Człowiek
Człowiek na śmierć, nigdy nie jest gotowy
Czy o zachodzie słońca, czy życia świtaniu
Zawsze liczy na jutro i ma sprawy na głowie
Wyczekuje chwili, spełnienia, uznania
Chce zobaczyć wnuki, chwałę swej drużyny
Ojczyzny rozkwit i finał serialu
Zebrać owoce z drzewa, co posadził chwil parę
Przywitać cudne lato, co szumi konarami
Trudno jest postawić kropkę, zamknąć księgę życia
Móc czuć satysfakcję, z dorobku i trudu
Kiedy Bóg oceni szlachetność wyborów
Na szali położy łzy i resztę twego brudu
Czy jak łotr skruszony, poprosisz o łaskę
Ukorzysz przed Panem, w żalu swe oblicze
Czy w hardości serca, będziesz szedł w zaparte
Twierdząc, że wybrałeś tylko jedno życie
Boże Miłościwy, bądź w śmierci godzinie
Obroną i Tarczą – przyjmij mnie do Siebie
Matko ma, poprowadź do Syna co w niebie
Wszystkich oczekuje, by dać nowe życie
Komentarze (4)
Tak. To nawet może być dobrze tylko... nie podoba mi się to, że ona ma go poprowadzić do nieba.
Niech pan pomyśli gdzie by ona mogla poprowadzić... W jakieś inne miejsce po prostu... Ale żeby nie było do nieba.
a bo te ludzie to bezczelnie niewdzięczne i za chiny ludowe do pana boga jezusowego iść nie chcą. A co to śmierdziel jaki, raróg czy bestia że go tak unikają?!
Ja, tak dla przykładu, to mogę bardzo wcześnie byle we śnie.
Poczatek jako taki amatorsko, ale końcówka to już w niekontrolowanej agonii dlatego ⭐⭐
Merytorycznie dobry wiersz ale forma budzi zastrzeżenia( nie rozumiem dużych liter na początku wersu, przecinków przy braku kropek). Tytuł nie za wiele mówiący, nawet mylący - bo wiersz nie o człowieku przecież.
Wstawiam link do wersji muzycznej wiersza:
https://youtu.be/s0tZR9syU1w
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania