Czasem na środku ulicy

pomiędzy szczelinami twardej kostki

pojawia się uśmiech

do ludzi do ich trosk i nie uczesanych włosów młodej dziewczyny

do chłopca który prosi o papierosa

szczupłej Włoszki pozdrawia w zapomnianym języku i opowiada o płatkach kukurydzianych kupionych w odległym sklepie na promocji

 

o małym kocie uratowała mu życie

uśmiech do obcych podarowane ciastko z piekarni

i nie odwracasz wzroku kiedy starszy mężczyzna pyta

czy smakuje ci kawa słyszysz odgłosy odlatujących ptaków skrzydeł łamiących tęsknotę

 

i pozwalasz na dotyk chociaż to grzech obiecywać

że wrócę więc musimy się rozstać i nasze błędy nie zostaną popełnione

 

gdzieś w zagubionych zaułkach pozostanie smak nadgryzionych jabłek

ust które aksamitnie dotykały

nie obawiaj się obcy może być tylko kolejny dzień

 

któremu nie pozwolisz na uśmiech

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • JagVetInte pół roku temu
    Przyjemnie się czytało 🙂 pozdro
  • Marzena pół roku temu
    Jag przeczytałam Twój wiersz o pracy w kuchni. Rewelacyjny. Czułam się jakbym tam była. Miałam kilkudniowy incydent związany z tą pracą. Nie dałam rady. Dosłownie ręce mi opadły. Teraz poczułam ten ból ponownie. Tak miło zajadamy się w restauracjach i barach. Tak nam przyjemnie i ciepło w brzuszkach. Ale nigdy nie widzimy drugiej strony. Może i dobrze. 🙂
  • JagVetInte pół roku temu
    Marzena właśnie to miałem na celu, pokazać jak tak naprawdę rodzą się piękne dania. W jakich okolicznościach. Dzięki za zauważenie sedna sprawy 🫡
  • TseCylia pół roku temu
    Niecodzienna poezja codzienności. Lubię Cię czytać.
  • Marzena pół roku temu
    Dziękuję Wam, to bardzo miłe. Chociaż ten wiersz jest trochę nieporadny jak i czas w którym go pisałam na pocieszenie.
  • JagVetInte pół roku temu
    🫡

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania