Czy na pewno chcę ratować ludzkość? [4]

Mimo że Saveg wiedział o całej operacji, obserwował on ją z niepokojem. Ze swojego okna w gabinecie, widział cały rynek, jak na dłoni. Wie, że będzie musiał wygłosić komunikat z fałszywymi oskarżeniami, by cała akcja wyglądała jakby to najemnicy zostali zaatakowani.

Obraz płonącego centrum był dla niego przykrym widokiem. Mimo tego, że nie był tutejszym i działał tu jako agent, to jednak przez ostatnie 10 lat wiele zrobił dla tego miasta. Zżył się z nim i jego mieszkańcami tak bardzo, że czuł się, jakby wbił nóż w plecy własnej rodzinie.

Nieoczekiwana sytuacja miała jeszcze bardziej nadszarpnąć jego nerwy. Nagle naprzeciwko Jebesu i jego pomocnika, zobaczył on dziewczynę rzucającą potężne czary lodu. Była ona w stanie odeprzeć ataki i zmusić do odwrotu napastników. Jeszcze większy lęk wywołał w nim widok okolicy, która została skuta lodem po ich starciu.

“Jak ktoś taki znalazł się w moim mieście?”, pomyślał Saveg przerażony.

Nie pamiętał on, żeby w rejestrach mieszkańców znajdowała się dziewczyna o takiej mocy. Może jest ona szpiegiem królewskiego rodu? Jeśli pójdzie ona składać zeznania, to cały ich plan może się posypać. Saveg wie, że musi działać szybko. Jego rolą było zacieranie śladów. Jako burmistrz, miał przygotować scenę i zadbać o wszystkie problemy, które pojawią się później. Nieproszony mag, który był świadkiem całego zajścia był jednym z tych problemów, których chciał uniknąć za wszelką cenę.

– Rick! – zawołał.

Do gabinetu wszedł jego asystent i zastępca. Młody mężczyzna o brązowych, krótko ściętych włosach. Nie różnił się zbytnio od reszty mieszkańców, a mimo to był synem tutejszego barona Monarda, który posiadał pod sobą nie tylko to miasto, ale i wiele okolicznych ziem, pomniejszych miast i wiosek.

– Umów mnie z Vergazem – powiedział Saveg.

– Chcesz złożyć zlecenie Ponuremu Bractwu? – zapytał Rick lekko wystraszonym i przytłumionym głosem.

– Tak. Nie możemy ryzykować. Oni się nią zajmą.

 

***

 

Następnego dnia przed ratuszem, zebrał się spory tłum mieszkańców. Miały zostać ogłoszone oficjalne informacje na temat tego, co wydarzyło się w mieście. Gazety i inne media już zdążyły napisać własną wersję wydarzeń i wiele plotek krążyło między ludźmi. Każdy chciał dowiedzieć się co mają do powiedzenia władze miasta.

Na szczycie schodów, przed wejściem do budynku stała wysoka ambona. Urzędnik zwany mówcą, wszedł na nią i po przywitaniu zgromadzonych poprosił o ciszę, by wygłosić stanowisko ratusza.

Przemowa była krótka i oszczędna w szczegółach. Obarczyła ona winą agresywnych kupców, którzy sprowokowali konflikt, a strażnicy miejscy doprowadzili do jego eskalacji, gdy pod pretekstem obrony mieszkańców, zaatakowali najemników z zagranicy. Najemnicy zostali zmuszeni do użycia siły we własnej obronie, by później zbiec przed agresją za miasto.

Znaleziono także dokumenty potwierdzające udział Kapitana Pelagiusa w organizacji napadów na transporty towarów do Imperium, więc podejrzewa się, że atak na najemników mógł mieć także motyw związany z jego przestępczą działalnością.

Władze miasta zobowiązały się do utrzymania większej dyscypliny wśród strażników i wyznaczeniu daleko idących konsekwencji wobec agresji, której celem są cudzoziemcy, by zapobiec takim incydentom w przyszłości. Rodzinom ofiar zostanie udzielona niezbędna pomoc i wsparcie. Na tym skończyła się oficjalna przemowa.

Wśród mieszkańców można było dostrzec zakłopotanie i niezadowolenie. Szanowany lider strażników został ogłoszony przestępcą, a konsekwencje poniosą mieszkańcy zamiast ludzi, którzy wymordowali im bliskich tamtego dnia. Tłum domagał się powiedzenia prawdy na temat wydarzeń i pociągnięcia do odpowiedzialności morderców.

– Tylko tyle mają do powiedzenia?

– Wiedziałem, że kryją przestępców. Gazety nie kłamały.

– A co z bohaterką? Dalej nie wiadomo kim ona jest?

– Zupełnie nie obchodzi ich nasz los?

Mieszkańcy dalej nie wiedzieli, co o tym wszystkim myśleć. Większość uważała, że burmistrz boi się przyznać, że winę ponoszą obcokrajowcy. Z drugiej strony odkrycie powiązań kapitana z przestępcami było dla nich wystarczająco przekonujące, by wierzyć w oficjalne wytłumaczenie.

Z tłumu wyszedł mężczyzna z kapturem na głowie. Płaszcz osłaniał jego wysokiej jakości szaty.

“A więc tak się sprawy mają”, pomyślał. Przyjechał on dzisiaj ocenić sytuację w mieście. Zdążył on już zbadać miejsce, gdzie doszło do walki. Przejrzał obrażenia rannych i wykonał przyśpieszoną sekcję zwłok pozostałych. Świadkowie, których przepytywał niewiele mogli mu powiedzieć.

Najciekawsze informacje przekazała mu grupa ratowników, która przybyła na pomoc rannym. Większość ciał była pokryta drobnym lodem, a im bliżej epicentrum, tym więcej lodu pokrywało wszystko wokół. W środku znaleźli ciężko ranną dziewczynę, która pozostała nienaruszona przez lód. Sądząc, że to ona może być źródłem tego zjawiska, postanowili zachować to dla siebie. Przekazali tę informację dopiero jemu, gdy dowiedzieli się, że jest tu z polecenia króla. Ukrywanie informacji przed królewskim śledczym było surowo karane.

“Pozostaje mi porozmawiać z tą dziewczyną”, pomyślał, udając się w kierunku szpitala, który wskazali mu ratownicy.

Po wejściu do budynku, poprosił personel o wskazanie mu pokoju, w którym przebywa poszukiwana przez niego dziewczyna. Mężczyzna, który został o to poproszony, wskazał pokój dopiero po okazaniu przez zainteresowanego oficjalnych dokumentów z królewską pieczęcią.

– Dziękuję. Proszę nie dopuszczać do niej nikogo poza lekarzem i najbliższą rodziną – powiedział, po czym udał się do pokoju.

W gazecie, którą czytał rano napisano, że tajemniczy bohater miał moc porównywalną z czołówką magów w Królestwie. Oglądając pozostałości walki na rynku, mógł sobie wyobrazić jak potężną magią musi władać. Możliwe, że jest nawet silniejsza od niego samego. Biorąc to pod uwagę, ciężko było mu zrozumieć, czemu nikt nie wiedział, kim jest ta osoba.

Wchodząc do pokoju zrozumiał dlaczego. Spodziewał się, że może nie być sam na sam z podejrzaną, ale nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Wewnątrz spotkał dwie, bardzo dobrze znane mu osoby.

Anisa, która była jego wieloletnią przyjaciółką, siedziała przy łóżku, trzymając za rękę nieprzytomną dziewczynę.

“Lilly, dlaczego ty…” Przeszło mu przez myśl, gdy zobaczył ją na szpitalnym łóżku.

– Nat? Co tu tutaj robisz? – zapytała Anisa, zauważając, że znajoma osoba weszła do środka.

Zamykając drzwi, Nathaniel zastanawiał się, jak powinien poprowadzić dalej tę sprawę. Nie chce wydawać na śmierć córki własnej przyjaciółki. Dobrze wie, że nie powinna umieć używać magii. Z tego też powodu, nie została zarejestrowana jako użytkownik magii. Ukrywanie tych zdolności było bardzo surowo karane. Nie tylko sam ukrywający, ale i cała rodzina mogła zostać dotkliwie ukarana. Ze względu na to, postanowił ukryć swoje podejrzenia przed Anisą.

– Przyszedłem zobaczyć jak sobie radzicie. Słyszałem, co się stało – odpowiedział. – Co z nią?

– Jest w śpiączce od tamtej pory. Lekarze nie dają jej dużych szans… Nat. Dlaczego to się stało? – Łzy znowu zaczęły jej napływać do oczu, gdy odpowiadała.

Wstała i szukając pocieszenia, przytuliła się do Nathaniela. Objął ją i patrząc na dziewczynę, ciągle myślał jak wybrnąć z tej sytuacji. Wtedy też zwrócił uwagę na zachowanie Anisy. Nie przypominała tej samej Anisy, która pomiatała swoją niewolnicą, wykorzystując ją dla własnej wygody i korzyści. Chyba w końcu wróciły do niej matczyne instynkty. Sytuacja Lillian musiała nią mocno wstrząsnąć. Żaden rodzic nie chciałby być teraz na jej miejscu. On również.

Lillian była w krytycznym stanie. Lekarze z użyciem magii, kilka godzin starali się ratować jej życie. Rany były tak głębokie, że wezwano lekarza ze stolicy, ale nie wiadomo, czy dziewczyna dożyje jego przybycia. Dodatkowo Nathaniel musi dowiedzieć się co widziała i jak doszło do tego, że aktywowała tak silną magię.

Po krótkiej rozmowie z Anisą, dowiedział się, że również przyjaciele Lillian brali udział w tej masakrze. Niestety nie przeżyli. Po chwili wpadł mu do głowy pomysł, który dawał mu cichą nadzieję na uratowanie dziewczyny. Wolał jednak, by Anisa nie była przy tym obecna. Jeśli Lillian się obudzi, to ich rozmowa powinna pozostać prywatna.

– Może powinnaś pójść odpocząć. Zostanę z nią na ten czas – powiedział.

– Jesteś pewien? Nie chcę Cię tym obciążać – odpowiedziała Anisa, wycierając łzy.

– Oczywiście. Nie zostawiłbym tak pięknej kobiety bez pomocy – powiedział, uśmiechając się.

Anisa uśmiechnęła się i podziękowała Nathanielowi za jego poświęcenie. Po kilku minutach od jej wyjścia z pokoju, Nathaniel zdecydował.

“Spróbujemy najpierw tego”.

– Transfer – powiedział i po wyciągnięciu ręki, z małego zniekształcenia, które pojawiło się nad jego ręką wypadł zwój. Zawierał on silne zaklęcie lecznicze zapisane na specjalnym papierze.

Były to przedmioty niezwykle drogie i rzadkie. Na produkcji takich rzeczy można było zbić ogromną fortunę, gdyż zapewniały dostęp do najsilniejszych czarów każdemu, kto był w stanie przelać niewielkie ilości energii do aktywacji. Nawet totalni nowicjusze mogli tego używać, bo nie wymagało to żadnej wiedzy na temat używanego zaklęcia.

Po użyciu pierwszego zwoju, Nathaniel zauważył, że twarz Lillian uległa zmianie. Odkąd wszedł do pokoju widział, że wyraz jej twarzy wskazuje na odczuwany przez nią silny ból. Mimo że była w śpiączce to jej ciało, reagowało podobnie, jakby była świadoma. Teraz jej mina zmieniła się na bardziej neutralna, co utwierdziło go w przekonaniu, że uda mu się ją obudzić. Wykorzystał jeszcze dwa inne zwoje, które powinny w dużym stopniu wpłynąć na jej regenerację.

“Pozostaje czekać”, pomyślał, gdy zobaczył jak ciężkie rany goją się same na jego oczach.

 

***

 

Vergaz zjawił się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonym czasie. W liście, który otrzymał, przekazano wszystkie znane informacje o dziewczynie, którą miał dorwać. Resztę musiał zdobyć we własnym zakresie. Nie było to większym problemem. Siatka kontaktów, jaką posiada Ponure Bractwo wzbudziłaby zazdrość niejednego szefa wywiadu. Stąd też informacje o celach błyskawicznie docierają do zainteresowanych.

Tymczasem Saveg dodatkowo nalegał na osobiste spotkanie, co było nietypowym ruchem z tego strony. Zwykle wysyłał swojego zastępcę, by dostarczył wytyczne jednemu z jego ludzi.

Zarówno Saveg, jak i Vergaz przyszli na spotkanie, maskując swoje oblicze. Nie przeszkodziło im to, by rozpoznać się nawzajem. Ważniejsze było, by ukryć się przed okiem osób postronnych.

– Znalazłeś dziewczynę? – zapytał Saveg.

– Mam dwie potencjalne lokalizacje. Zdaje się, że po waszej akcji, rannych przewożono, gdzie się tylko dało. W całej tej panice, chyba nikt nie pomyślał o identyfikacji tych osób. Dzięki opisowi, jaki otrzymaliśmy, odrzuciłem już większość domysłów.

– Powiedź mi, że bardziej dzisiaj martwa.

– Bez obaw. Żniwiarz już jest w drodze.

 

Resztę historii można znaleźć na Wattpadzie pod tym samym tytułem. Zapewniam, że z czasem jakość będzie coraz lepsza.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania