Czy na pewno chcę ratować ludzkość? [3]

Lillian w pewnej chwili przestała czuć ból. Palące uczucie, które przeszywało całe jej ciało zniknęło. Po otwarciu oczu, doświadczyła kolejnej zaskakującej sensacji. Nie widziała niczego wokół siebie. Nie było krwi, nie było ognia, nie było martwych ciał. Nie czuła nawet własnego ciała.

“Co się ze mną stało?” , pomyślała. Nie czuła strachu, ale nie mogła pojąć, co się dzieje. “Czy ja umarłam?”.

– Jeszcze nie – odpowiedział jej głos zza pleców.

Przynajmniej tak jej się wydawało. Tak naprawdę, usłyszała głos w swojej głowie, ale mogła wskazać kierunek, z którego pochodzi sygnał. Gdy się odwróciła, zobaczyła jasną zniekształconą postać. Wszystko wokół było czarne, jakby znajdowali się w otchłani. Nieznana postać była jedynym źródłem światła.

Gdy promienie światła dotarły do Lillian, oświetliły również część obszaru między nimi. Wtedy dostrzegła, że ktoś leży na ziemi między nimi. Była to dziewczyna o ciemnych brązowych włosach. Była ciężko ranna. Zdaje się, że zanim straciła przytomność, zdołała zacisnąć ręce na brzuchu. Krew wypływała między palcami, gdy coraz rzadsze uderzenia serca starały się rozprowadzać ją po ciele. Lillian przyglądała się dziewczynie, ale nie mogła wskazać, skąd ją zna.

– Ciężko poznać własne ciało z takiej perspektywy, prawda? – Usłyszała, gdy znowu pojawił się ten głos w jej głowie.

– Skoro to moje ciało, to znaczy że umieram? – zapytała.

– To zależy od decyzji, jaką podejmiesz. – Usłyszała w odpowiedzi. – W tej chwili jesteś między dwa wymiarami. Wyszedłem tobie naprzeciw, żeby dać ci szansę wrócić do świata, z którego miałaś odejść. Nazywam się Andrelius. Jestem kimś w rodzaju boga, dla was ludzi.

– Andrelius? Jak ród królewski? Nie wiedziałam, że mieli boga w rodzinie.

– Faktycznie. Członkowie tego rodu dziedziczą moją krew, choć już nie kontynuują mojej woli i dziedzictwa, jakie im zostawiłem. Podobnie jak kościół, który powstał później na podstawie mojej osoby. Z tego względu chciałbym cię zapewnić, że nie mam z nimi większych powiązań.

– A czy Kościół Wybawcy nie czci przypadkiem Andentiusa? Chociaż w sumie brzmi to podobnie.

– Kościół zmienił moje imię, by oddzielić się od rodziny królewskiej. W pewnym momencie swojej kooperacji, doszło do sporu o interesy i wpływy obu stron.

Lillian, słuchając wyjaśnień Andreliusa, zastanawiała się ciągle nad jedną rzeczą. Co wspólnego to wszystko ma z nią? Dlaczego, ktoś, taki jak Andrelius, największa legenda jej dotychczasowego świata, stoi przed nią, mówiąc, że specjalnie przyszedł zaproponować jej ocalenie przed śmiercią?

– Z tego, co pamiętam, nie miałam powiązań z rodziną królewską, poza panem Nathanielem, który jest przyjacielem mojej mamy. Nie jestem też zbyt religijna. Dlaczego po mnie przyszedłeś? – powiedziała.

– Ale chciałaś władać magią, prawda? Czy nie było to twoim marzeniem? Widzisz, magia jest czymś, co pozwoliło mi uratować wasz świat. Jest czymś, co chciałem wam zostawić jako dar, który ułatwi wasze życie. Jak się to skończyło, sama wiesz.

Lillian przypomniała sobie nauki Kościóła Wybawcy. Magia, szczególnie ta potężna należy tylko do boga i tylko kapłani, jako pośrednicy powinni jej używać. Wszystko oczywiście dla dobra ludzkości. Za to ród Andrelius, zachował magię dla siebie, ograniczając dostęp do wiedzy z nią związanej, by zachować władzę. Nawet obecnie nauczanie nowych magów jest ściśle kontrolowane i tajne. Większość książek o magii, które przeczytała były niczym więcej, jak oszustwem. Wiedziała to, ale co miała innego do wyboru. Może kiedyś trafiłaby na prawdziwą księgę o magii.

– Doświadczyłaś trudnego życia i zginęłaś jako przypadkowa ofiara. Dlaczego? Nie miałaś magii, która mogłaby to zmienić. Jak wyglądałoby teraz twoje życie, gdybyś mogła jednak wykorzystać tę siłę? Gdybyś mogła postawić się wszystkim przeciwnościom i sama poprowadzić swoje życie?

Lillian wstrzymała się chwilę z odpowiedzią. Przez myśl przeszły jej wszystkie sytuacje, kiedy magia mogłaby zmienić jej życie. Kiedy w pożarze jej domu zginął jej ojciec. Kiedy zmuszeni zostali do sprzedania swojego domu, by utrzymać piekarnię w trakcie kryzysu. Kiedy brakowało jej już siły od nadmiaru pracy. Kiedy padła ofiarą Ralpha. Kiedy mogła ochronić swoich przyjaciół, którzy zginęli razem z nią na rynku. Wszystkie tę sytuację uświadomiły jej pewną rzecz. Jest bezsilna.

– Byłoby wspaniale, ale nie wiem, czy to w ogóle możliwe – odpowiedziała.

– Z moją pomocą? Jak najbardziej. Moja propozycja wygląda następująco. Pomogę ci odzyskać i opanować moc, która posiadałaś od początku, ale razem z tą mocą przyjmiesz misję, dla której będziesz musiała wiele poświęcić.

– Domyślałam się, że nie dostanę mi nic za darmo. Swoją drogą, czy ktoś z twojego rodu nie byłby lepszym wyborem?

– Mówiłem już, że oni tylko dziedziczą moją krew. Zadanie, które chcę ci powierzyć, byłoby dla nich niewykonalne.

Co mogłoby być tak trudne dla rodziny królewskiej, co mogłaby zrobić ona? Nie wyobrażała sobie, że mogłaby być w czymkolwiek lepsza niż oni.

– Co w takim razie mam zrobić? – zapytała zaciekawiona.

– Chcę, żebyś zniszczyła ten świat. Cóż, niedosłownie. Świat zostanie zniszczony nawet bez twojej pomocy. Obecna cywilizacja znajduje się na skraju przepaści. Stary system, który rządzi ludźmi, zepsuł ich do tego stopnia, że nie będą w stanie przetrwać. Chcę temu zapobiec, ale nie mogę tego zrobić sam. Wśród nas… – przerwał – Istnieje zasada, która zabrania ingerowania w bieg wydarzeń. Naruszyłem ją wystarczająco, więc mam ograniczone możliwości.

– A co, jeśli odmówię?

– Naprawdę chciałabyś przepuścić taką okazję? Jeśli odmówisz, to nic takiego się nie stanie. Ty zginiesz, a ja przejmę twoje ciało i spróbuję ocalić, chociaż tych najbardziej utalentowanych.

– Nie będzie to kolejnym złamaniem zasad?

– Będzie. Dlatego najpierw pytam ciebie. Pozwoli to nieco minąć zasady.

Lillian biła się z własnymi myślami. Z jednej strony chciała zaakceptować ofertę i zdobyć upragnioną moc, ale z drugiej strony, czy poradzi sobie z tym zadaniem? Obalenie starego systemu brzmi jak coś niewykonalnego dla zwykłej nastolatki. Jeśli będzie ona chciała to zrobić, to cały świat obróci się przeciwko niej. Rodziny, takie jak Andrelius, czy Gernada będą chciały się jej pozbyć, by zachować władzę. Religie, takie jak Kościół Wybawcy ogłoszą ją wrogiem ich boga. Nawet jeśli teraz wróci do życia to będzie musiała ukrywać swoją magię przed Królestwem, które ściśle kontroluje, kto i jak z niej korzysta.

– Jestem tylko szesnastoletnia marzycielką, która nie może się nawet postawić dręczycielowi. Haruję całymi dniami w piekarni, a w międzyczasie muszę marnować się na obowiązkowym zajęciach. Jeśli uważasz, że taka ofiara losu, jak ja zdoła ocalić ludzkość… – przerwała.

Musiała zapytać jeszcze raz samej siebie, czy na pewno chce się podjąć takiej roli. Chciała władać magią. Chciała odegrać się na świecie, który ją tak urządził. Sama śmierć w ostateczności nie była taka przerażająca, ale nie chciała spędzić wieczności, zastanawiając się, czy lepiej byłoby spróbować. Nawet jeśli się nie uda, to i tak spełni jedno ze swoich marzeń. Wybór był oczywisty. To jej upragniona szansa.

– Nie pozostaje mi nic innego, jak pokazać Ci jak bardzo się myliłeś – powiedziała, uśmiechając się.

– Zobaczymy, kto się mylił. – Zaśmiał się Andrelius. – Postaram się pomagać Ci w opanowaniu zdolności tak długo jak będę mógł. Otrzymasz też ode mnie specjalne błogosławieństwo, które będzie dla ciebie niezastąpionym wsparciem w walce, jak i przy nauce. Podejdź do mnie, jeśli jesteś pewna swojej decyzji.

Lillian, nie zastanawiając się długo, podeszła do niewyraźnej postaci. Andrelius wyciągnął rękę nad głową Lillian. Wtedy dotarły do niej niebieskie promienie, które zaczęły wypełniać jej duszę. Zaczęła ona świecić i emanować energią, podobnie jak dusza Andreliusa, który teraz przyjął ludzką postać. Wysoki mężczyzna, o krótkich czarnych włosach i średniej długości brodzie. Ubrany był w bogato zdobione, wysokiej jakości królewskie szaty. Wyglądał dokładnie tak, jak za życia. Choć Lillian tego nie wiedziała, to miała takie przeczucie.

Również całe otoczenie z bezkresnej ciemności, w jednym momencie, zmieniło się w błyszczącą, jakby stworzoną ze złota i kryształów scenerię. Znajdowali się w najpiękniejszym ogrodzie, jaki mogła sobie tylko wyobrazić. Lillian, rozglądając się, nie mogła wyjść z podziwu.

Wtedy zobaczyła jak Andrelius pochyla się nad jej konającym ciałem, o którym już zdążyła zapomnieć.

– Co robisz? – zapytała.

– Musimy pozbyć się twoich oprawców, prawda?

 

***

 

Jebesu i Sair obserwowali jak śmiertelnie ranna dziewczyna podnosi się z ziemi. Gdy ujrzeli jej świecące na niebiesko oczy, przeszedł ich dreszcz.

– Mam złe przeczucia – powiedział Jebesu.

Dziewczyna stała w miejscu i wpatrywała się w horyzont za magami. Nie było na jej twarzy żadnych emocji. Zupełnie, jakby nie była już człowiekiem. Stała tam tylko. W bezruchu.

– Nie zaatakuje nas? – Zdziwił się Sair.

– Może nie, ale nie możemy zostawiać świadków – powiedział Jebesu.

Ogień pojawił się w jego dłoni. Płomienie zaczęły wirować, aż stworzyły kulę ognia, która rozpaliła się jeszcze bardziej.

– Ognik Pożogi Poziom trzeci – powiedział, po czym kula ognia z ogromną prędkością wystrzeliła w kierunku dziewczyny.

Był to ten sam czar, którego użył wcześniej, kiedy obie dziewczyny próbowały uciec. Miał dużą skuteczność, a dodatkowy wybuch przy kontakcie zapewniał obrażenia obszarowe. Trzeci poziom tego czaru, w wykonaniu Jebesu, potrafił wysadzić ścianę nośną w budynku. Wystarczające narzędzie, by poradzić sobie z większością celów.

Kula ognia dotarła do celu, gdy nagle silny zryw zimnego powietrza wystrzelił w przeciwnym kierunku. Charakterystyczny dla wybuchu huk, nie zasygnalizował trafienia, a po kuli nie było śladu.

– Co się dzieje? – Jebesu zmarszczył brwi zdezorientowany.

– Nie mam pojęcia – odpowiedział Sair.

Kula nie eksplodowała. Dziewczyna dalej stała, tam gdzie wcześniej.

– Śmiesz rzucać wyzwanie imperialnej eskorcie? – krzyknął Jebesu, ale nie otrzymał od nikogo odpowiedzi.

– Ognik Pożogi Poziom trzeci – Kolejna kula ognia poleciała w jej kierunku.

Efekt był taki sam. Kula znika w podmuchu powietrza.

– Zgiń wreszcie! – wykrzyczał ze złości, nie wiedząc, dlaczego jego magia została skontrowana przez nastolatkę.

Kolejne, z szaleńczą wściekłością, czary są rzucane w kierunku Lillian. Kule ognia, zdolne wysadzić budynek, zostają zgaszone jak zapałki.

Wtedy nawierzchnia pod stopami dziewczyny zaczęła zamarzać. Lillian zaczęły otaczać małe kawałki lodu, które coraz szybciej i w coraz większych ilościach krążyły wokół jej ciała. Tworzy się lodowy wir, który nabierając prędkości, rozciągał się. Coraz większy zasięg powoduje zamarzanie wszystkich obiektów w pobliżu.

Ogień Jebesu zawodzi. Sair nawet nie próbował używać swoich czarów. Wiedząc, że Jebesu jest od niego dużo silniejszy, nie miało to sensu. Ich czary nie dają rady przebić się przez lodową wichurę, która otacza dziewczynę stojącą w centrum.

– Jebesu, jest za silna! Mieliśmy nie spotkać nikogo o takiej mocy! – krzyknął Sair.

Wir wokół dziewczyny był tak głośny, że Jebesu, stojąc obok Saira, mógłby go nie usłyszeć.

– Kurwa! Zamrozi cały rynek łącznie z nami! Musimy się wycofać – krzyknął Jebesu.

Nagła lodowa eksplozja przerwała ich rozmowę. Wir, który tworzył się wokół Lillian, wystrzelił we wszystkie strony. Każdy odkryty materiał zamarzał w ułamku sekundy. Wszystko zostało pokryte lodem i szronem. Każdy płomień wzniecony przez Magów został zgaszony. Rynek w jednym momencie z płonącego piekła, zamienił się w zamarznięte pobojowisko.

– Ja pierdolę! Dobrze, że zdążyłem z tym zaklęciem! Zabije nas ta gówniara! – krzyknął Jebesu, który w ostatniej chwili aktywował osłonę. Nie wytrzymała uderzenia, ale pozwoliła obu magom wyjść z tego bez poważnych obrażeń.

– Wiejemy stąd! Szybko! – powiedział przerażony Sair.

Odwrót. Magowie zdecydowali się wycofać. Nie byli przygotowani na taki opór ze strony mieszkańców.

Dziewczyna patrzyła jak uciekający w panice przeciwnicy opuszczają teren. Zrobiła krok do przodu z zamiarem podążenia ich tropem. Niebieska poświata, która płonęła całą walkę w jej oczach zniknęła. Dziewczyna straciła przytomność i upadła.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania