Cząstka umysłu... haibun
Uwielbiałem być na wodzie.
Czasem w nocy zrywał się sztorm. Wędrowny jak peregrinus.
Ogromne fale uderzały z każdej strony, kołysały tak mocno, że aż trudno było uwierzyć.
Usypiałem przy nich jak niemowlę. A kiedy budziłem się o świcie,
wychodziłem na dziób.
Woda była przejrzysta i spokojna. Statki przecinały ją jak powietrze.
Wtedy myślałem, że to najspokojniejsze miejsce na ziemi, jakby sztormu nigdy nie było.
w ciszy się zmieniają
wschody i zachody
słona wędrówka
Komentarze (2)
Ważne, by oswajać każdy sztorm wokół, by w nim zasypiać. Nauczyć się pogodnego stoicyzmu.
Mózg wytrenować medytacją i gotowością na zmiany.
Dobry przykład, Pasjo.
Dziękuję za pozostawiony ślad. Prawdą jest, że oswajamy pewne sytuacje, by być.
Czasem nasza profesja dostosowuje się do spokoju.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania