Czasami niebo bywa granatowe
Miałam imię dopóki wiatr nie strącił kropel deszczu,
później mgła opadła pod nogi i nie mogłam znaleźć drogi,
do domu.
Ptaki nadal śpiewały, tak naprawdę nic się nie zmieniło.
W bezdomności też był urok.
Można patrzeć w oczy, nie wiedząc, że się kłamie,
mówić jestem, a być tylko na językach.
Wtedy obcięłam warkocze. Plątały się na ramionach, ciążyły.
Po raz pierwszy byłam wolna.
Od życia.
Komentarze (42)
Ale obszczymur, kwiat tutejszej inteligencji wstecznej. Kto pierwszy z wywalony ozorem przyleci?
Tchórza przyniosło... albo tchórzycę, która poczuła się Zorro xD
Jednak tchórz...
Grafomanka nie pień się, skarbie nasz, oddychaj i twórz, bo słowa leczą, ale nie daje ci większych szans niestety
łukaszenko, zwolnij, bo się zagalopowałeś... xD
Grafomanka zaakceptuj bodźce, nie walcz z natarczywymi myślami. Ujmij je w słowach, a potem odetchnij, chociaż tyle ci gwarantuje. Ale dla ciebie to i tak dużo
Kiedy ty się wreszcie odczepisz... to już na lata tę natarczywość trzeba liczyć. Smutne trochę...
Grafomanka zalotne postulaty są w modzie, Roma, ty, może Szpilka albo Pasja wrócą. Lisa dawno nie widu ni słychu. Pewnie już przepadł
Kieślor, wrócą do twoich klonów i będą się bawić? xD
Grafomanka powroty są możliwe, ale nie są pewnością
Kieślor, idź spać... xD
....
tak myślałam
a ono
ono mnie nie opuściło
pozwoliło na chwilę zapomnienia
teraz idziemy razem
nie myśląc o rozstaniu
...
Pozdrawiam serdecznie 5*
Miłego dnia
Pozdrawiam również, Andrew
Milutkiego dnia...
Ja też pozdrawiam serdecznie i zostawiłam 5 ;)
Odpozdrawiam równie serdecznie...
Bez urazy, brakuje kontekstu, mięsistego tła. Poleciałaś na skróty pod fajne wg ciebie frazy do puenty.
E tam, ty chyba tylko swoje rozumiesz, przy innych bezradny jesteś jak dziecko...
no tak,
No tak, bo tu jest wszystko, tylko wejść trzeba, a nie po łebkach...
Po prostu słabe. Albo ja jestem za głupi, żeby zrozumieć głębszy sens tego wiersza. Brakuje mi tu lekkiego poprowadzenia za rękę czytelnika, bo nikt nie siedzi Ci w głowie, żeby wyciągnąć to, co dokładnie miałaś na myśli. Albo ja jestem za głupi.
Masz rację, chyba jesteś za głupi... xD
być może, pani "artystko". Kiedy wiersz pt. "Nad Niemnem"?
flegmatyk, tobie i tobie podobnym pozostawię tę tematykę... myślę, że jako Teofil Różyc spełnisz się w niej doskonale, bo już na Jana Bohatyrowicza brakuje ci polotu... chociaż to był chłop z krwi i kości... xD
Grafomanka, mi i mi podobnym - krytykującym konstruktywnie w odpowiedzi zamknij uszy i wykrzykuj w rytm "lalala", niczym się nie będzie różnić od tego, co tutaj napisałaś.
flegmatyk, nudzisz się?
Grafomanka odpowiadam, od tego ta strona ;)
flegmatyk, aha, a co Tobie chodzi, tak w ogóle?
ditto
I Grain pilnuje... xD
Kobieta która zapomniała, znalazła spokój w braku trosk, nie ma czasem ochoty na powrót do świata zakłamania, katastrofy, nieszczęścia. Nawet warkocze łączące ją z poprzednim światem odrzuciła aby nie stały się źródłem powrotu. Znakomicie to zobrazowałaś ale dwie pointy? Naraz? :) O jedną za dużo. Ta druga jest ponad miarę łopatologiczna (moim zdaniem). :) Mimo tego super.
popr: skreślam w komentarzu słowo: "czasem"
Ten wiersz... jest mi bliski. Lubię go, niewiele takich mam. Czasami ktoś jakiś chwali, a ja zastanawiam się dlaczego, bo moim zdaniem jeszcze czegoś brakuje. Tutaj jest inaczej, to 'od życia' jest zbyteczne, ale można być wolnym od wielu spraw... od miłości, od cierpienia itd.itp
Piszę jak typowa grafomanka, której żal jakiegoś słowa w tekście... xD
Dziękuję, piliery, za wejście w wiersz...
Grafomanka Akurat rozumiem i wcale nie ponad miarę. Może trochę. Pieczątka. :)
piliery, no właśnie... rozumiesz, bo zadajesz sobie trud wejścia i zrozumienia. Nie jest tak dużo ludzi z takim podejściem, ale miałam szczęście trafić na kilka osób. I to jest piękne, nadaje sens naszym słowom...
w ten sposób, że dociera do ludzi, do ich wrażliwości...
Podoba się, ładny wiersz.
Dziękuję Lotos
Grafomanka↔Uniesione na sztorc warkocze, mogą ładnie lśnić, na tle granatowego nieba, oświetlone promieniami słońca z naprzeciwka. A zatem, czy warto je ścinać? Pomimo niby nieprzychylnej aury?
Pozdrawiam😊
Może i nie warto, ale czasami to konieczność...
Trzymaj się ciepło DD i żebyś nie musiał nigdy stanąć przed taką koniecznością... Pozdrawiam
Z tego kawałka poezji pobrzmiewa smutek, a zarazem silna potrzeba afirmacji wolności od zakłamania, obłudy i zła tego świata. I te warkocze... symbolicznie ścięte na znak, że nic mnie z tym miejscem nie łączy.
Podoba mi się. Stoi to na wysokim poziomie.
Dziękuję, Sufjen, za przeczytanie i podzielenie się refleksją.
Pozdrawiam
Grafomanka wczoraj o 9:27
Maryja surogatka
Pierwsza i jako taka
powinna być
surogatek patronką.
Po co Jezusowi
matka nastolatka?
Czyżby 13-to, 15-to
latki już nie były
dziewicami teraz i zawsze?
Maryja jest dowodem
na podmiotowe traktowanie
kobiet.
Że wyda na świat płód
dowiedziała się
niemal w ostatnim momencie.
Czy była zapładniana
oczywistym to nie jest.
Boski płód nie powstaje
w ludzkim ciele.
Ta matczyna
zastępczość Maryi
tłumaczy opryskliwe,
gburowate odnoszenie się Jezusa do niej.
Z zapisów ewangelistów
wynika, że ona ostatnia
dowiedziała się,
że jest żyw
jako sam buk.
Kiedy już zmarła
odebrał martwemu ciału dusze:
"Oto od teraz zostanie twoje drogocenne ciało przeniesione do Raju, a święta Twoja dusza do Niebios, do skarbów Ojca Mojego, do nadprzyrodzonej światłości”
W ten sposób zabrał jej szanse na powrót do życia.
Parafianuie, nieswiadomi takiej synowskiej perfidii wyklepują do niej za litanią litanie, a te trafiają na ...Berdyczców.
Szkoda waszego czasu, synelek ją ubezwłasnowolnił aż do paruzji, jak byle jakiego umarlaka.
Katolicy, kochajcie swoje matki
przynajmniej do czasu kiedy jeszcze nie jesteście bogami.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania