nic dziwnego, to ważyło 5kg. Więc może nie połamany, ale no... xd
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania