Margerita tak jak rozumiem potrzebę uczenia się tak pytanie o każde zdania, czy też fragmenty na forum ogólnym bywa uciążliwie. Napisz co, chcesz , a potem może ktoś się znajdzie, by to poprawić, jeśli będzie miał czas i chęci. Co to za tworzenie, gdy o wszystko pytasz innych.
Nowy York pogrążony jest w głębokim śnie. Tylko Margerita nie śpi, bo czeka na powrót syna w jego pokoju. Chłopak wraca do domu o północy, ale jest tak pijany, że nie ma siły się rozebrać i kładzie się w ubraniu. Kobieta wstaje z krzesła, podchodzi do kontaktu i zapala światło. Pani domu wstaje od stołu i opuszcza jadalnię. W kuchni wydaje gospodyni stosowne polecenia, po czym bierze walizkę do ręki i wychodzi z domu.
Wąską ścieżką udaje się do drewnianej stajni i podchodzi do stajennego, który tam pracuje.
Chłopak zostawia grabie, ściąga z powozu narzutę i pucuje pojazd. Następnie z boksu wyprowadza konia, zakłada mu uprząż z dyszlami, nakłada pętlę pasów pociągowych i przypina do bryczki. Margerita siada na koźle, chwyta lejce i wyjeżdża ze stajni.
Margerita
Ty masz problemy ze wszystkim. Interpunkcja, stylistyka, czasy, ciągi przyczynowo-skutkowe, dialogi, realizm. Nic się nie trzyma kupy, Zdania pisane na jedno kopyto. Żadna korekta tu nie pomoże, bo korektor nie odwali za ciebie całej roboty. Robisz wciąż te same błędy i nic się nie uczysz.
Margerita prawdę ci pisze, a ty nie umiesz jej zaakceptować. Nie umiesz pisać i już. Nie masz o tym żadnego pojęcia. Ani nawet podstawowych umiejętności złożenia poprawnie chociażby czterech zdań. A odpowiedź: chyba ty, sporo mówi na Twój temat.
Z ciekawości.
Po cholere ci to pisanie? Nie nadajesz się do tego, nie potrafisz tego robić. Więc po co?
Szalej. daj spokoj Mar.
Co Ciebie obchodzi co i jak pisze. Nie podoba Ci się nie czytaj, nie chcesz pomóc - nie musisz, tym bardziej że Mar nie wymaga tego od Ciebie. Od nikogo imiennie. Kto ma ochotę robi to z własnej woli.
Margerita
Małpa napisałaby lepsze dialogi, ale baw się dalej. Masz swoją publiczność z dwudziestu osób, która cię czyta, dalej nie podskoczysz. Dopóki cię to bawi, rób swoje, ale błędy jak pomylone czasy to już naprawdę wstyd. To nie jest trudne, tylko trzeba pomyśleć.
Margerita
Bo nie wyciągasz wniosków z udzielanych porad. Przestań pisać, ale przestań pisać na parę dni: weź swój tekst, do którego dostałaś poprawki i przeanalizuj słowo po słowie, zdanie po zdaniu, to co napisałaś i to, jak zostało poprawione. I patrz na to, aż zrozumiesz. Da ci to znacznie więcej niż napisanie kolejnego tekstu.
MartynaM z tego co pamiętam, to sama na nią najeżdżałas. A teraz wielka obrończyni :) hehe.
Obchodzi mnie nie tyle samo pisanie, bo to - jak wspominałem gdzieś wcześniej - dla mnie jest mega zabawa i zwykła beka, wybaczcie. Bardziej mnie obchodzi podejście do tej pomocy. Bo ileż można tłumaczyć to samo, skoro każdy kolejny tekst jest z tymi samymi błędami?
I ja to rozumiem - przyznać się : nie umiem, nie znam się na tym, ale sprawia mi to radość. To kupuję i z tym się nie sprzeczam. Ale z podejściem a'la: umiem a wy się chuja znacie, co wy mi mówić będziecie, że nie umiem - skoro braki warsztatowe i to te z zupełnych podstaw, są cholernie widoczne - już tak.
Pewnie. Niech robi swoje, to jej bajka. A ja mam prawo na temat tej bajki się wypowiedzieć.
A ty, z łaski swojej - odczep się ode mnie i moich praw, obrończyni z urzędu :)
Margerita
I to jest właśnie twój problem i powód, dla którego nie będziesz pisać lepiej. Skoro tak dobrze piszesz, to czemu szukasz pomocy? Bez odbioru. Jesteś niewarta mojego czasu.
Szalej. Masz rację, dopoki nie zrozumiałam, że to bez sensu. Mar inaczej pisać nie będzie, chyba nie zajmie Ci dużo czasu pomyślenie dlaczego.
Nie złość się na mnie, bo nie ma powodu.
MartynaM ja się na nikogo nie złoszczę. To tylko internet. I w jednym masz rację - czytać nie muszę - podobnie jak inni zwracać uwagi na moje... Uwagi :)
Na dziki zachód, to tekst w sam raz bez korekt, dla kowboi czytających przy ognisku. Kowboje zważywszy na swój styl życia zazwyczaj pili piśmienni a przynajmniej umieli czytać i na pewno w kolejnym city chętnie by kupowali dalsze odcinki historii pisanych przez Marg, w oryginale.
Magiczny tekst. Chłop nie miał siły się rozebrać i walnął do lóżka w ubraniu by po chwili odrzucić kołdrę i zsuwać spodnie od piżamy (której nie zdążył założyć). Magia, czysta magia.
Komentarze (54)
Wąską ścieżką udaje się do drewnianej stajni i podchodzi do stajennego, który tam pracuje.
Chłopak zostawia grabie, ściąga z powozu narzutę i pucuje pojazd. Następnie z boksu wyprowadza konia, zakłada mu uprząż z dyszlami, nakłada pętlę pasów pociągowych i przypina do bryczki. Margerita siada na koźle, chwyta lejce i wyjeżdża ze stajni.
Sama nic się nie uczysz.
Ty masz problemy ze wszystkim. Interpunkcja, stylistyka, czasy, ciągi przyczynowo-skutkowe, dialogi, realizm. Nic się nie trzyma kupy, Zdania pisane na jedno kopyto. Żadna korekta tu nie pomoże, bo korektor nie odwali za ciebie całej roboty. Robisz wciąż te same błędy i nic się nie uczysz.
Z ciekawości.
Po cholere ci to pisanie? Nie nadajesz się do tego, nie potrafisz tego robić. Więc po co?
Trzeba mieć trochę szacunku do czytelnika.
Zrobili ci tu krzywdę tak naprawdę.
Głaszczą cię i głaszczą, a przez to ty uważasz się za osobę, no właśnie... Która umie pisać.
Parodia i kabaret.
Co Ciebie obchodzi co i jak pisze. Nie podoba Ci się nie czytaj, nie chcesz pomóc - nie musisz, tym bardziej że Mar nie wymaga tego od Ciebie. Od nikogo imiennie. Kto ma ochotę robi to z własnej woli.
A Ty Mar rób swoje. To Twój świat, Twoja bajka.
Małpa napisałaby lepsze dialogi, ale baw się dalej. Masz swoją publiczność z dwudziestu osób, która cię czyta, dalej nie podskoczysz. Dopóki cię to bawi, rób swoje, ale błędy jak pomylone czasy to już naprawdę wstyd. To nie jest trudne, tylko trzeba pomyśleć.
Może już wystarczy. A może powinieneś worek treningowy sobie kupić? To uspokaja ponoć.
Bo nie wyciągasz wniosków z udzielanych porad. Przestań pisać, ale przestań pisać na parę dni: weź swój tekst, do którego dostałaś poprawki i przeanalizuj słowo po słowie, zdanie po zdaniu, to co napisałaś i to, jak zostało poprawione. I patrz na to, aż zrozumiesz. Da ci to znacznie więcej niż napisanie kolejnego tekstu.
Obchodzi mnie nie tyle samo pisanie, bo to - jak wspominałem gdzieś wcześniej - dla mnie jest mega zabawa i zwykła beka, wybaczcie. Bardziej mnie obchodzi podejście do tej pomocy. Bo ileż można tłumaczyć to samo, skoro każdy kolejny tekst jest z tymi samymi błędami?
I ja to rozumiem - przyznać się : nie umiem, nie znam się na tym, ale sprawia mi to radość. To kupuję i z tym się nie sprzeczam. Ale z podejściem a'la: umiem a wy się chuja znacie, co wy mi mówić będziecie, że nie umiem - skoro braki warsztatowe i to te z zupełnych podstaw, są cholernie widoczne - już tak.
Pewnie. Niech robi swoje, to jej bajka. A ja mam prawo na temat tej bajki się wypowiedzieć.
A ty, z łaski swojej - odczep się ode mnie i moich praw, obrończyni z urzędu :)
I to jest właśnie twój problem i powód, dla którego nie będziesz pisać lepiej. Skoro tak dobrze piszesz, to czemu szukasz pomocy? Bez odbioru. Jesteś niewarta mojego czasu.
Nie złość się na mnie, bo nie ma powodu.
Dobrej nocy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania