Czuwanie

Wypływam dalej niż strach ma oddech,

w miejsce, gdzie imiona tracą ciężar.

W dnie szukam odbicia ,

nie wiem, czy leży tam moja dawna skóra,

czy twoje milczenie.

Z daleka wraca dźwięk,

albo wołam samą siebie,

albo ktoś tonie moimi ustami.

Noc uczy mnie twojej nieobecności.

Po pracy liczę znaki życia,

ciepło powietrza,

niedopitą kawę,

krzesło odsunięte o krok za mało ,

jakby pustka miała zwyczaj wchodzić

bez pukania.

Czasem woda zamyka mi płuca,

czasem ziemia uczy spadania,

a czasem pustynia

zasypuje mnie imieniem,

którego nie dotykam.

Ciebie w tych miejscach nie ma.

I nie wiem już,

czy śnię jawę,

czy jawa nauczyła się śnić mną

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • najmniejsza 2 miesiące temu
    No nie jest to czuwanie nocne raczej przed Najświętszym Sakramentem.
  • Silvia 2 miesiące temu
    Nie rozumiem zdania bez interpunkcji.
  • Bettina 2 miesiące temu
    Znam to. Bylam na Slamie w Polsce.
  • Silvia 2 miesiące temu
    Fajnie.
  • Bettina 2 miesiące temu
    Silvia
    Nie
  • Hubert Marianowicz 2 miesiące temu
    Poruszający, ciekawy i sentymentalny tekst. Pozdrawiam, ocena 5.
  • Silvia 2 miesiące temu
    Dziękuję 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania