CZEKOLADA
Złapałbym twoją kibić w garść
By gdzieś daleko z tobą zajść
W rejony, w twe szpony
Gdzie wzrok mojej żony
I głos z ambony
Nie sięga
Wnet lecz przychodzi opamiętanie
Na to frywolne chuci gdybanie
Zawracam więc fantazji armadę
Widzę na końcu tej drogi zagładę
I po czekoladę
Sięgam
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania