Czczość
Zakosztowałem owoców z drzewa życia
Zbliża się jesień, czuć chłodem, a one się kończą
Co się ze mną stanie, gdy ich już nie będzie
Zasnę snem zimowym, jak brunatny niedźwiedź
Wiosną wstanę wypoczęty, o kilka kilo lżejszy
Czy ujrzę je, jak rozwija pierwsze pąki dla mnie
Albo wielką łąkę polną wielobarwnie ukwieconą
Może utknę w ciemnych podziemiach na wieki
Komentarze (3)
Ty nadal tutaj. Poczytałam troszkę. Nadal masz te mądrość.
Natalia dziękuje za te kilka słów, którymi wiele radości mi sprawiłaś. Niespodziewanie odwiedziła mnie Gwiazdka z Mikołajem, a towarzyszył im tamten rok, z ostatnich twoich odwiedzin i nie jako starzec, lecz całkiem żwawy i młody.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że na opowi pozostaniesz, ponieważ prawdziwych przyjaciół jest jak na lekarstwo i są cenni jak złoto.
Postaram się tu wpadać. :) Serdecznie Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania