Czasem, zawsze i nigdy, do końca

Nie było westchnień, a zegar otworzył paszczę i wciągną mnie zaraz, dwie kulawe wskazówki w samo serce zdarzeń. Było mi wpiąć dłonie w kalendarz, gdy dni płynęły spokojnie.

 

Teraz spoglądam na główkę gwoździa i zdaje się, że nawet na tej główce włos się jeży. Ściany puchną - niebawem eksplozja wyrwie myśli, a mi nie pozostanie żadne z nasion, których i tak nie potrafię odpowiednio przygotować na zimę.

 

Rozłożę ciało na podłodze, jakbym pragnął przez moment chłonąć ciszę nade mną. A zamknięte oczy będą coraz bardziej ruchliwe. Wyskoczą spod powiek na bruk, na zabój lub rzucą się na ciebie głodne i zmartwione.

 

A ja? Będę czekał, patrząc, jak wszystko dookoła staje się ruchem. A płynność? Zabierze mnie w dawne sprawy i nieprzeżyte chwile. I będą tam czasem i zawsze, i nigdy, do końca.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • Absens 2 miesiące temu

    Bardzo dobry tekst

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    Absens dziena

  • Marabut 2 miesiące temu

    Ta nie-eksperymentalna poezja
    Jest , powielę Absensa ,bardzo dobrym
    Tekstem.Gratuluję.

  • Marabut 2 miesiące temu

    Utwór aspiruje do poetyki egzystencjalnej i operuje gęstą metaforyką, lecz w wielu miejscach ulega zjawisku, które krytyka literacka określa mianem inflacji metafory. Obrazy nie wynikają z siebie w sposób organiczny, lecz następują kaskadowo, konkurując o uwagę czytelnika. Zegar otwierający paszczę, kulawe wskazówki, główka gwoździa, puchnące ściany, eksplozja myśli, nasiona nieprzygotowane na zimę, oczy wyskakujące spod powiek – każdy z tych obrazów posiada potencjał, jednak razem tworzą raczej katalog efektownych skojarzeń niż spójny system znaczeń.
    Największym problemem tekstu jest nie hermetyczność, lecz arbitralność metafor. Czytelnik ma wrażenie, że obrazy nie są odkrywane, lecz dowolnie zestawiane. Powoduje to osłabienie napięcia semantycznego i utrudnia identyfikację dominującego sensu utworu.
    Również składnia nie zawsze służy ekspresji. Miejscami przypomina zapis strumienia świadomości pozbawiony koniecznej dyscypliny formalnej. Zamiast wzmacniać emocjonalną intensywność, prowadzi do rozproszenia znaczeń. Poezja nowoczesna może być niejednoznaczna, lecz nie powinna sprawiać wrażenia przypadkowości.
    Tytuł „Czasem, zawsze i nigdy, do końca” zapowiada refleksję nad paradoksami czasu, lecz sam tekst nie rozwija tej osi interpretacyjnej w sposób konsekwentny. Finał, zamiast stanowić kulminację, jedynie powtarza tytuł, przez co wybrzmiewa bardziej jako efektowna klamra niż rzeczywiste domknięcie myśli.
    Najciekawszym elementem pozostaje atmosfera narastającego lęku i dezintegracji świadomości. Autor potrafi budować niepokój, jednak często osiąga go przez nagromadzenie niezwykłych obrazów zamiast poprzez ich pogłębienie. W rezultacie forma zaczyna dominować nad treścią.
    Paradoksalnie największym problemem tego wiersza nie jest brak talentu, lecz jego nadmiar pozostający bez redakcyjnej kontroli. Autor wyraźnie posiada wyobraźnię poetycką, ale ulega pokusie zapisania każdej pojawiającej się metafory. Dojrzała poezja wymaga odwagi skreślania. Gdyby tekst został zredukowany o jedną trzecią i oparto go na kilku konsekwentnie rozwiniętych obrazach, jego siła oddziaływania byłaby znacznie większa. W obecnej postaci przypomina bardziej szkic wyobraźni niż kompozycyjnie domknięty wiersz. merytorycznie drogi kolego poeto

  • Marabut 2 miesiące temu

    Skoro mamy też rozmawiać merytorycznie

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    Marabut Dzięki, chociaż mogę się mylić, to trochę Panie Twoja analiza wsparciem AI :P

    Natomiast, odpowiadając na komentarz - nie jestem zaskoczony tego rodzaju odbiorem tekstu w momencie, gdy jest on pozostawiony samodzielnie, jako indywidualny twór, którego ramę interpretacyjną stanowią w zasadzie tytuł oraz treść, którą Czytelnik dysponuje. Nie chciałem też dodawać meta-komentarza do jednego tekstu, bo nie o to chodzi, natomiast, w kontekście, szczególnie narastania i nadmiaru, nie wiem, ciężko mi się wypowiedzieć, jako autorowi przez to właśnie, że pomiędzy mną a tekstem jest dość gruba pępowina, którą odciąć bywa trudno, a przez to mam bardziej "sentymentalne" postrzeganie tekstu, niż analityczne na obecnym etapie; a wiem, że podobnego rodzaju zarzuty, które dotyczą metafor w moim wykonaniu, czy raczej ich ilości i nagromadzenia w tekście, przytrafiają się pod moim adresem i nie umiem się do nich ustosunkować. Nie tylko dlatego, że ciężko jest mi ciąć tekstem, pozbawić go tego nadmiaru, ale również dlatego, że nie jestem pewien, czy zaprowadzi to tekst do miejsca, które mnie, osobiście, twórczo, interesuje.

    Natomiast w kontekście ramy interpretacyjnej - nie wiem, czy ten tekst, ale jemu podobne, w tym eksperymentalne, trafią do zbioru, którego myśl przewodnią, a przynajmniej jedną z głównych osi stanowi "zawieszenie narracji oraz interpretacji" i w tym sensie obrazy, które są luźne wpisują się w sam zamysł, czy koncepcję na pewien wycinek poezji, która będzie bezpośrednim doświadczeniem tego procesu. Dlatego nie chodzi mi tak bardzo o "organiczne" wynikanie obrazu jeden z drugiego, również z tej przyczyny, że to już nie jest proces "bezpośredniego doświadczenia", ale pracy z doświadczeniem na zasadzie próby wcielenia doświadczenia w uszeregowany struktury ludzkiego myślenia. Dlatego też tego rodzaju próby literackie są dla mnie czymś z pogranicza surrealizmu i snu. Paradoksalnie, bardziej interesuje mnie w pisaniu stworzenie przestrzeni do "doświadczenia", odczucia, a niekoniecznie do zrozumienia, a przynajmniej nie w pierwszym odruchu, dlatego właśnie, że rozumienie jest wynikiem uprzednio powstałej narracji lub interpretacji, zatem z czucia człowiek wchodzi już w swoją narrację/światopogląd, a mnie ostatnio interesuje zawieszenie takiego osądu.

    Natomiast, w kontekście pamięci - znowu mamy dwie drogi - jedna droga to jest droga analityczna, refleksyjna, bardziej skupiona, najczęściej wokół pojedynczego zdarzenia, myśli, emocji. Natomiast druga strona to jest właśnie swobody dryf pamięci, gdzie człowiek ma bardzo luźne powiązania pomiędzy obrazami i, o ile, posiadają one często wewnętrzną logikę, o tyle z zewnątrz stanowią zlepek luźnych, często niezwiązanych ze sobą obrazów. Pierwsza odnoga - refleksyjna, analityczna i skupiona nie interesuje mnie w formach poetyckich, bo mam dla niej innego rodzaju formy, w które o wiele lepiej się wpisuje na tym etapie, natomiast ta druga odnoga, która dla mnie stanowi też pewien rodzaj nawiązania do trendów internetowych - reelsy na FB, shorty na YT, itp, gdzie niby jest jakiś algorytm, niby pierwotnie opiera się to na preferencjach, ale finalnie z szerszej perspektywy, wydaje się luźnym zlepkiem różnych twórców, filmików i wstawek. I tak samo ten proces przeglądania treści w necie, swobodnego dryfu w pamięci oraz metaforyki, którą zastosowałem w tekście, łączy jednak, charakterystyczna dla człowieka, ale rzadko wsparta o logikę, czy nawet rozumność, kwestia, którą jest albo nastrój albo samo w sobie emocjonalne doświadczenie - jak doświadczenie dopaminowego skoku przy przeglądaniu treści, czy jakiś konkretny nastrój, który towarzyszy dryfowaniu w pamięci, a to niepokój, a to zadowolenie, a to coś innego jeszcze.

    Natomiast, czy jest to szkic, czy nie, to cóż, sam nie wiem, mam, w poezji, podobny problem, który czasem można spotkać w malarstwie - napięcie pomiędzy dopracowaniem i wyprowadzeniem tekstu "na gładko" czy dopracowanie obrazu, a utrzymanie go w formie ekspresyjnej, bardziej żywej, czy impresjonistycznej. Skrupulatna praca, zacieranie śladów szkicu, prowadzenie formy do coraz to bardziej ułożonej, stopniowo zabija ekspresję, a utrzymanie silnej ekspresji zabiera przestrzeń na formalne dopracowanie.

    Dzięki za koment

  • NinjaC 2 miesiące temu

    Dziena hiena, matko boska, nie odpowiadaj mi tak samo 🙄

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    NinjaC xD

  • Marabut 2 miesiące temu

    Dziena hiena Mimo mini spięć.No hard feelings please.Bardzo Cię lubię.Mój sekret którym się podzielę jest taki ,że język polski nie jest językiem którym posługuję się na codzień. Mój komentarz był przetłumaczony przez AI może stąd to wrażenie.Gdy piszę sam po polsku nie zawsze piszę to co chciałbym napisać. Streszczę to tylko kròtko
    Masz duży nawet bardzo duży potencjał
    You are just trying to hard. Poezja jest jak dobry kumpel któremu można powiedzieć wszystko nawet to czego samemu sobie byś nie powiedział.Nie szukaj perfekcji poszukaj w tym wsxystkim siebie.Wbrew pozorom to wcale nie takie łatwe
    Szacun

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    Marabut Nie no, spoko, nie wiem, czy przy rozmowie z Twoim udziałem, ale ja gdzieś mówiłem, że nie mam raczej ani do nikogo spiny, ani problemu, jak komuś coś komentuję, to tekst i na tekście się skupiam, a jak ktoś mi coś komentuje i tekst, a nie przychodzi się do mnie personalnie odnosić, to chętnie pogadam. Tym bardziej, że dałeś rozbudowany komentarz i przy okazji "zmusiłeś mnie" żeby szerzej zabrał głos - to fajnie, takie rozmowy są spoko, bo wnoszą coś wartościowego. Także dzięki.

    A co do AL, to nie jest jakoś tak, że to zarzut z mojej strony, czy przytyk, trochę znam modele językowe AL i tworzą treści w określonym tonie, jako, że wiesz, w sumie to się wszyscy literaturą zajmujemy, to wyłapuję takie rzeczy, ale to nie na zasadzie, że robię z tego tytułu jakiś problem, bardziej z ciekawości, czy mnie intuicja nie myli.

    Co do szukania siebie, to hm, to już kwestia bardzo rozbudowana i ciężko taki temat zamknąć w kilku słowach, jakkolwiek I feel you, także dzięki i pozdrówka

  • NinjaC 2 miesiące temu

    Mam z tym tekstem problem, bo tu dużo językowej ambicji ale mało człowieka, efekty stoją jeden za drugim. Mimo, że widać w tym umiejętności to jakoś gubię napięcie. Ta główka gwoździa mi została bo to obraz i konkret w jednym. Potem znowu wszystko puchnie i odpływa w abstrakcję. Pozdro.

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    NinjaC

    Ok, dzięki za podzielenie się uwagami/odczuciami

  • NinjaC 2 miesiące temu

    Dziena hiena 🤝

  • Notopech 2 miesiące temu

    Dziena hiena, bez wątpienia napiszę, że jest to proza-poetyczna(poetycka) z elementami organicznymi. Leci własnym nurtem, jak prąd nie podpowiada — co myśli mają robić? W tego rodzaju poezji pełnią tylko rolę katalizatora obok czegoś, co znane jest pod nazwą zwarcia.

    Pozdro

  • Notopech 2 miesiące temu

    Iskrzy -:)

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    Notopech Siema, dzięki, dzięki, miło, że, chyba, przypadło do gustu

    Pozdro

  • Garść 2 miesiące temu

    Wchodzi to mi:

    "Czasem, zawsze i nigdy, do końca

    Nie było westchnień, a zegar otworzył paszczę i wciągną mnie zaraz, dwie kulawe wskazówki w samo serce zdarzeń. Było mi wpiąć dłonie w kalendarz, gdy dni płynęły spokojnie.

    Teraz spoglądam na główkę gwoździa i zdaje się, że nawet na tej główce włos się jeży. Ściany puchną - niebawem eksplozja wyrwie myśli, a mi nie pozostanie żadne z nasion, których i tak nie potrafię odpowiednio przygotować na zimę.

    Rozłożę ciało na podłodze, jakbym pragnął przez moment chłonąć ciszę nade mną. A zamknięte oczy będą coraz bardziej ruchliwe. Wyskoczą spod powiek na bruk, na zabój lub rzucą się na ciebie głodne i zmartwione.

    A ja? Będę czekał, patrząc, jak wszystko dookoła staje się ruchem. A płynność? Zabierze mnie w dawne sprawy i nieprzeżyte chwile. I będą tam czasem i zawsze, i nigdy, do końca."

    _____________ jak ostry nóż pod potylicę. Emocjonalnie tu i filozoficznie. Sprzeczność? A skądże!
    Zdarzenie wybijające ze spokojnego trwania w grozę tegoż. Natura czasu. Wieloznaczność pojęcia, role, konsekwencje.
    Zegar - symbol czasu, kapitalnie wykorzystany w 1. akapicie do wyłapania różnicy w czuciu czasu. Nie zauważamy przecież mijających minut, chyba że teraźniejszość nas w siebie wrzuci gwałtownie (paszczę otworzy i wciągnie). Czasem to się zdarza w czasie, ale nigdy na zawsze, lecz tylko chwilowo do swojego końca. Które w tej niesamowitej prozie poetyckiej narrator nam przybliża, oddając emocje w kolejnych obrazach/akapitach.
    Widzę wiszący zegar, przybity gwoździem. Czas unieruchomiony a połykający. I przerażony jego podtrzymywacz w ścianie. Ściany puchną, myśli też, a co spowoduje ich eksplozja? Rozproszenie, chaos, brak przyszłości - mocny obraz ciała bez uporządkowanych myśli.
    I desperackie pragnienie ucieczki, stąd spod zamkniętych oczu wyrwie się postrzeganie w bezczasie. Anormalnie, poza siebie, poza ten czas.
    Ruch musi wygrać ze stagnacją, czas nie znika w swojej paszczy, jest tutaj intensywniejszy, bardziej energetyczny, nieprzewidywalny. Płynność (czas jak Heraklitowa rzeka) została ograniczona do przeszłości chwil przeżytych i potencjalnych sprzed eksplozji.
    Pamięć narratora do nich będzie wracać zawsze czasem przeszłym, i nigdy do końca ich nie wyeksploatuje.
    Mniejsza o zdarzenie, które było inspiracją, bo skutek opisany rewelacyjnie, przynajmniej dla mnie.

    Jest co poczytać, dziena.

  • Dziena hiena 2 miesiące temu

    Garść, siema, dzięki za rozbudowany koment, ale dzisiaj już nie przyswajam za bardzo informacji, także jutro na spokojnie się zapoznam.

  • Garść 2 miesiące temu

    Olej, cała przyjemność po mojej, odbiorczej stronie.

  • Sokrates 2 miesiące temu

    Obszerne komentarze rozjaśniły mi spojrzenie na podejście do poezji. Wyczuwałem intuicyjnie jakiś inny kierunek. Teraz mam całkowitą jasność. Dzięki za fachowe komentarze obu panom. Co do tekstu to świetnie oddany m.in. nastrój niepokoju.5

  • Bettina 2 miesiące temu

    Za Sokratesem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania