Czerń
Moje wnętrze czernią spowite
Lepkie jak smoła i w podłość obfite
A przeszłość, gdzieś w głębi mojej duszy
Kłębi się, wbija szpony w serce i dusi
Rozrywa w pół i tak bardzo rani
Gdy w środku nocy ściska w krtani
I drąży tak mocno, jak kropla skałę
Kiedy rozmyślam czy wreszcie cierpieć przestanę
Płynie w żyłach i pulsuje wewnątrz mnie
Jak cierń tworzy ochronę na dnie
Bolesną, choć skuteczną na pewien czas
W sercu parszywy, zdradliwy jad
Czerń zalewa oczy, pełznie do mojej duszy
Rozgrzewa mnie by serce rozkruszyć
W drobny pył, w gęstą krew
Poczułam w sobie znów śmierci zew
Czerń gnije, drąży, nicość zostawia
Wewnątrz mnie pustka, krwawię i padam
Leżę na ziemi, czuję jak gniję
Wije się płynnie, dusi, na koniec zabije
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania