Czułość z blizną

Mówiłeś, że jestem piękna,

kiedy płaczę.

Więc płakałam —

aż łzy stały się moim lekarstwem.

 

Twoje dłonie były modlitwą

i klątwą jednocześnie.

Całowałeś jak trucizna z opóźnionym działaniem,

a ja dziękowałam za każdy dotyk ust.

 

Byłam twoją dziewczyną w białej sukience,

choć wiedziałam, że poplamisz ją sobą.

Nie uciekałam.

Chciałam zostać —

nawet jeśli miało to boleć.

 

Szeptałeś: baby, this is love,

ale brzmiało to jak wyrok.

Miłość w twoim wydaniu

miała kolor purpury.

 

Ludzie mówili: „Odejdź.”

Ale jak odejść od kogoś,

kto zna każdy ton twojego oddechu

i potrafi zagrać na nim symfonię?

 

W twoich ramionach

byłam ofiarą, i świętą,

i chciałam więcej —

bo znałeś mnie lepiej niż ja siebie.

 

Więc,

proszę tylko, żebyś pamiętał

jak brzmiałam,

gdy mówiłam, że to nic takiego,

gdy drżałam.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • zuraw 8 miesięcy temu
    Cudowny ✨
  • Starszy Woźny 8 miesięcy temu
    Inny szyk wiersza, ale styl i labidzenie przypomina mi
    tej tutaj najważniejszej primadonny.
    Mogę się mylić.
    NO!
  • Starszy Woźny 8 miesięcy temu
    No właśnie!!!
    Co na to Grafomanka?
    Naśladuje cię Martyna?
    NO!
  • Martyna 8 miesięcy temu
    Nie naśladuję nikogo. Piszę to, co aktualnie czuję. Jeśli komuś wiersz przypomina czyjś inny, to jest to przypadek.
  • Starszy Woźny 8 miesięcy temu
    Martyna .
    Oczywiście.
    NO!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania