Czuwanie
Wypływam dalej niż strach ma oddech,
w miejsce, gdzie imiona tracą ciężar.
W dnie szukam odbicia ,
nie wiem, czy leży tam moja dawna skóra,
czy twoje milczenie.
Z daleka wraca dźwięk,
albo wołam samą siebie,
albo ktoś tonie moimi ustami.
Noc uczy mnie twojej nieobecności.
Po pracy liczę znaki życia,
ciepło powietrza,
niedopitą kawę,
krzesło odsunięte o krok za mało ,
jakby pustka miała zwyczaj wchodzić
bez pukania.
Czasem woda zamyka mi płuca,
czasem ziemia uczy spadania,
a czasem pustynia
zasypuje mnie imieniem,
którego nie dotykam.
Ciebie w tych miejscach nie ma.
I nie wiem już,
czy śnię jawę,
czy jawa nauczyła się śnić mną
Komentarze (7)
No nie jest to czuwanie nocne raczej przed Najświętszym Sakramentem.
Nie rozumiem zdania bez interpunkcji.
Znam to. Bylam na Slamie w Polsce.
Fajnie.
Silvia
Nie
Poruszający, ciekawy i sentymentalny tekst. Pozdrawiam, ocena 5.
Dziękuję 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania