Czy komuś Bóg jest do czegoś jeszcze potrzebny? Contra imperitos et atheos
Pewien młody filozof o poglądach lewackich i trochę ateistycznych twierdził, że należy być dobrym człowiekiem. A jeśli nawet się wierzy, jak mówił, w coś takiego jak życie po śmierci lub zmartwychwstanie, to wcale nie trzeba Boga, aby zostać zbawionym, po prostu należy być dobrym. Oczywiście miał na myśli zbawienie w duchu chrześcijańskim.
Czyli, jak twierdził podejrzany o herezje Franciszek, należy być dobrym człowiekiem, aby uzyskać chrześcijańskie zbawienie.
Brzmi to jak teoria, że zbawienie jest możliwe przez czynienie dobra, a Bóg jest zbyteczny.
No, to ciekawe po co tzw. Ofiara Jezusa albo po co Bóg?
Jeśli ateista jest dobry człowiekiem, to według tej teorii też pójdzie do Nieba, czyli rzekomy Stwórca, Władca Niebios jest do niczego potrzebny.
Takie myślenie, pełne przy okazji pychy a może nawet delikatnie mówiąc ignorancji, przypomina mi pewną historię. Ktoś powiedział, że jeżeli nawet Bóg istnieje, to nie musi się Go potrzebować, wystarczy jak się będzie dobrym, to i tak pójdzie się do tego chrześcijańskiego Nieba, bo chyba raczej innego nie ma jak Niebo od Boga? Ale ktoś inny się sprzeciwił dodał, że jeśli masz guza na mózgu i chcesz być wyleczonym, to nie pomoże ci twoja dobroć i brak umiejętności, bo sam na sobie takiej operacji nie zrobisz. Tu potrzebny jest dobry lekarz, czyli specjalista chirurg od operacji na mózgu a nie chłop z doktorem z filozofii ateistycznej z żyletką lub nożem w ręce.
Podobnie z Bogiem, skoro życie wieczne pochodzi od Niego, a inaczej być nie może, to musisz Go potrzebować, tzn.. zaakceptować, żeby z Jego Łaski skorzystać. Sam, bez pomocy Boga, lub Go ignorując, tego nie uczynisz. No, była sobie taka teoria, ktoś mocno nienawidzący Boga powiedział, że raj, zmartwychwstanie i życie po śmierci może istnieć bez Boga - niezła to ignorancja, co nie?
Zatem Drodzy Ignoranci, nie obejdziecie się bez Boga, jeśli chcecie nawet mieć choć trochę nadziei, że istnieje coś więcej niż śmierć i nicość.
Żyć wiecznie chcecie, bo prawdę mówiąc, nawet wielcy ateiści mieli i mają takie pragnienie, że chcą czegoś więcej niż śmierć, a na Boga plujecie, a przecież nie od Szatana, lub Lenina, albo tęczowej Unii może pochodzić życie wieczne, lecz od Boga.
.
Gloria Deo!
.
Postscriptum
U Braci Ateistów bawi mnie to, że niektórzy z nich nienawidzą Boga i czynią to jakby On istniał, i chętnie pluliby Mu w twarz, ale śmierci się boja, jeśli nawet się nie boją, to tęsknią za życiem, nawet tym według ich wiecznym, choć fikcyjnym dla nich.
Moi Drodzy Ateiści, nie ma życia bez Boga, bez Niego tylko śmierć i nicość, a żyć się chce, nawet wiecznie, co nie?
.
Bolszewicy po zbrodniczej Wielkiej Rewolucji Październikowej, choć uznawali ateizm, to zrobili Bogu nawet proces sądowy z sędzią, prokuratorem, świadkami i adwokatem, skazując Go na śmierć i twierdzili, że to nie zabawa, bo On miał się rzekomo realnie nawet wstawić do owego sądu na wezwanie Lenina, lecz niby stchórzył, bojąc się władzy radzieckiej, bo nie przyszedł, a Lenin wkrótce po tym zmarł - niezły paradoks, czyja jaja!
.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania