Czemu ? Nie?!
Wy. tam na górze.
Wołam do Was od jakiegoś czasu.
W drodze jestem, potrzebujem chmurki małej,
by odpocząć, droga długa.
Poszukuję swego cienia.
Nagle odszedł, zostawiając mnie,
na złe i niepogodę.
Kiedy dotre do Nieba bram,
bedę pytał Was kochani,
nie widzieli mego cienia?
Pytam,pytam, lecz milczenie
mnie spotyka.
Ale, ale , skąd usmieszki i znaczace
te spojrzenia.
Wreszcie jeden, kawał chłopa,
bardziej miętki, usmiechając się
szelmowsko, kiwa na mnie palcem.
Popatrz bracie, tam w ogrodzie, tam
pod gruszą jest twój Cień.
Czy poznajesz?
Wreszcie się doczekal.
Patrzem, patrzem i nie wierzę.
Tak, to on mój cień.
Jakze piękny, młody.
Ja zas przy nim, taaaki stary.
Tedy zbieram się do biegu.
byle szybciej dotrzec celu.
Jestem, padam na kolana.
To zjawisko, cud dziewczyna,
co ja gadam, to niebiańska
jest kobieta.
Patrzy na mnie spode oka,
dość znacząco.
Jesteś deczko coś zmachany.
Wiesz, my mamy zaległości.
Boże drogi!
Usta jędrne,juz bym spijał
z nich ambrozję, smukła jak topola,
kusi mnie przechera.
Chodż do domu, boś zmęczony,
wieczór spędzim przy kominku.
Będzie ciacho i coś jeszcze.
Przywołamy pieski nasze, całe stado.
bedzie rejwach, aż sasiedzi staną w drzwiach.
Czasu macie wiela, ciszy nocnej,
tutaj nie ma.
Przeszczęśliwy, patrzem w oczy
mego cienia.
Nie do wiary, puszcza do mnie
perskie oko!
Czego chcesz kochanie?
Juz nie tęsknię,
mam ja w sobie.
P.S.
Może tak się zdarzyć, może?!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania