Czerń

Moje wnętrze czernią spowite

Lepkie jak smoła i w podłość obfite

A przeszłość, gdzieś w głębi mojej duszy

Kłębi się, wbija szpony w serce i dusi

 

Rozrywa w pół i tak bardzo rani

Gdy w środku nocy ściska w krtani

I drąży tak mocno, jak kropla skałę

Kiedy rozmyślam czy wreszcie cierpieć przestanę

 

Płynie w żyłach i pulsuje wewnątrz mnie

Jak cierń tworzy ochronę na dnie

Bolesną, choć skuteczną na pewien czas

W sercu parszywy, zdradliwy jad

 

Czerń zalewa oczy, pełznie do mojej duszy

Rozgrzewa mnie by serce rozkruszyć

W drobny pył, w gęstą krew

Poczułam w sobie znów śmierci zew

Czerń gnije, drąży, nicość zostawia

Wewnątrz mnie pustka, krwawię i padam

Leżę na ziemi, czuję jak gniję

Wije się płynnie, dusi, na koniec zabije

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania