MA INTERPRETACJA TYCH PLAM:
Strofa pierwsza: kiedy próbuję coś powiedzieć ludzie słyszą moje słowa, lecz zdania układają się w złe znaczenie. Ludzie nie rozumieją mnie. Słuchają a nie słyszą. Nie dostrzegają tego, co mam na myśli.
Strofa druga: (tu to rzucanie się jelitami grubymi sprawiło, że pomyślałam, że to jakieś robienie sobie ze mnie jaj xd) Ale moja interpretacja strofy drugiej: Zróbmy coś absurdalnego w tym absurdalnym zniszczeniu. ''Ludzkość'' - to takie absurdalne. Czyż ''ludzki'' nie oznacza już tego, co ''nieludzki''? Wiesz wgl co to jeszcze znaczy? Nieważne. Zatraćmy się w czymś bezsensownym.
Strofa trzecia: Czy to tylko ja odbieram wszystko odwrotnie? Pojęcia i znaczenie pozmieniały swe miejsca. Czy oszalałem? (tzn to bardziej przystępna wypowiedź podmiotu w mej interpretacji ma być).
Strofa czwarta: Czy to, co się dzieje jest czymś więcej niż jedynie projekcją mego mózgu? Osoba i osoba to dwie osoby, ale i eksplozja, ale i uniesienie, ale i ból. Nie mogę zrozumieć naszych odczuć. Dlaczego płaczę, dlaczego ty płaczesz?
Strofa piąta: I znów w mym mózgu roszada znaczeń. Nawet kiedy gubię się, trafiają na mnie. ''kajdany z makaronu przesiąknięte krwią'' (znów odczucie kpienia ze mnie i groteski xdddd). Hmm, może, że wszystkie najzwyklejsze rzeczy mój chory mózg przekuwa w kajdany? Wszystko mój chory mózg plami krwią? Wszystko jest dla mnie klatką, więzieniem jedzenie obiadu? Czerwone plamy, czerwone plamy. To coś więcej niż obrazy wyświetlające się w mojej głowie?
Strofa szósta: Jak Kemmler zgubiłem pojęcia takie jak normalność i moralność. Świat jest dla mnie klatką. Ale to klatka jest domem. Wszystko stanęło na głowie i nikt mnie nie pojął. Paradoksalnie: znalazłem się w tym, czym zawsze gardziłem , nigdy nie lubiłem papierosów a płonę żywym ogniem.
Ostatnia strofa: Znów widzę je. Czerwone plamy. Nie ma jednej rzeczywistości. Dla mnie są rzeczywistości. Gdzieś z dołu krzyczę, nikt mnie nie słyszy. Czy w tym absurdzie zatańczymy?
Nie potrafię interpretować wierszy jednozdaniowo. Odbieram ten wiersz jako rozległy, więc rozlegle go zinterpretowałam. Uważam, że jest dobry, oprócz groteskowych jelit i makaronów. Chyba, że były tu celowością. Ciekawam, czy utrafiłam z interpretacją w intencję.
Przecież nie trafiłam całościowo z tą interpretacją. Po prostu: zrobiłam ją pod siebie. Tak zrozumiałam, przez pryzmat siebie xd. Ale Pospolitej chodziło o coś innego, czyli porażka.
Spróbuję podjąć się interpretacji ;D Tak więc mam wrażenie, że wiersz jest o tym, że podmiot liryczny na co dzień jest niby osobą wesołą, duszą towarzystwa :"Zakręcony (...) Krzyczę z radości (...) słyszy mnie cały świat", jednak kiedy wraca do domu musi zmagać się ze swoim prawdziwym wnętrzem, zmartwieniami, lękami, możliwe że egzystencjalnymi, których nikt z jego roześmianego i przyziemnego otoczenia nie potrafi zrozumieć: " Poważny (...) Pełen smutku (...) Ale nikt mnie nie słyszy". Myślę, że dalszy fragment, m.in. o tym tańczeniu we krwi i rzucaniu się jelitami oraz pytanie co to znaczy być ludzkim sugeruje, że podmiot zastanawia się, może ironicznie, czy taki ma właśnie być żeby wpasować się w ramy bycia jednym z tych, których zrozumienia pragnie. Jednak mimo dalszego tańca nie potrafi tego osiągnąć, stać się jednym z nich. Dalej duszący się niezrozumieniem i niewyrażonym cierpieniem postradał zmysły... Ja tak to widzę ;) trafiłem, chociaż w małym stopniu? ;)
Prąd, którego żyłami płyną błyskawice, bezimienny morderca, którego wszyscy znają, płynący górą i dołem, zguba Willa, który zdechł na krześle elektrycznym i te cechy z początku - sprzeczne. Sprzeczne jak prąd, który jest nieobliczalny i symbolicznie nieokreślony.
Anonim04.10.2015
UPDATE
"Słyszy mnie cały świat.
Ale nikt mnie nie słyszy."
Też się zgadza, prąd da się słyszeć, szczególnie jak ktoś mieszka koło słupów elektrycznych, ale mowy prądu, w sensie dosłownym, nie sposób usłyszeć. :D
"Niebo jest ziemią, woda ogniem jest." - Jeżeli niebo jest ziemią... a woda ogniem... i znowu prąd pasuje, ale mówisz, że to nie on...? To dusza jakiegoś mordercy skazanego na krzesło, która trafiła do swojego "nieba" i może używać swoich morderczych uciech?
Zakręcony.
Poważny.
Pełen smutku. ~ Opis mordercy w jego własnych oczach.
Krzyczę z radości.
Słyszy mnie cały świat.
Ale nikt mnie nie słyszy. ~ Motyw? W sensie, krzyczy i każdy go słyszy, ale ignoruje. Dlatego zaczą myśleć o mordowaniu i tak dalej.
Zwykły człek pełen kontrastów.
Z wieloma problemami.
Z którymi walczy sam.
Bo nikt innym nie chce mu pomóc
Anonim04.10.2015
Mam nieodparte wrażenie, że wyrok i śmierć nie zrobiły na tym kimś żadnego wrażenia i będzie mordował dalej pod inną postacią/w innym świecie. Czyżby ten ktoś był rzeczywiście jakąś chorobą, którą "leczy się" elektrowstrząsem? Dawniej wiele chorób "leczono" w ten sposób, myślę że chodzi o jakiś wirus, coś? Pewnie luja :(
Najpierw mamy opis uczuć mordercy, próbującego się po czymś pozbierać, ale wszyscy mają go gdzieś. Z tego powodu powoli traci rozum, co widać poprzez jego fantazje o mordowaniu. Ponieważ dalej nikt mu nie pomaga, to wciela je w końcu w życie, ale zostaje złapany. Sędzia zdecydował się olać jego psychiczność (nie ma tego w wierszu, wiem) i skazał go na krzesełko, tak?
Slugalegionu ogólny zarys historii :).
Są jeszcze szczegóły
Anonim04.10.2015
Ostatnia teoria, Pospolita - chodzi o Ciebie? :) W takich czy innych metaforach, masz mordercze alter ego, a to krzesło elektryczne to był symbol ~ ja wiem, zaniechania takich myśli i powrotu do normalności, symboliczna "śmierć" wew, mordercy. Ale myśli i tak powróciły, dlatego jest nawiązanie do początku? :p
Tak jestem mordercą xd.
Nie krzesełko to tylko przedmiot przez który zginął.
Równie dobrze mogę tam dać szubienicę.
Zaraz dam wlaściwą (tzn. moją) interpretację
Ostateczną, a przynajmniej mam nadzieję, że ostateczną, teorię dam tutaj. Brak mi do niej jedynie szczegów z tej zwrotki, więc przeanalizuję ją nieco bardziej dokładnie.
Czerwone plamy, czerwone plamy. ~ Tu akurat nie ma nic skomplikowanego. Krew, dużo krwi.
Rzeczywistość, czy złudzenie? ~ Jak wcześniej mówiłem, bohater jest szalony. Tutaj widać, że nie jest pewnien, czy naprawdę zabija, czy też to jakaś halucynacja.
Ciało przy ciele. ~ Informacja o tym, że ofiar jest dużo.
Jeden plus jeden to dwa. ~ Bohater sprowadza śmierć do czegoś trywialnego, cyfry jeden. Jeden, to jedna ofiara, jak znajdzie się druga, to będą dwie i tak dalej.
Ciepło. ~ Ciała są ciepłe.
Ekspolzja. ~ Opis tego, jak tracą krew?
Uniesienie. ~ Ekstaza wywołana mordem.
Nie miłości. ~ No, nie ma w niej miłości i tyle.
Bólu. ~ Albo ich bólem, albo się po prostu bronią.
Wycinam materię, czuję radość. ~ Wycinam materię = ranię (Nożem?) innych, czuję radość = ekstaza, o której mówiłem.
Czerwień. ~ Znowu mowa o krwi.
Dlaczego płaczę? ~ Gdyż, uświadomił sobie, że to nie była fantazja.
Dlaczego ty płaczesz? ~ Gdyż, mówi do ważnej dla niego osoby (Chodź, niech chwycę twoją dłoń./Zatańczmy, zatańczmy na trupach.), której ta masakra się oczywiście nie spodobała.
Bladość. ~ Pobladła ze strachu / utraty krwi.
Cisza. ~ jednak utrata krwi, a "ty" umiera.
Czerwień. ~ Ponownie krew.
Ha... Ha... Ha? ~ Ponieważ "ty" był/była dla podmiotu lirycznego kimś ważnym, to to zabójstwo nie sprawiło mu radości, stąd pytajnik.
Uff... to tyle: ) Wstawiaj prawidłową, o ile już tego nie zrobiłaś.
Zwrotka pierwsza:
Bohaterem treści jest pewiem pospolity człowieczek z licznym zestawem kontrastów (zakręcony - poważny). Ma on liczne problemy, z którymi sobie nie radzi. „Krzyczy", prosi o pomoc. Ale nikt go nie słucha.
Zwrotka druga.
Początek obłędu. Krawe fantazje. Człek mysli, czy nie zatracił człowieczeństwa.
Zwrotka trzecia:
Całkowity obłed. Mężczyzna nie wie, gdzie się znajduje. Żyje, jakby w ciągłych halucynacjach. I akceptuje to - „Oszalałem".
Zwrotka czwarta:
Krew i gwałt. Mężczyzna gwałci kobietę, znęca się nad nią fizycznie i ostatecznie ją zabija. Czerwone plamy = krew.
Facet zaczyna rozumieć, że źle robi.
Ona płacze z bólu.
On płacze z bezsilności.
Jego wymyślony świat legł w gruzach.
Zwrotka piąta:
Znajduje go policja. Zakłuwa w kajdany. Ale te kajdany są niczym, w porównaniu do łańcuchów psychozy, które dręczą jego mózg. Prześladuje go widok krwii. Zagubił się. Bie, wie, czy to rzeczywistość, czy złudzenie.
Czerwone plamy. =krew
Rzeczywistości.
Dół = ziemia, nasz świat
Nikt mnie nie słyszy. = pan jest martwy
Zatańczymy? = i tak wszyscy jesteśmy psychiczni. Tacy sami
Komentarze (64)
Widzę tu inspirację dyskusjami
pod licznymi pracami
Niemampojęcia: )
Co do tekstu, pojęcia
nie mam,
mówię wam.
He he no może nie dyskusjami, tylko samą twórczością tej Pani. Dzięki za komentarz ;)
Czy to robienie sobie ze mnie żartów i próba powiedzenia mi, że moja pseudotwórczość to gówno (ja wiem xd)?
Niemampojecia96 To raczej wyraz podziwu dla Twej niebanalnej twórczości :)
Niet.
Nie gówno.
Inspiracja.
Chociaż kopia.
Nie dorówna oryginałowi.
To bardziej zabawa.
Słowami
Macie interpretację ''Wszystko odbiera'' w komentarzu pod ''Wszystko odbiera''. Zaraz spróbuję ja zinterpretować ten wiersz : ).
MA INTERPRETACJA TYCH PLAM:
Strofa pierwsza: kiedy próbuję coś powiedzieć ludzie słyszą moje słowa, lecz zdania układają się w złe znaczenie. Ludzie nie rozumieją mnie. Słuchają a nie słyszą. Nie dostrzegają tego, co mam na myśli.
Strofa druga: (tu to rzucanie się jelitami grubymi sprawiło, że pomyślałam, że to jakieś robienie sobie ze mnie jaj xd) Ale moja interpretacja strofy drugiej: Zróbmy coś absurdalnego w tym absurdalnym zniszczeniu. ''Ludzkość'' - to takie absurdalne. Czyż ''ludzki'' nie oznacza już tego, co ''nieludzki''? Wiesz wgl co to jeszcze znaczy? Nieważne. Zatraćmy się w czymś bezsensownym.
Strofa trzecia: Czy to tylko ja odbieram wszystko odwrotnie? Pojęcia i znaczenie pozmieniały swe miejsca. Czy oszalałem? (tzn to bardziej przystępna wypowiedź podmiotu w mej interpretacji ma być).
Strofa czwarta: Czy to, co się dzieje jest czymś więcej niż jedynie projekcją mego mózgu? Osoba i osoba to dwie osoby, ale i eksplozja, ale i uniesienie, ale i ból. Nie mogę zrozumieć naszych odczuć. Dlaczego płaczę, dlaczego ty płaczesz?
Strofa piąta: I znów w mym mózgu roszada znaczeń. Nawet kiedy gubię się, trafiają na mnie. ''kajdany z makaronu przesiąknięte krwią'' (znów odczucie kpienia ze mnie i groteski xdddd). Hmm, może, że wszystkie najzwyklejsze rzeczy mój chory mózg przekuwa w kajdany? Wszystko mój chory mózg plami krwią? Wszystko jest dla mnie klatką, więzieniem jedzenie obiadu? Czerwone plamy, czerwone plamy. To coś więcej niż obrazy wyświetlające się w mojej głowie?
Strofa szósta: Jak Kemmler zgubiłem pojęcia takie jak normalność i moralność. Świat jest dla mnie klatką. Ale to klatka jest domem. Wszystko stanęło na głowie i nikt mnie nie pojął. Paradoksalnie: znalazłem się w tym, czym zawsze gardziłem , nigdy nie lubiłem papierosów a płonę żywym ogniem.
Ostatnia strofa: Znów widzę je. Czerwone plamy. Nie ma jednej rzeczywistości. Dla mnie są rzeczywistości. Gdzieś z dołu krzyczę, nikt mnie nie słyszy. Czy w tym absurdzie zatańczymy?
Nie potrafię interpretować wierszy jednozdaniowo. Odbieram ten wiersz jako rozległy, więc rozlegle go zinterpretowałam. Uważam, że jest dobry, oprócz groteskowych jelit i makaronów. Chyba, że były tu celowością. Ciekawam, czy utrafiłam z interpretacją w intencję.
♥ :D
Niemampojecia96
Eh, taka mądra interpretacja. Aż mi wstyd za to, jaka jest prawdziwa...
Po części trafiłaß.
Zaraz wszystko wyjaśnię.
Jared, skąd ten nagły przypływ miłości : D?
Niemampojęcia, cóż za precyzja, błyskotliwość i erudycja! Jesteś moją Zosią Nałkowską ♥♥
Przecież nie trafiłam całościowo z tą interpretacją. Po prostu: zrobiłam ją pod siebie. Tak zrozumiałam, przez pryzmat siebie xd. Ale Pospolitej chodziło o coś innego, czyli porażka.
Strzelam: Albo to motyw tańca śmierci albo hardcorowa wersja przygotowywania spaghetti bolognese :)
Pozdrawiam i pozostawiam bez oceny.
Rozwaliłaś mnie z tym spaghetti xd. Nie to nie to xd.
Spróbuję podjąć się interpretacji ;D Tak więc mam wrażenie, że wiersz jest o tym, że podmiot liryczny na co dzień jest niby osobą wesołą, duszą towarzystwa :"Zakręcony (...) Krzyczę z radości (...) słyszy mnie cały świat", jednak kiedy wraca do domu musi zmagać się ze swoim prawdziwym wnętrzem, zmartwieniami, lękami, możliwe że egzystencjalnymi, których nikt z jego roześmianego i przyziemnego otoczenia nie potrafi zrozumieć: " Poważny (...) Pełen smutku (...) Ale nikt mnie nie słyszy". Myślę, że dalszy fragment, m.in. o tym tańczeniu we krwi i rzucaniu się jelitami oraz pytanie co to znaczy być ludzkim sugeruje, że podmiot zastanawia się, może ironicznie, czy taki ma właśnie być żeby wpasować się w ramy bycia jednym z tych, których zrozumienia pragnie. Jednak mimo dalszego tańca nie potrafi tego osiągnąć, stać się jednym z nich. Dalej duszący się niezrozumieniem i niewyrażonym cierpieniem postradał zmysły... Ja tak to widzę ;) trafiłem, chociaż w małym stopniu? ;)
No troszeczkę.
Z pomieszaniem zmysłów
Z tym, że człek miał problemy
Z tym, że nikt mu nie pomagał.
5/5 ;)
Chodzi o prąd :)
Prąd, którego żyłami płyną błyskawice, bezimienny morderca, którego wszyscy znają, płynący górą i dołem, zguba Willa, który zdechł na krześle elektrycznym i te cechy z początku - sprzeczne. Sprzeczne jak prąd, który jest nieobliczalny i symbolicznie nieokreślony.
UPDATE
"Słyszy mnie cały świat.
Ale nikt mnie nie słyszy."
Też się zgadza, prąd da się słyszeć, szczególnie jak ktoś mieszka koło słupów elektrycznych, ale mowy prądu, w sensie dosłownym, nie sposób usłyszeć. :D
Owszem, prąd jest dosyć istotny, ale to nie on pełni główną rolę w tej chorej historii.
Okres!!!
Wygrałeś internet xd
Nie, nie oto chodzi xd
"Niebo jest ziemią, woda ogniem jest." - Jeżeli niebo jest ziemią... a woda ogniem... i znowu prąd pasuje, ale mówisz, że to nie on...? To dusza jakiegoś mordercy skazanego na krzesło, która trafiła do swojego "nieba" i może używać swoich morderczych uciech?
Tak: główną postacią jest morderca.
Tak: ginie na krzesełku, ale to końcówka utworu.
To, co Jared plus opis mordu na początku.
Właściwie to opis jego uczuć, podczas mordu.
Slugalegionu opis mordu jest zawarty w 4 zwrotce ;)
Super porąbane wyznanie miłości psychola do psycholki, a potem moja pierwsza teoria? /muszę to w końcu czytnąć/
Nie, tu nie ma oni grama miłości
Owszem, bo tę sprzedaje się w butelkachXD
Czy to ucieleśnienie tych brutalnych myśli ludzi, a potem ich spełnienie i krzesełko?
Smok złapany w klatkę? *desperat mode on*
Fantazje i myśli to 2 i 3 zwrotka
Spełnienie to 4
Jared nope
Czyli została nim już tylko pierwsza. Dobry w tym jestem: ) Give me one moment...
Zakręcony.
Poważny.
Pełen smutku. ~ Opis mordercy w jego własnych oczach.
Krzyczę z radości.
Słyszy mnie cały świat.
Ale nikt mnie nie słyszy. ~ Motyw? W sensie, krzyczy i każdy go słyszy, ale ignoruje. Dlatego zaczą myśleć o mordowaniu i tak dalej.
Zwykły człek pełen kontrastów.
Z wieloma problemami.
Z którymi walczy sam.
Bo nikt innym nie chce mu pomóc
Mam nieodparte wrażenie, że wyrok i śmierć nie zrobiły na tym kimś żadnego wrażenia i będzie mordował dalej pod inną postacią/w innym świecie. Czyżby ten ktoś był rzeczywiście jakąś chorobą, którą "leczy się" elektrowstrząsem? Dawniej wiele chorób "leczono" w ten sposób, myślę że chodzi o jakiś wirus, coś? Pewnie luja :(
Czemu od razu pomyślałam, żeby dzięki twoim słowom zrobić kontynuacje tego czegoś na górze.
Nie
Pudło
Składam broń...
Składam moją teaorię do kupy:
Najpierw mamy opis uczuć mordercy, próbującego się po czymś pozbierać, ale wszyscy mają go gdzieś. Z tego powodu powoli traci rozum, co widać poprzez jego fantazje o mordowaniu. Ponieważ dalej nikt mu nie pomaga, to wciela je w końcu w życie, ale zostaje złapany. Sędzia zdecydował się olać jego psychiczność (nie ma tego w wierszu, wiem) i skazał go na krzesełko, tak?
Slugalegionu ogólny zarys historii :).
Są jeszcze szczegóły
Ostatnia teoria, Pospolita - chodzi o Ciebie? :) W takich czy innych metaforach, masz mordercze alter ego, a to krzesło elektryczne to był symbol ~ ja wiem, zaniechania takich myśli i powrotu do normalności, symboliczna "śmierć" wew, mordercy. Ale myśli i tak powróciły, dlatego jest nawiązanie do początku? :p
Pospolita, gdzie one sąXD? Give me one more secendXD
Tak jestem mordercą xd.
Nie krzesełko to tylko przedmiot przez który zginął.
Równie dobrze mogę tam dać szubienicę.
Zaraz dam wlaściwą (tzn. moją) interpretację
Slugalegionu W tekście xd
4 zwrotka
Okej: )
CZEKAJ!!!
Slugalegionu Ok
Jakiś pasożyt w przewodzie pokarmowym? XDD
Xd
Nie
Mweh.... Nigdy nie lubiłem tego, co autor miał na myśli :/
Ostateczną, a przynajmniej mam nadzieję, że ostateczną, teorię dam tutaj. Brak mi do niej jedynie szczegów z tej zwrotki, więc przeanalizuję ją nieco bardziej dokładnie.
Czerwone plamy, czerwone plamy. ~ Tu akurat nie ma nic skomplikowanego. Krew, dużo krwi.
Rzeczywistość, czy złudzenie? ~ Jak wcześniej mówiłem, bohater jest szalony. Tutaj widać, że nie jest pewnien, czy naprawdę zabija, czy też to jakaś halucynacja.
Ciało przy ciele. ~ Informacja o tym, że ofiar jest dużo.
Jeden plus jeden to dwa. ~ Bohater sprowadza śmierć do czegoś trywialnego, cyfry jeden. Jeden, to jedna ofiara, jak znajdzie się druga, to będą dwie i tak dalej.
Ciepło. ~ Ciała są ciepłe.
Ekspolzja. ~ Opis tego, jak tracą krew?
Uniesienie. ~ Ekstaza wywołana mordem.
Nie miłości. ~ No, nie ma w niej miłości i tyle.
Bólu. ~ Albo ich bólem, albo się po prostu bronią.
Wycinam materię, czuję radość. ~ Wycinam materię = ranię (Nożem?) innych, czuję radość = ekstaza, o której mówiłem.
Czerwień. ~ Znowu mowa o krwi.
Dlaczego płaczę? ~ Gdyż, uświadomił sobie, że to nie była fantazja.
Dlaczego ty płaczesz? ~ Gdyż, mówi do ważnej dla niego osoby (Chodź, niech chwycę twoją dłoń./Zatańczmy, zatańczmy na trupach.), której ta masakra się oczywiście nie spodobała.
Bladość. ~ Pobladła ze strachu / utraty krwi.
Cisza. ~ jednak utrata krwi, a "ty" umiera.
Czerwień. ~ Ponownie krew.
Ha... Ha... Ha? ~ Ponieważ "ty" był/była dla podmiotu lirycznego kimś ważnym, to to zabójstwo nie sprawiło mu radości, stąd pytajnik.
Uff... to tyle: ) Wstawiaj prawidłową, o ile już tego nie zrobiłaś.
Zwrotka pierwsza:
Bohaterem treści jest pewiem pospolity człowieczek z licznym zestawem kontrastów (zakręcony - poważny). Ma on liczne problemy, z którymi sobie nie radzi. „Krzyczy", prosi o pomoc. Ale nikt go nie słucha.
Zwrotka druga.
Początek obłędu. Krawe fantazje. Człek mysli, czy nie zatracił człowieczeństwa.
Zwrotka trzecia:
Całkowity obłed. Mężczyzna nie wie, gdzie się znajduje. Żyje, jakby w ciągłych halucynacjach. I akceptuje to - „Oszalałem".
Zwrotka czwarta:
Krew i gwałt. Mężczyzna gwałci kobietę, znęca się nad nią fizycznie i ostatecznie ją zabija. Czerwone plamy = krew.
Facet zaczyna rozumieć, że źle robi.
Ona płacze z bólu.
On płacze z bezsilności.
Jego wymyślony świat legł w gruzach.
Zwrotka piąta:
Znajduje go policja. Zakłuwa w kajdany. Ale te kajdany są niczym, w porównaniu do łańcuchów psychozy, które dręczą jego mózg. Prześladuje go widok krwii. Zagubił się. Bie, wie, czy to rzeczywistość, czy złudzenie.
Zwrotka szósta:
Metalowa klatka, zguba Kemmlera - krzesło elektryczne.
Śmierć mordercy.
Końcówka:
Czerwone plamy. =krew
Rzeczywistości.
Dół = ziemia, nasz świat
Nikt mnie nie słyszy. = pan jest martwy
Zatańczymy? = i tak wszyscy jesteśmy psychiczni. Tacy sami
Wersja skrócona xd
Czemu woda jest ogniem?
"Bohaterem treści jest pewiem POSPOLITY człowieczek" - czyli jednak było w tym trochę Cb, Pospolita. :D
Woda jest ogniem = gościu ma mocno skrzywioną psychikę. Nie wie, co jest czym.
I się wydało xd
Trudne, ale też swój sens ma. :)
Czyli prawie trafiłem: / O jedno prawie za dużo: /
''Jego wymyślony świat legł w gruzach.'' - mój też :cccccc.
Wybacz, moja twórczość jest ujowa i nie ma przesłań
Skądże. Ale wolałam swoją interpretację : D.
Domyślam się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania