Cztery szczęśliwe maturzystki

Jest ciepły, wrześniowy poranek. Po pokoju dziewczyn rozległ się donośny dźwięk budzika. Świadczyło to, że wybiła godzina szósta. Kinga w porównaniu do swoich współlokatorek szybko wstała z łóżka i podeszła do szafki, by wybrać ubrania do szkoły. Długo zastanawiała się co założyć, aż w końcu postawiła na białą, koronkową bieliznę, czarno-białą sukienkę z grubszymi ramiączkami, czarne bolerko i brązowe pończochy. Wzięła ubranie i udała się do łazienki, która na szczęście znajdowała się w jej sypialni. Po szybkim prysznicu, ubraniu się, spięciu i założeniu na włosy opaski przytrzymującej je wyszła z łazienki. Spojrzała na telefon i zaczęła budzić Asie, Karolinę, i Marcelinę, ponieważ była już 6:25, a o 7:30 zaczyna się śniadanie. Tak jak się spodziewała dziewczyny słysząc, która jest godzina równo poderwały się z łóżka i zaczęły przekrzykiwać się, która pierwsza idzie do łazienki. Nie było by takiego problemu gdyby w pokojach było po mnie dziewczyn. Niestety to tylko marzenia, która się zapewne nie spełnią, gdyż w szkole jest za dużo uczniów. Dlatego też w pokojach jest po czterech lub sześciu współlokatorów. Kinga malowała się, gdy w sypialni rozległo się głośnie pukanie do drzwi. Marcelina szybko nałożyła na siebie białą bokserkę oraz granatową, rozłożystą spódniczkę, ponieważ była w samej bieliźnie. Poszła otworzyć drzwi. W progu ukazała jej się wysoka, lekko przy kości dziewczyna o długich, rudych włosach. Troszkę zakłopotana przygryzła wargę i powiedziała:

-Cześć. Jest Karolina?

- Hej – odpowiedziała dziewczynie i zawołała koleżankę.

- Hej Klara. Wejdź – powiedziała Karolina podchodząc do drzwi.

- Hej siostra. Dzięki.

- To jest Klara, a to są moje współlokatorki Asia, Kinga i Marcelina – przedstawiała wskazując ręką na poszczególne dziewczyny.

- Cześć – powiedziały chórem.

- Co Cię do mnie sprowadza? – zapytała się dziewczyny Karolina.

- Może prostownicę, bo ja zapomniałam zabrać z domu. Jak wiesz tylko ona jest w stanie uratować moje włosy. – powiedziała lekko się uśmiechając.

- Jasne, poczekaj chwilę zaraz Ci przyniosę – powiedziała i udała się do łazienki. Po chwili przyszła i dała Klarze prostownicę.

Dziewczyna podziękowała, pożegnała się z nowo poznanymi koleżankami i wyszła z pokoju.

- To jest twoja siostra? – zapytała Asia.

- W nocy nam mówiłaś, że jesteś jedynaczką – odezwała się Marcela.

- Tak jestem jedynaczką, a to jest moja kuzynka – wyjaśniła Karolina.

- Bardzo jesteście do siebie podobne – stwierdziła Marcelina.

- To dlatego, że moja mama i jej mama to bliźniaczki – uśmiechnęła się.

Kuzynki są bardzo do siebie podobne. Mają takie same zielone oczy, są wysokie i przy kości oraz mają taką samą nieskazitelną cerę. Jedyne co ich różni to kolor włosów. Klara ma długie, rude i kręcone włosy, zaś Karolina jest blondynką o prostych jak drut włosach i krótszych niż jej kuzynka.

- Ona jest z naszego roku? – pyta ją Kinga.

- Nie, jest o trzy jata młodsza – odpowiedziała zgodnie z prawdą.

- To teraz jest w pierwszej klasie – stwierdziła Kinga.

- Dobra koniec tego gadania – powiedziała Asia – Jest już 7:20 – dodała.

- Co? Która? O nie!!! Poczekajcie chwilę tylko buty nałożę i wezmę torebkę – poprosiła Marcela.

Po chwili wszystkie dziewczyny opuściły pokój, a Asia zamykała kluczem drzwi. Dochodząc do schodów Joanna uświadomiła sobie, że jej telefon został w sypialni i w tym samym Momocie powiedziała.

- Spotkamy się w jadalni. Ja idę po telefon.

- Ok., my tu poczekamy – powiedziała Klara.

- Tylko się pośpiesz – dodała Marcelina.

Dziewczyna szybkim krokiem udała się w stronę ich sypialni, weszła do środka, schowała telefon do torebki i skierowała się do wyjścia. Po zamknięciu drzwi odwracając się wpadła na wysokiego, postawnego blondyna o pięknych niebieskich jak niebo oczach. Wpatrywały się w siebie parę sekund niczym w obrazek. Po chwili zawstydzona dziewczyna powiedziała ciche ale zarazem wyraźne przepraszam i szybkim krokiem udała się w stronę już przyglądających się na nich koleżanek. Schodząc po schodach do jadalni współlokatorki nie odzywały się nic tylko lekko się do siebie uśmiechały. Wchodząc na stołówkę zauważyły, iż większość stolików jest już pozajmowanych. Zajęły miejsce przy oknie i zaczęły rozmowę.

- Co wybieracie? – zapytała Karolina patrząc się na zastawiony stół.

Na stole były słodkie bułki z budyniem, jabłkami i serem. Stało także mleko w dzbanku oraz płatki kukurydziane. Do picia mieli czarną herbatę.

- Płatki z mlekiem – powiedziała zdecydowanie Kinga.

- Ja też – odpowiedziała Marcela – A ty? – zapytała patrząc się na Asię, która wyglądała jakby intensywnie nad czymś myślała.

- Halo, Asia tu ziemia – żartobliwie zwróciła się do niej Kinga.

Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko wsypała do miseczki płatki i zalała mlekiem. Właśnie zaczynała jeść śniadanie, gdy do środka wszedł chłopak. Asia od razu go zauważyła.

- Nieznajomy blondyn… – pomyślała – A może znajomy, w końcu na niego wpadłam. Och te jego oczy…

Z rozmyśleń wyrwał ją widok dziewczyny, która złożyła pocałunek na jego policzku.

- O nie!!! On ma dziewczynę – pomyślała Joanna.

- Pośpieszcie się – powiedziała Kinga – jest 7:45, zaraz zacznie się apel – oznajmiła.

Asia z Marceliną szybko dokończyły śniadanie i wszystkie razem ruszyły w kierunku drzwi prowadzących na boisko szkolne. Będąc już na miejscu dyrektor powiedział.

- Zapraszam wszystkich na trybuny. Punktualnie o 8:00 rozpoczniemy nowy rok szkolny 2016/2017.

Boisko było duże, przypominało mały stadion. Na około murawy znajdowały się trybuny koloru czerwonego i białego.

- O rzesz ty… Widzicie to co ja? – powiedziała z niedowierzaniem w głosie Karolina.

- Skąd tyle osób tu się wzięło? – zapytała się Marcelina.

Rzeczywiście na trybunach i na boisku było tyle osób co w pięciu albo nawet w ośmiu szkołach na raz. Dziewczyny usiadły na trybunach w środku i zaczęły się rozglądać w poszukiwaniu znajomych twarzy. Niestety w tej czynności przerwał im głos dyrektora szkoły.

- Witam serdecznie w nowym roku szkolnym 2016/2017. Chciałbym na samym początku powitać naszych uczniów tych, którzy chodzili w tamtym roku do nas i tych, którzy są tu po raz pierwszy. Witam także nauczycieli, burmistrza naszego miasta oraz rzecznika Praw Ucznia.

Każdy zaczął bić brawo.

- Jak zapewne zauważyliście… - zaczął przemawiać dyrektor - …jest nas tu bardzo dużo, a dokładnie 3564 uczniów. Stało się to dlatego, iż przybyła do nas młodzież z trzech różnych szkół, ponieważ ich szkoły nie miały wystarczających środków na utrzymanie placówek. Nasza szkoła ma na to sposób, a mianowicie w każdej sali są tak zwane słoiki dobrego wychowania. Uczniowie zobowiązani są do wpłacania tam pieniędzy od jednego grosza w górę za każdym razem, gdy tylko dostaną jedynkę, będą palić alkohol w budynku szkoły, wdawać się w bójki lub tego typu rzeczy. Możecie wierzyć lub nie ale ten system działa od 5 lat i najwięcej pieniędzy zebraliśmy dwa lata temu, a było to 5402 złote i 49 groszy. Za te pieniądze kupowane jest wam jedzenie, książki, zeszyty, pomoce naukowe, remontowane są klasy. Po zakończonych zajęciach szkolnych możecie opuszczać teren placówki. Od niedzieli do czwartku cisza nocna zaczyna się od 22, zaś w piątek i sobotę jest przesunięta do 24. I do tej godziny macie obowiązek być już w swoich pokojach, a przynajmniej w budynku szkoły. Więcej o prawach i obowiązkach obowiązujących w naszej szkole opowie wam wasz wychowawca a, a teraz oddaję głos naszemu burmistrzowi miasta, a jednocześnie naszemu sponsorowi szkoły panu Andrzejowi Bogusławskiemu.

Wszyscy klaskali w dłonie i chodź długo trwało przemówienie dyrektora wcale nie byli znudzeni. Burmistrz miasta skończył przemawiać i Rzeczniczka Praw Uczniów Karolina Byczkowska odczytała jak co roku nudny i długi list. Po przeczytaniu listu wyczytywali uczniów do poszczególnych wychowawców oraz klas. O 11:30 każdy wiedział do jakiej klasy należy i wszyscy udali się za wychowawca do klasy. Nasze bohaterki trafiły do tej samej klasy IVTg1. Po wejściu do sali zajęły dwie ostatnie ławki. Kinga z Karoliną zasiadły w ostatniej ławce od ściany, zaś Asia z Marceliną usiadły w przedostatniej w tym samym rzędzie.

- Witam Was moi drodzy uczniowie. Nazywam się Anita Lubaszewska i będę Waszą wychowawczynią. - powiedziała miła, młoda kobieta o czarnych, rozpuszczonych włosach do łopatek.

- Wygląda na miłą. - powiedziała Asia.

- Jak na razie tak. - zgodziła się jej sąsiadka z ławki.

- Zobaczymy jak będzie później. - dodała Karolina.

- Jak już dyrektor powiedział od niedzieli do czwartku w budynku szkoły musicie być przed 22, ponieważ na drugi dzień idziecie macie lekcję. W piątek i sobotę cisza nocna jest przesunięta do 24, gdyż jak wam wiadomo na drugi dzień możecie się wylegiwać do późna. Jest oczywiście przewidziana kara za nie dotarcie na czas do placówki. Kara jest pieniężna i fizyczna. Jeżeli chodzi o pieniężną to osoba spóźniona musi wrzucić do słoika, o którym mówił dyrektor jakąkolwiek sumę, może być to nawet grosz. Kara fizyczna polega na sprzątaniu szkoły lub pomaganiu w kuchni. Lekcję zaczynają się zawsze o 8:00, z kończą o 14:00. U nas godzina lekcyjna trwa trzydzieści minut, to zapewne Was ucieszyło - nauczycielka zaczęła objaśniać zasady szkoły.

- Dobrze się zapowiada. - powiedział na głos chłopak o ciemnych włosach siedzący przed dziewczynami.

Nauczycielka lekko się uśmiechnęła i zaczęła rozdawać plany lekcji oraz zasady panujące w szkole.

- Dlaczego przez cztery lekcje nie mam przerw? - zapytała dziewczyna z pierwszej ławki?

Cała klasa spojrzała na plan lekcji.

- No właśnie - powiedziała chórem klasa.

- Jak słusznie zauważyła wasza koleżanka pierwsza przerwa jest dopiero po czterech godzinach lekcyjnych, czyli po dwóch zegarowych. To dlatego, iż nasza szkoła idzie takim harmonogramem. Cztery lekcje, piętnastominutowa przerwa, dwie lekcje, piętnastominutowa przerwa, trzy lekcje trzydziestominutowa przerwa na obiad i jedna lekcja. Razem lekcji w ciągu dnia macie dziesięć. Wiem, że może wam się wydawać to dużo ale to tylko na początku. – wyjaśniła klasie wychowawczyni.

Anita Lubaszewska wyjaśniła jeszcze parę spraw i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi.

- To co teraz czeka nas pakowanie się na jutro.? – powiedziała pytająco Marcelina, kiedy jeszcze siedziała w ławce.

- Hej wszystkim – powiedziała dziewczyna od nich z klasy – mam propozycje. Co wy na to jakbyśmy wszyscy poszli na pizzę?

- To super pomysł – powiedziało parę osób.

- Czemu nie – powiedziała Karolina – lepiej się poznamy.

Cała klasa umówiła się w pizzerii „Biesiada” na 15:30. Po zebraniu się całej klasy w pizzerii zamówili sobie pizzę i coś do picia. Zaczęli ze sobą rozmawiać, opowiadać o swoich przygodach, pasjach i odczuciach przed dotarciem do tej szkoły. Jak się okazało wszyscy z tej klasy są w tej szkole zupełnie obcy, po raz pierwszy się będą tu uczyć. Spotkanie trwało do 21:30, na szczęście pizzeria znajdowała się tuż za rogiem szkoły i spokojnie mogli dotrzeć do niej bez ryzyka spóźnienia się.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • levi 05.07.2016
    nie wiem czy tekst był za długi, czy poprostu mnie się taki wydawał bo mnie znudził.
    całość wydała mi się sztuczna i dziwaczna, jest parę nieścisłości i ogoólnie całość nie zbyt mi się podoba, zostawię 3 na zachęte

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania