Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Czego boją się wilki /wprawka niemal erotyczna/
— Mała czarna bez cukru — oznajmiła baristka, gdy tylko podeszłam do lady. Oczywiście pamiętała. Skinęłam głową. Była ładna, miła. Od dawna rzucała mi, niepozostawiające wątpliwości, powłóczyste spojrzenia. Lubiłam ją, ale dość miałam randek, jednonocnych przygód, a na związek nie miałam siły. Przestałam nawet chodzić do klubów. Nudziły mnie te wszystkie weganki w etnicznych sandałkach, wymawiające twardo miękkie spółgłoski. "Czesc" — kurwa, tak trudno powiedzieć "ś", czy "ć"? Nie miałam ochoty na żadną relację. Ani nawet na szybki seks.
No chyba, że z Leną. Jej dałabym się przelecieć nawet w tramwaju. Gdybyśmy razem nie pracowały. Gdybym nie była jej przełożoną. Miałam okazję przekonać się wcześniej jak bardzo chujowym pomysłem jest romans w pracy.
Lena była wyjątkowa. W niczym nie przypominała otaczajacych ją pustaków. Piekielnie inteligentna, super kompetentna, do tego śliczna. Nie wiem do końca, co o mnie myślała. Trudno ją było przejrzeć. Czasem wydawało mi się, że czuję na plecach jej spojrzenie, ale może po prostu chciałam, by tak było. Wiem za to na pewno, jaką sama miałam opinię: "wilczyca". I przyznaję — zapracowałam.
Nasze kontakty były więc czysto służbowe i mocno pilnowałam, żeby żadna niewłaściwa myśl nie wydostała się na światło dzienne. Jednocześnie, w tajemnicy, składałam wszystkie skrawki informacji, które jej dotyczyły. Przyciągała mnie jak magnes. Lubiłam o niej myśleć, fantazjować. Marzyłam, by załatwić jej awans i przesunąć gdzieś w poziomie, tak, by zniknęło między nami bezpośrednie powiązanie służbowe. Ale czy by chciała? Może wystraszyłaby się, że jest na celowniku Wilczycy?
Tak przelewały się tygodnie. A pewnego dnia Lena zniknęła. W HR powiedzieli, że wzięła bezpłatny. Bez słowa pożegnania! Ubodło mnie to. Zraniło. Mogła chociaż słówko. Choć jedno "cześć". Mijały dni, a złość zamiast przygasać, kumulowała się we mnie. Miałam ochotę odnaleźć dziewczynę tylko po to, by na nią nawrzeszczeć.
Tymczasem to ona znalazła mnie. Siedziała na progu mojego domu.
Byłam tak wściekła, że w pierwszej chwili chciałam ją wyrzucić. Ale coś w jej wzroku nie pozwoliło mi tego zrobić. "Coś w jej wzroku"... prawda była taka, że byłam pozamiatana, jak tylko ją zobaczyłam. Lena nie czekała aż wymyślę "co powinnam". Niemal wepchnęła mnie do środka i zaczęła całować, żeby od razu zakomunikować po co przyszła. Jakbym nie wiedziała.
Miała cudownie miękkie usta. Smakowała kawą i błyszczykiem z chili. Przejęła mnie całkiem i, lekko popychając, kierowała w kierunku kanapy. Ledwie łapałam oddech. Gdybym potrafiła jasno myśleć, to pewnie pochlebiałaby mi ta zachłanność. Ale nie myślałam. Odcięta gdzieś w próżni, składałam się tylko z jej ciepła, miękkości ust, pachnącej skóry.
— Tam. — Z trudem się od niej oderwałam, wskazując na drzwi sypialni.
Była jak wygłodniałe zwierzątko. Cudownie reagowała na każde spojrzenie, każde dotknięcie. Drżała pode mną, jakby to był jej pierwszy raz. Odzyskałam nieco kontroli, choć wiedziałam, że to ułuda. W tej chwili zrobiłabym dla niej wszystko. Grałam na jej ciele jak na drogocennym instrumencie. A może to ona na mnie. Jednego byłam pewna — nigdy, z nikim wcześniej, nie było mi tak dobrze. Nigdy, nikt wcześniej, tak mną nie zawładnął.
Obudziłam się w pustym łóżku. Gdyby nie zapach Leny, którym przesiąkła pościel, pomyślałabym, że to był tylko mokry sen. Telefon milczał jak zaklęty. Zapomniawszy o godności, próbowałam dzwonić, ale głucho. Jakby zmieniła numer. Chodziłam jak zombie.
Dwa tygodnie później dowiedziałam się, że wyjechała. Norwegia czy inna Kanada. Byłam ostatnim punktem na jej liście przed rozpoczęciem nowego życia. Ryczałam i przeklinałam na przemian. Kurwa, znowu to samo. Kurwa, czy nie mogę mieć normalnego życia?
Łzy leciały ciurkiem, gdy pakowałam do pralki pościel, która wciąż pachniała jej ciałem. Wcześniej nie potrafiłam.
Kurwa, dość. Żadnych więcej romansów. Żadnych, kurwa, mizernych love story. Zero dramy, jestem już na to za stara. Nie miałam siły znowu składać do kupy kawałków samej siebie. Uważać, by trzymać głowę wysoko, nie zdradzić się bólem. W głowie kołatała mi się mantra. Nie myśl o tym, będzie dobrze. Zapomnij. Nie myśl. Zapomnij.
Zapomnę.
Będzie dobrze.
Kupię sobie psa.
Byle nie sukę.
Komentarze (41)
"znalzła mnie" - znalazła
"każde dotkniecie" - dotknięcie
"Niemal erotyczna" to bardzo dobre określenie, bo dużo tu zostało pozostawione wyobraźni czytelnika i w zasadzie bardzo dobrze - dzięki temu żaden element nie przysłania zbyt mocno innego. Ogólnie fajne, dobrze napisane opowiadanie.
Dzięki, Panie Bucz!
Literówki poprawione,
cieszy mnie Twój odbiór.
Bardzo. :)
Podobuje mnie się :)
Trochę literówek, za dużo "byłów" (jak dla mnie), przecinki... ale nic to, ukontentowanym jestem :))
Dziękuję Akwapanie! Cały czas poprawiam, bo tekst świeży niczym bułka o piątej rano. Jeszcze parę razy przelecę (nomen omen) i mam nadzieję, że z błędami i interpunkcją dojdę do ładu.
Fenkju!
Tjeri :)
Bardzo mięciutko i aksamitnie o miłości, tak mięciutko to chyba tylko kobieta potrafi:
"Grałam na jej ciele jak na drogocennym instrumencie. A może to ona na mnie. Jednego byłam pewna — nigdy, z nikim wcześniej, nie było mi tak dobrze. Nigdy, nikt wcześniej, tak mną nie zawładnął."
Sympatyczne opowiadanko ??
Szpilka
Bardzo mi miło! Wciąż ćwiczę różne opcje opisowe. Taka konwencja zdecydowanie najbardziej mi pasuje, choć mam jeszcze na tym polu sporo do zrobienia. Ale to i tak dobrze, bo w dosłownościach nie radzę sobie nawet w życiu :D
Bardzo dziękuję!
Tjeri
?
Dobrze rozpoczęłaś. W stylu: "Ogary poszły w las". To najlepsza i najprostsza możliwa forma rozpoczęcia. Zaskoczyło mnie, że wybrałaś wątek LGBT. Sama fabuła nie porywa, aczkolwiek ostatnie zdanie wymiata. Pozdrawiam bez oceny Ps. Dałbym 4, ale nie chce zaniżać.
Marek Adam Grabowski
Lubię takie otwarcia. Co do zaskoczenia tematem — dlaczego? — to nie jest mój pierwszy raz, Marku :D.
Fabuła to faktycznie typowa obyczajówka, rozumiem, że może nudzić, choć miałam nadzieję na nieco ognia. Bardzo się cieszę, że zwróciłeś uwagę na ostatnie zdanie. Tak naprawdę to ono było napisane jako pierwsze. :).
Co do ocen — nie krępuj się u mnie nigdy. Jeśli stawiasz oceny, to lepiej wyrazić swoje zdanie do końca w zgodzie ze sobą. Ja akurat na oceny nie zwracam zbytniej uwagi — punktem odniesienia jest tylko koment.
Dziękuję za odwiedziny i słowo!
Tjęri Ąri bój się Boba? Mareczek poszedł się wyspowiadać?
Wolę opko o lekarce perfumiarce.
Zachłanność jest ekscytylująca, ale musi mieć klimat.
Wybacz, że nie posłodziłam. Dzisiaj jestem gorzka ?
słone paluszki
:)))))))))
Wiem, że wolisz. "Perfumiarkę" napisałam lepiej bo... a zresztą nie powiem dlaczego, ale zgadzam się. :)))
Może jednak Wilczyca jeszcze Cię kupi? To miała być tylko wprawka, ale jakoś spodobała mi się postać, mam nadzieję coś jeszcze o niej napisać.
Co do słodzenia — mam nadzieję, że wiesz, że nie zależy mi na fałszywych ochach. Cenię szczere komentarze, nawet jeśli sprawią odrobinę przykrości. Albo i więcej niż odrobinę. Wydaje mi się, że szczery koment jest elementem wzajemnego szacunku.
Dziękuję Wam Paluszki za komentarz! I za motywację wilczycową :)
Mareczek to ma dzisiaj urodziny.
Tjęri!
Kocham Perfumiarkę :)
Kocham wilki i wilczyce w ich naturalnym środowisku :)
Twoja Wilczyca nie przypadła mi do gustu z kilku powodów:
Za dużo przeklina
Jest nachalna
Wykorzystuje stanowisko
Przepraszam.
Ale...
Ludzie się zmieniają.
Może Wilczyca wyjedzie w Bieszczady i spotka watahę i dozna objawienia...
Perfumiarkę chętnie obejrzałabym na ekranie :)
Marek Adam Grabowski
Naprawdę??
Jeśli tak, to wszystkiego najlepszego!
słone paluszki
Hahaha! To teraz mi nieświadomie posłodziłaś!!!
"Twoja Wilczyca nie przypadła mi do gustu z kilku powodów:
Za dużo przeklina
Jest nachalna
Wykorzystuje stanowisko"
Taka dokładnie miała być! :)) Bo czy bohater musi być miły i moralnie bez zarzutu? Pamiętam, że dostałam komentarz pod "Królowymi", który jakby zrównywał ocenę tekstu z moralną oceną bohaterów. Osobiście lubię antybohaterów :)
"Ludzie się zmieniają.
Może Wilczyca wyjedzie w Bieszczady i spotka watahę i dozna objawienia..."
I zostanie heteroseksualną bibliotekarką! :D
"Perfumiarkę chętnie obejrzałabym na ekranie :)"
Ja ją sobie czasem oglądam. Tak wewnątrzmózgowo :)).
Dzięki za komentarz plus! :))
słone paluszki
I jeszcze jedno mi się nasunęło. Zostawiłam w tekście pewne sugestie, które miały pokazać że bohaterka ma w sobie nieco więcej (innych cech) niż pokazała czytelnikowi wprost. Być może wrócę do niej jeszcze i wtedy bardziej zaświecą te miejsca.
Jeszcze raz dzięki!
Tjeri Naprawdę!
Tjęruniu,
Ale nie kasuj nic, dobrze?
Odpocznę ciut, bo ciężki czas za mną i spróbuję na nowo poznać Wilczycę :)
Zdróweńka!
słone paluszki
Nie kasuję. Wyrosłam z dramatów, choć to wcale nie jest zmiana na plus. ;)
Mam nadzieję, że nie znikniesz ponownie...
Tjęri,
Jestem, jak wilkołak - pojawiam się przy pełni księżyca?
Fascynacja z punktu położenia przełożonej (ale to brzmi!), jest trudna, podobnie jak z punktu położenia podwładnej.
Fascynacja. A może obsesja.
Czy na takim uczuciu dałoby się oprzeć całe "normalne życie"?
Na pewno w jakimś momencie zdaje się, że tak.
A co do psa... Myślę, że Twoja bohaterka kupi jednak suczkę:)
Trzy Cztery
"Położenie przełożonej" to niemal jak tytuł ewentualnej następnej części! :)))))
Natura obsesyjna to trudna sprawa. Komplikuje życie. Ale i jest źródłem wielkich odkryć, przełomów oraz przeżyć. Zawsze mnie to interesowało.
"A co do psa... Myślę, że Twoja bohaterka kupi jednak suczkę:)"
Oczywiście, że suczkę :)))))))))))))))))
Ślicznie dziękuję, Trzy Cztery!
Tjeri↔Taki emocjonalny tekst, w aspektach towarzysząco–zmysłowych. Nawet nieco egoistyczny, z punktu widzenia bohaterki opka. Dlatego tym bardziej, trudno przy końcu było. Ale cóż. Taka bywa ludziowa natura. Natomiast w owym krótkim epilogu, słowo↔suczka, można zrozumieć↔dwojako. Zresztą↔pieska też.
Ów ma jeszcze gorzej. Całe pieskie życie:)↔Pozdrawiam?:)
Hmm... chyba trochę za dużo↔ją, jej, się itp.↔zdaniem mym rzecz jasna?
"Natomiast w owym krótkim epilogu, słowo↔suczka, można zrozumieć↔dwojako. Zresztą↔pieska też.
Ów ma jeszcze gorzej. Całe pieskie życie:)"
Można i trzeba :)
"Hmm... chyba trochę za dużo↔ją, jej, się itp.↔zdaniem mym rzecz jasna”
Zdecydowanie. I jest to problem zauważony przez mła w trakcie pisania. Niestety większość jejów jest potrzebna ze względu na specyfikę tenteges... Ale może jak ostygnie tekst, uda mi się jakoś to uładzić :)
Bardzom ukontentowana Twoimi odwiedzinami i słowem. Dziękuję!
Lubię małą czarną kawę bez cukru, więc przeczytałam.
"Drżała pode mną, jakby to był jej pierwszy raz" - określenie, że ktoś jest pod kimś /.nad kimś w sytuacji intymnej mi akurat się zdecydowanie nie podoba, to jakby uwypukla problemy związane raczej z hierarchią i w tym aspekcie płeć wydaje się mniej istotna.
Ciekawy tekst. Miłego dnia :-)
O! Nowy koment! Nie spodziewałam się, źe jeszcze ktoś zajrzy :)
"określenie, że ktoś jest pod kimś /.nad kimś w sytuacji intymnej mi akurat się zdecydowanie nie podoba, to jakby uwypukla problemy związane raczej z hierarchią i w tym aspekcie płeć wydaje się mniej istotna. "
Co zrobić... Bohaterkom się bardzo podobało :))).
A tak serio: całość tekstu ociera się o władzę, dominację i pozycję (nomen omen). I tak, płeć tak naprawdę nie gra żadnej roli. Napisałam "ociera się", bo czy Wilczyca faktycznie wykorzystuje te narzędzia (w sensie czy wynika to z jej poczynań), czy też zostaje niejako wbita w schemat przez czytelnika? Ot tak mi się nasunęło.
Bardzo dziękuję za odwiedziny (i to chyba pierwszy raz u mnie) i komentarz. Mała czarna bez cukru — zdecydowanie tak. :)
/Czego boją się wilki?/... pewnie jak wszyscy odrzucenia.
Kobieta szefowa? Niestety inaczej niż mężczyzna postrzega romanse w pracy. Niby wilczyca, a jednak przyhamowana emocjonalnie i poniekąd moralnie. Być może inność orientacji jest powodem takiego zachowania. Chociaż z wejścia i prowadzenia akcji wynika silna rzeczywistość tu i teraz.
…/czysto służbowe i mocno pilnowałam, żeby żadna niewłaściwa myśl nie wydostała się na światło dzienne. Jednocześnie, w tajemnicy, składałam wszystkie skrawki informacji, które jej dotyczyły/... jednak żyła w ciągłej konspiracji ze sobą. Nie potrafiła odznaczyć granicy pomiędzy pracą, a życiem osobistym. Korporacyjna machina była nie do pokonania.
Nawet myślała o tym …/by zniknęło między nami bezpośrednie powiązanie służbowe/... jednak wciąż tamta stawała na drodze zdrowego rozsądku.
…/Gdyby nie zapach Leny, którym przesiąkła pościel, pomyślałabym, że to był tylko mokry sen/... pomyślałam, że to ona była waderą, a Lena wilkiem. Wyznaczyła rewir, do którego nie dopuściła innych nie należących do watahy. W głębi tego rewiru urządziła legowisko i odeszła pozostawiając głuchy telefon, bo wilk jest wytrawnym wędrowcem i jego aktywność zależy od wielu czynników.
Nie lubi się dzielić porankami i zmierzchem. Puenta wcale nie jest taką kropką, bo basior stanie się pewnie dobrym wyborem.
Erotyczny wątek pomiędzy jest doskonałym sposobem na wyzbycie się marzeń. No i język jakim prowadzisz narrację jest pewnym odzwierciedleniem dzisiejszej nowomowy.
Pozdrawiam serdecznie
Pasja
Bardzo Ci jestem wdzięczna za ten komentarz. Jako jedyna nie uległaś obrazowi jaki narzucają utarte schematy. Że kobieta u władzy to pewnie hetera. Przeszła po trupach albo łóżkach...
A przecież bohaterka, jedyne na co sobie pozwala, to fantazje. Nie wykorzystała w żaden sposób stanowiska, starała się z całych sił nie zdradzić z uczuciami. To ona stała się ofiarą. Choć w tym momencie nieznana jest motywacja Leny, to na pewno nie można powiedzieć, że została do czegoś zmuszona, czy wykorzystana.
W męskim świecie kobiety oceniane są surowiej. Trudniej im osiągnąć sukces i zawsze płacą za niego większą cenę. Nasz światopogląd kształtowany jest przez tysiące lat patriarchatu.
I tak — wilki boją się odrzucenia i samotności.
Brawo! I dziękuję.
I przyznaję, że celowo chciałam wciągnąć czytelnika w maliny. Żeby łatwo było źle ocenić bohaterkę... choć tak naprawdę to była tylko "aura". Czyny jednak szły inną drogą. Tym bardziej się cieszę, że to przejrzałaś. :)
Tjeri są schody i windy. Te pierwsze są dla kobiet, ta druga dla mężczyzn. Pomimo, ze świat się rozwija technologicznie i zmniejsza się przepaść pomiędzy karierą, a płcią to, jednak pozostaje ten mit stereotypu kobiety. I jeszcze jak wejdzie w to solidarność jajników. Często oceniamy kobietę z poziomu jej tyłka. Scena łóżkowa w tym tekście była przyzwoleniem obydwu stron, ale jednak pozostawia wiele niedomówień... i tego nie wiemy. Chociaż w jakimś stopniu umocniła bohaterkę w sobie. Kolejna baza do zrozumienia swojej pozycji i przetrwania.
Miłego dnia
Pasja
Co do stereotypów dot. kobiet najbardziej smucący jest dla mnie fakt, że najsurowsze słowa o kobietach wychodzą od kobiet... Niby nic nowego — gdy zaczęły działać sufrażystki — najbardziej były krytykowane przez inne kobiety... I to one wychowują synków — talibków...
Dzięki za powrót pod tekst! :)
Tjeri "najsurowsze słowa o kobietach wychodzą od kobiet". - Dokładnie; nie ma większego wroga baby niż inna baba.
Marek Adam Grabowski
Bycie wrogiem to krok dalej, ale zapewne też
Zajebista miniaturka. Tyle mam do powiedzenia. I aż tyle ?
Kusy
Hej! Nie sądziłam, że ktoś tu jeszcze zajrzy.
Bardzo mi miło, dziękuję!
Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie. Pozdrawiam!
Byłem. Czytałem. Pomijając wiadome nam kwestie, bardzo fajna wprawka. Podtrzymuję tezę, że chciałbym przeczytać coś Twojego większego i z nieco bardziej złożoną fabułą.
A z innej strony, jeśli mogę spytać, to jak bardzo inspirujesz się sobą pisząc swoje teksty (jeśli wiesz o co mi chodzi)? Miałem już wcześniej o to spytać, ale w naszym narastającym sporze było mi jakoś niezręcznie. Jeśli nie chcesz odpowiadać tutaj, to możesz to zrobić na moim prywatnym fejsie:
https://www.facebook.com/marcin.adamkiewicz1
Pozdro:)
Co do pytania — to bardziej intymna wiedza niż kwestia wieku, którą zostawiliśmy w niedomówieniu :D.
Dziękuję bardzo za wizytę i dobre słowo!
Tjeri: Ty to umiesz tworzyć napięcie;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania