Czujnik
Nie stało się nic.
To było najgorsze.
Kubek spadł ze stołu
i pękł przy uchu.
Dziecko powiedziało
ojej.
Kiedyś bym się uśmiechnął.
Albo przykucnął.
Albo chociaż
zapytał, czy się przestraszyło.
Stałem tylko
i patrzyłem na kawałek porcelany.
Leżał na panelach
biały
jak ząb.
W kuchni coś pikało.
Lodówka.
Zmywarka.
Nie wiem.
Wszystko ostatnio
brzmiało tak samo.
Podniosłem większy kawałek.
Obróciłem w palcach.
Dało się go jeszcze przykleić.
Pomyślałem to spokojnie.
Za spokojnie.
Jakby chodziło
o cudzy dom.
O cudze dziecko.
O cudzy kubek.
Wyrzuciłem skorupy do kosza.
Potem stałem chwilę
przy zlewie
z pustymi rękami.
W środku
też coś pikało.
Cicho.
Uporczywie.
Jak czujnik dymu
w mieszkaniu,
w którym wszyscy udają,
że nic się nie pali.
Komentarze (11)
Porównanie roztrzaskanej porcelany do wyrwanego zęba, więc zabolało, jakby ten kubek, sam fakt rozbicia, przekroczył jakąś granicę, w tym przypadku udawania, że nic się nie stało. Fajne są elementy ''dekoracyjne'', brzęk rozbitego kubka i to pikanie monotonne zmywarki, lodówki... jakby nic się nie zmieniło, a jednak wszystko się zmieniło, jakby niewiele trzeba było, żeby wywrócić jakiś ład... to niby prosty tekst, ale pod nim całe pokłady do psychologicznych rozważań.
Dziecko, które widzi, że na jego oczach coś pękło... i ten spokój pozorny, może nie marazm, bo jednak w środku coś pikało...
Świetny wiersz... 6
Dzięki. Takie komentarze przypominają mi, po co jeszcze jestem na Opowi.
👍👍👍
🤗🤗🤗
Zacznę od tyłu. Chociaż lubię od przodu
Kryzys Małżeństwa. Coś płonie, a wszyscy udają.
kubek, to skorupa, czy można naprawić/skleić.
Jakby chodziło o cudze dziecko, o inny dom.
odcięty od najbliższych.
Z tym zębem nie wiem jak się zabrać.
Może później.
Dałem 1.
Takie scenki sytuacyjne,
NO!
Dzięki. Zaczynasz od tyłu, a i tak dochodzisz do środka. To właśnie scenka. Taka, w której nic się nie dzieje a jednak coś widać.
NinjaC
E tam nic u ciebie. opisujesz życie bez poezji. Nie wzrusza, nie fascynuje. Ot codzienność
Ciągle kubek, łyżeczka i wcale nie w poetyckiej pozie.
Może komuś się podoba, mnie nie
Najważniejsze mieć swoich towarzyszy i to cieszy.
NO!
Dzięki za doprecyzowanie. Nie musi ruszać każdego. A z tymi "towarzyszami" to bym nie przeginał, to tylko ludzie, którym nieraz coś siądzie. Pozdro.
I na koniec Woźny: u mnie poezja siedzi pod zlewem i pika jak zepsuty czujnik 😉
Lubię twój zwrot "Siądzie"
NO!
Ojej
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania