Czerwone berety

Dostałem bilet do wojska.

Za pierwszą wypłatę kupiłem sobie dumę,

odkurzacz dla matki zapracowującej się dla Nieba.

 

Szkoda, krzewiła się kobiecość

cycuszków w mundurkach,

z tymczasowymi dowodami miłości.

 

Stary zrobił się wylewny.

Z kupionego dla mnie spirytusu

zaprawionego sokiem owocowym

uzyskałem egzotyczny napitek huhu.

 

Z pożegnania kumpli, aliantów z bractwa kogucikowego

pamiętam, że spadł śnieg, dociskał mróz.

Obudził mnie sąsiad z dobrą nowiną,

Kitajec z najsłabszą głową padł i przespał noc

na jego przydrożnym, parującym gnojowniku.

 

Jego ciepło nie uratowało go przed nowym przydomkiem:

Gówniany Fart.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania