Cztery linie

Jest godzina popołudniowa, przed wieczorna. Rośnie w mnie niechęć i repulsja. Do siebie samej, do braku możliwości, do braku umiejętności zgrabnego pisania. Do postawienia słów w ujmujący i czarujący sposób. Czuję się jak wyjęta z roli, jak osoba nad którą postawiono przysłowiowy krzyżyk. W swej szarej sukience, niczego nie wyznaczam, na nic nie stawiam. Wydaje mi się, że mój nastrój wychodzi z jeszcze większej ciszy i milczenia niż milczenie i cisza jest w istocie. Nic we mnie się nie rusza, w żadnym kierunku nie kierują się moje członki. Myśl zarówno jak i chęć są zastane. Sprawiam wrażenie obojętnej, nudnej, zawieszonej. Jestem taka jak nic, co kreśli swoje ramy. Zatem w takim stanie trwam bez pochwał, uznania i mam wrażenie, że ten stan mi doskwiera, dociska się do mnie i mnie przykrywa. Bez poruszania, zamykałam się na życie. Już nie wspominałam o ruchu, który kiedyś dochodził mi do głowy. Zwyczajnie go nie było. Skończył się, ulotnił. Głowa była raczej lekka, pusta, tępa. Skierowałam twarz za siebie, ale tam również nic nie było, żadnego punktu zaczepienia. Nic z przeszłości.

 

Jest godzina ranna, początek dnia. Nie mam żadnych emocji w sobie. Chcę napisać rzecz fantastyczną, ale brak mi odwagi i myśli, które utorują mi drogę do czegoś, w swej istocie, wyśmienitego. Próbuję obracać w głowie tekst, oglądać go z każdej strony, wchodzić w sam środek, ale wszędzie tylko obła pustka. To dojmujące uczucie i destrukcyjne. Jak to możliwe, że jest się wyplutym z wszelkiego rodzaju myśli. Uważam dziś, że to brak treści w młodym wieku doprowadził do takiego zastoju. Albo aktualny stan psychiczny, wszelkie zawirowania. Nie mogę zamyślić się nad kantem stołu, nad kształtem szklanego kubka, ścianami, owocami w koszyku. Wszystko to jest rozbite wewnątrz mnie i nie sposób mi tego złożyć w całość, złożyć w jedną klarowną myśl. Jest tylko obraz na zewnątrz. Choć gdyby nie było myśli, nie byłoby też obrazu. Czy to jest tożsame, czy może wręcz odwrotnie. Nie nucę żadnej idei, nie wyszeptuję ani nie podnoszę głosu. Świat był trudny dla jej głowy. Wszelka jasność nie odbija się, ani ciemność, tylko szarość pustki. Miałam tego dosyć, chciałam się za wszelką cenę zmienić. Nic to jednak nie dawało. Mówienie o tym, co ma się do powiedzenia, to potężny dar, którego nie można zlekceważyć, ani pominąć. Wyrażenie emocji i przełożenie ich na język to trudność z którą niewielu daje sobie radę. Ja wciąż próbuję poradzić sobie z tym dziełem, choć trudności nastręcza nie tyle język, co brak połączeń i co za tym idzie brak skojarzeń. Mam ciężkość, jeśli chodzi o swobodny strumień świadomości. Przegadanie mówienia to domena niewielu, swobodny strumień myśli to, moim zdaniem, sztuka. We mnie go nie ma. Choć zapisuje kolejną linijkę, a uczucia domagają się wyjścia.

 

Jest godzina wieczorna. Znów stoję na prostej linii, nie dopuszczam do siebie zmagań, zawiłości. Wszystko jest lekkie w moim życiu. Żadna emocja mi nie ciąży. Kiedy się denerwuję jest to poza mną, jak piórko obywam się z tym uczuciem. Mam w sobie nerwy, ale one tak jakby mnie nie dotyczyły. Są jak spoglądanie na cmentarz zza muru. Wewnątrz spustoszenie, mrok i zamknięcie, na zewnątrz z pełnym otwarciem i anturażem. Kiedy się cieszę, czuję jak coś mnie tnie po wnętrzu, jak piłą tnie i przez to trąca subtelnie wszystkie wypustki i czuję wręcz łaskotanie. Ale ja spoglądam z nieba i z daleka, gdzieś za chmurami się kryję i nie mogę znacząco odebrać tej radości. Wszystko sprowadza się do braku odebrania emocji. Do zaliczenia ich w poczet swoich własnych uczuć.

 

Rano. Wyczuwam małe podniecenie, ale jest tak dalekie, zupełnie jakby lokowało się w oddali na horyzoncie. Jest jak mały punkt rozsiany po krajobrazie. Próbuję po raz kolejny napisać coś fantastycznego, lecz znów mi się nie udaje. Znów nie mogę słów wskrzesić i ich wypisać. Jestem znowu stępiona do granic możliwości. Tępo czuję, tępo się wysławiam. Może kolejne dni przyniosą coś lepszego. Coś jaskrawszego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania