Człowiek bez adresu
Pod przykrywką nieba, zobaczył pylista swą światłość i wiedział już, że los człowieczy będzie istniał tylko w jego pamięci, dopóki będzie żywa.
Roztańczone melodyjki sugerowały zadowolenie z życia, ale nawet hollywodzkie filmy o miłości nie zmieniały układu rysów twarzy. Jemu wystarczyła pewność, że jeszcze jest żywym, w mdłych kolorach dnia.
Nie miał energii i ochoty, by ustalić swoje położenie, cokolwiek.
Jeszcze próbował zapuszczać się w rejony młodości i baśni. Spojrzał na zegarek. Po pewnym czasie uświadamiał sobie, która godzina i gdzie się znajduje.
Ziewnął w pokój bez znaczenia i zobaczył tylko białą ścianę.
Drażnił go chaotyczny zgiełk i szpalery ludzi na ulicy. Bez znaczenia dla niego, czy za oknem to muzułmanie, czy katolicy.
Nie było w nim żadnej wiary i religii. Puls walił w głowie i szyi.
Przez otwarte drzwi zobaczył jak otwiera się gigantyczna szczelina na firmamencie i powoli do pomieszczenia wkracza ciemność.
Wyjął z kieszeni z trudem odkruszony kawałek z piedestału, na którym stała jakaś kobieta. Chciałby chociaż zobaczyć jaką nosiła bieliznę.
Ludzie wymyślili miłość, ale nie dla niego. Czuł się już jak nieboszczyk egzotyczny.
Nawet nie odczuwał strachu przed umieraniem.
Horyzont rozpływał się jak mgła. Żaden promień słoneczny nie mógł przedrzeć się przez pokryte sadzą zasłony. Ognik nadziei prysł.
Okrucieństwa swego i stanu nie mógł zrozumieć. Nigdy nie widział siebie takim. Nie miał doświadczenia tego rodzaju. Jeszcze próbował sobą manipulować, znaleźć łącznik z alter-ego.
Tego dnia padał deszcz. Rozmył zdarzenia te prawdziwe i mniej szczególne. Tak zwyczajnie, bez przyczyny.
Potem zrobiło się jasno od słońca. Jako milczący znak porozumienia, że taka była konieczność.
Ale już bez niego.
W skrzynce na listy zostało zaproszenie na panel dyskusyjny o poezji.
Komentarze (10)
- Dumna ze Starszego Woźnego - Młodsza Sprzątaczka.
Bądź dla mnie Młodszą Woźną.
Niech ktoś inny sprząta.
Wszystkiego Miłego.
NO!
Bo Woźny i sprzątaczka, to całkiem co innego.
Nie oto by siebie wywyższać.
Ja pracuje w kilku poważnych instytucjach jako Woźny.
Do mnie Ministrowie mówią: Panie Woźny!
NO!
Przykro mi... Dobrze, że jesteś. Bądź.
Nie smutaj, są jeszcze porządni ludzie na tym portalu, agresor dostanie oklep w reważu ¬‿¬
Pewnie! że tak. Ja mam taką zasadę tutaj. Jak mi ktoś stanie na odcisk
to ja jemu na dwa. Wrażliwcom jest trudniej. Nie przyjmuj wszystkiego do siebie
Niektórzy tutaj to psychole, desperaci, narcyzy i czort wie jeszcze.
Pisz swoje i olewaj debilne kom.
nie szukaj tutaj "przyjaciół" Bo możesz się zawieść. A potem zgorzknienie.
NO!
- Jemu - wystarczy pewność, że jeszcze jest, żywy w mdłych kolorach dnia.
Zapytajmy.
- Czy wystarczyła ci pewność, że jeszcze jesteś żywym, w mdłych kolorach dnia?
Tak. A to jest ta pewność - brak energii a ì brak ochoty, by ustalić położenie , by ...ć.
Jeszcze ? Bywał ciągle myślami w zarośniẹtych brwiami myślach, tamtych, przeszłości. Jeszcze tworzył baśnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania