Czasami marzę
Czasami marzę wiesz?
Tylko czasami gdy nadciśnienie staje się dokuczliwe
Gdy w kieszeniach przestają się mieścić noże
Gdy brakuje palców do połamania
Gdy pod powiekami jest zbyt dużo piachu
Marzę
O tym żeby działo się mniej
Żeby położyć się wieczorem i zasnąć bez pomocy
Żeby nie bać się cienia jabłoni
Żeby nie chcieć się katować wspomnieniami
Żeby świat przestał mnie katować dodając teraźniejszość do przeszłości
Żeby nie było we mnie kilku narządów i obok mnie kilkoro wszystkich
Żeby papryka miała w końcu spokój bo ja nie chcę musieć
Żebym przestała ranić pomagając przestała istnieć najlepiej
Żeby księżyc Saturna eksplodował
Gdyby mi tylko zabrali prąd albo po prostu linę z rąk
Bo chciałabym się cieszyć motylem siadającym na moim ramieniu
I płonąć rumieńcem czasami a nie bezwstydnie wszystko
Ale przecież jestem dzieckiem
Szczęścia
Komentarze (14)
Dzięki za anonimowe pięć.
Spox
Okropny, tak myślałam.
No i znowu 5. Nie nudzą Cię już te piątki? xD :*
Strasznie nudzą... ;-; ale dzięki :*
Bardzo ciekawie zbudowane, a i marzenia takie niby zwyczajne, a jednak zupełnie niebanalne. Myślę, że wielu z nas ma w gruncie rzeczy bardzo podobne marzenia, choć być może nie do wszystkich chcemy się przyznać. Ja też jestem już nudna, ale siła wyższa zmusza mnie, żeby ciągle Ci dawać te piątki. ;)
Cóż, ja na dobrą sprawę chcę tylko spokoju, a na to się składa kilka rzeczy... Dziękuję bardzo!
Cztery anonimowe piątki? No, no... Dziękuję.
Marzę podobnie jak ty lecz bez noży
Nie bać się lęków przestworzy
Bez strachu do natury stworzyciela?
I żeby w ogóle się nie bać
*klask klask*
Już któryś raz zauważam w Twoim wierszu te połamane palce, ale zawsze zapominam o nie spytać. Skąd się biorą? W Twoim wypadku, dosłownie rzecz biorąc, połamane palce były tragedią, bo jak byś wtedy wypisywała nam te wszystkie wiersze? ;) A sam wiersz mi się podoba. Pod szeregiem aluzji skryłaś tak naprawdę drobne marzenia, tak jakby podmiot prosił kogoś o wsparcie w ich spełnieniu. Zostawiam 5 :)
Połamane palce... Dla mnie to baaaaaaardzo wiele rzeczy. W wyobraźni czasami mam połamane, bo czasami chcę. Mogą to być wspomnienia, płaszczyzny. Nieprzespane noce. Długo by wymieniać. Dziękuję!
PS ostatnio mieliśmy pchnięcie kulą na wuefie. Kula spadła mi na palec. Środkowy do tego. I chodzę z takim bandażem. Chyba paznokieć mi schodzi, nic dziwnego, to ważyło 5kg. Więc może nie połamany, ale no... xd
Ojejku, współczuję Ci tego palca. Ja zmiażdżonych czy złamanych nie miałam, ale był taki okres, kiedy cały czas chodziłam z powybijanymi ;p Dzięki za wylewną odpowiedź :D
Rasia, ja też powybijane miałam. Niektóre po dwa razy... Nie ma sprawy, dziękuję, że w ogóle pytasz i czytasz. :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania