Czasami marzę

Czasami marzę wiesz?

Tylko czasami gdy nadciśnienie staje się dokuczliwe

Gdy w kieszeniach przestają się mieścić noże

Gdy brakuje palców do połamania

Gdy pod powiekami jest zbyt dużo piachu

Marzę

 

O tym żeby działo się mniej

Żeby położyć się wieczorem i zasnąć bez pomocy

Żeby nie bać się cienia jabłoni

Żeby nie chcieć się katować wspomnieniami

Żeby świat przestał mnie katować dodając teraźniejszość do przeszłości

Żeby nie było we mnie kilku narządów i obok mnie kilkoro wszystkich

Żeby papryka miała w końcu spokój bo ja nie chcę musieć

Żebym przestała ranić pomagając przestała istnieć najlepiej

Żeby księżyc Saturna eksplodował

 

Gdyby mi tylko zabrali prąd albo po prostu linę z rąk

Bo chciałabym się cieszyć motylem siadającym na moim ramieniu

I płonąć rumieńcem czasami a nie bezwstydnie wszystko

 

Ale przecież jestem dzieckiem

Szczęścia

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • O-Ren Ishii 11.06.2016
    Dzięki za anonimowe pięć.
  • Okropny 11.06.2016
    Spox
  • O-Ren Ishii 11.06.2016
    Okropny, tak myślałam.
  • Lotta 11.06.2016
    No i znowu 5. Nie nudzą Cię już te piątki? xD :*
  • O-Ren Ishii 11.06.2016
    Strasznie nudzą... ;-; ale dzięki :*
  • alfonsyna 11.06.2016
    Bardzo ciekawie zbudowane, a i marzenia takie niby zwyczajne, a jednak zupełnie niebanalne. Myślę, że wielu z nas ma w gruncie rzeczy bardzo podobne marzenia, choć być może nie do wszystkich chcemy się przyznać. Ja też jestem już nudna, ale siła wyższa zmusza mnie, żeby ciągle Ci dawać te piątki. ;)
  • O-Ren Ishii 11.06.2016
    Cóż, ja na dobrą sprawę chcę tylko spokoju, a na to się składa kilka rzeczy... Dziękuję bardzo!
  • O-Ren Ishii 12.06.2016
    Cztery anonimowe piątki? No, no... Dziękuję.
  • ogonek, 12.06.2016
    Marzę podobnie jak ty lecz bez noży
    Nie bać się lęków przestworzy
    Bez strachu do natury stworzyciela?
    I żeby w ogóle się nie bać
  • O-Ren Ishii 12.06.2016
    *klask klask*
  • Rasia 12.06.2016
    Już któryś raz zauważam w Twoim wierszu te połamane palce, ale zawsze zapominam o nie spytać. Skąd się biorą? W Twoim wypadku, dosłownie rzecz biorąc, połamane palce były tragedią, bo jak byś wtedy wypisywała nam te wszystkie wiersze? ;) A sam wiersz mi się podoba. Pod szeregiem aluzji skryłaś tak naprawdę drobne marzenia, tak jakby podmiot prosił kogoś o wsparcie w ich spełnieniu. Zostawiam 5 :)
  • O-Ren Ishii 12.06.2016
    Połamane palce... Dla mnie to baaaaaaardzo wiele rzeczy. W wyobraźni czasami mam połamane, bo czasami chcę. Mogą to być wspomnienia, płaszczyzny. Nieprzespane noce. Długo by wymieniać. Dziękuję!
    PS ostatnio mieliśmy pchnięcie kulą na wuefie. Kula spadła mi na palec. Środkowy do tego. I chodzę z takim bandażem. Chyba paznokieć mi schodzi, nic dziwnego, to ważyło 5kg. Więc może nie połamany, ale no... xd
  • Rasia 12.06.2016
    Ojejku, współczuję Ci tego palca. Ja zmiażdżonych czy złamanych nie miałam, ale był taki okres, kiedy cały czas chodziłam z powybijanymi ;p Dzięki za wylewną odpowiedź :D
  • O-Ren Ishii 12.06.2016
    Rasia, ja też powybijane miałam. Niektóre po dwa razy... Nie ma sprawy, dziękuję, że w ogóle pytasz i czytasz. :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania