Czwarty wymiar snów

Patrzę w pustkę,

choć powieki mam zamknięte.

Przyszło mi oddychać czasem

niezbyt przyjaznym dla duszy.

 

A jednak nocą

ktoś cicho puka

do drzwi mojego snu —

z czwartego wymiaru ciszy.

 

Życie nie bywa łaskawe,

lecz uparcie, dzień po dniu,

stawiam na piasku

kolejne kruche zamki.

 

Może właśnie po to,

by gdy przyjdzie burza,

zrozumieć następną lekcję

i jeszcze raz nauczyć się trwać.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania