Czwarty wymiar snów
Patrzę w pustkę,
choć powieki mam zamknięte.
Przyszło mi oddychać czasem
niezbyt przyjaznym dla duszy.
A jednak nocą
ktoś cicho puka
do drzwi mojego snu —
z czwartego wymiaru ciszy.
Życie nie bywa łaskawe,
lecz uparcie, dzień po dniu,
stawiam na piasku
kolejne kruche zamki.
Może właśnie po to,
by gdy przyjdzie burza,
zrozumieć następną lekcję
i jeszcze raz nauczyć się trwać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania