Czy prawdziwa przyjaźń jeszcze jest możliwa?
Ciężko zdefiniować jednym słowem człowieka. Siedząc, łatwo mówić jaki jest ten czy jakiś inny. Codziennie rzucasz słowa na wiatr, mówisz, mówisz i nie przestajesz. Używasz sformułowań tak abstrakcyjnych, tak małostkowych, nic nieznaczących. Warto czy nie warto, pukasz do drzwi zwanych ludźmi. Rozmawiasz z nimi, dyskutujesz. Kiedy ty odchodzisz, oni pukają do innych i malują Twój nowy portret. Ty wciąż poszukujesz zrozumienia, pukasz do różnorakich drzwi, wydaje Ci się, że za którymiś znajdziesz coś co Ci pomoże. Znajdujesz tylko chwilową satysfakcje, przebłysk idei,że coś się zmieni. Przy szukaniu należy uważać. Może za jednymi z wrót czyha karabin wymierzony w twoje czoło; nie zawsze dasz radę zrobić unik. Często czujesz się jak astronauta na księżycu, każdy krok stawiasz uważnie, nie chcesz stracić równowagi. Astronauta traci równowagę fizyczną, ty tracisz równowagę mentalną. Chociaż egzystowanie jest trudne, ludzkość od wieków nie nauczyła się jak popranie przetrwać tak zwane ŻYCIE. Rodzisz się nie widząc nic, tłumaczą Ci, ze możesz osiągnąć wszystko, będąc zdeterminowany i ciągle brnąc do określonego celu. Czy jednak to prawda? Moim zdaniem należy z tym uważać. Wiele czynników kształtuje nasze postrzeganie świata. Najczęściej są to porażki, nasze małe klęski. Tracisz grunt pod nogami, często przez błahe problemy. Opowiem Ci pewną historię, przeczytaj jeśli chcesz. Na koniec wyciągniemy kilka wniosków. W obecnych czasach trudno o prawdziwość czegokolwiek. Marek jest uczniem jednego z Warszawskich liceów, fascynuje go chemia, biologia i przeprowadzanie wszelkiego rodzaju badań. Umysł Marka to biblioteka wiedzy ścisłej, mnóstwo tomów poświęconych jego pasji .W przyszłości chłopak chce zostać cenionym naukowcem, ma do tego warunki. Jest człowiekiem upartym i konsekwentnym w swoich działaniach. Ścieżki życia układają mu się niczym czerwone dywany. On sam jednak nie jest zdecydowany w co celować. Pragnie rozpocząć studia chemiczne, mimo to przepełniają go obawy i wątpliwości. Mimo wielu pozytywnych cech, Markowi ciężko przychodzi podejmowanie decyzji, często rozmyśla nad swoim " co dalej" . Potrafi wiele, ale czy jest na tyle silny by wziąć swoje życie w garści i nim pokierować po torach , którymi jedzie każdy z nas w pociągu, który zatrzymuje się tylko na chwilę. Wtedy decydujesz, czy chcesz opuścić to pędzące monstrum, czy pędzisz wewnątrz niego razem z innymi pędzącymi. Do tego jeszcze wrócimy. Chciałbym ci przedstawić drugiego bohatera tej historii- Dominika. Dominik to licealista, uczący się na profilu humanistycznym tego samego liceum. Zafascynowany nauką z dziedziny literatury, historii i filozofii. Częsty bywalec teatru, nawet należący do pewnego amatorskiego teatru. Chociaż jest zdolny, on marnuje czas na samotne rozmyślanie nad filozofią"własnego życia"- egoista. Człowiek właściwie bez perspektyw, nieumiejący się określić. dąży do bliżej nieobranego celu. Narcystyczny, odrobinę zniewieściały, mający skłonności do kreowania idealnej dla siebie przeszłości. Nie jest jednak tak zły jak Ci się wydaje, potrafi pisać, ma jakieś zalety. On sam jednak ich nie widzi. Jego życie to gra, nie widzi w swoim życiu innej roli, dostrzega tylko swój monolog. Marek i Dominik nie znają się, wiele ich łączy, pomimo różnic wynikających z ich predyspozycji, nazwijmy to zawodowych. Pewnego dnia spotykają sie na imprezie organizowanej przez ich wspólną koleżankę. Na początku nie umieją ze sobą rozmawiać. Zresztą, jak miał rozmawiać "naukowiec" z "poetą", spełzłoby to pewnie na tematy codzienne takie jak pogoda, która tego dnia była znakomita. Nie, nie opisze aury panującej tego dnia, nie musisz się martwić. W końcu jednak zawiązał sie miedzy nimi dialog. Odbyło sie to być możne za sprawą "czegoś mocniejszego" bodź po prostu przeznaczenie pchnęło ich do siebie. Sytuację możesz interpretować jak zechcesz. Zaczęli dowiadywać sie o sobie wielu rzeczy, jeden poznawał drugiego. Szybko zorientowali sie ze niewiele ich różni. Doszli do pewnych wniosków: mieli identyczne zdanie na tematy polityczne, rozumieli się w kwestii politycznej, obydwaj zgodnie krytykowali wiele płaszczyzn. Czyżby zaczęła sie przyjaźń? W świecie zdominowanym pędem za luksusem i kosmopolityzmem obecny wokół trudno o prawdziwą przyjaźń. Ta zapowiadała się zupełnie inaczej niż tzw. przyjaźnie tworzone przez ludzi w XXI wieku. Te nie maja nic wspólnego z definicja tej międzyludzkiej relacji. Ich rozmowa nie trwała długo, lecz to wystarczyło by obaj chcieli kontynuować znajomość. Dzień po wspólnej rozmowie Marek odnalazł Dominika na jednym z portali społecznościowych. Ich rozmowy przeniosły sie do przestrzeni wirtualnej. Mogli teraz rozmawiać bez skrępowania, debatowali więc na wszelkiego rodzaju tematy, zagadnienia i co najważniejsze- świetnie sie rozumieli. Toteż zapragnęli spotkania w tzw. "realu". Uczęszczali przecież do tej samej szkoły. To nie było trudne. PO lekcjach wybrali się razem na długi spacer, gdzie zauważyli wiele podobieństw w ich charakterach, ocenie rzeczywistości, sposobie myślenia. Z czasem ich spotkania stały sie częstsze i dłuższe. Mogli rozmawiać godzinami, co jeszcze bardziej zbliżało ich do siebie. Dzięki tej relacji obydwaj znajdowali w sobie mnóstwo cech, o których nie wiedzieli przedtem. Dominik stawał się lepszym człowiekiem, dzięki dyskusji z Markiem zauważył w sobie cząsteczkę zwaną "miłością"- dotąd była mu ona obca, nic nie znaczyła. Przekonany był, ze nie potrafi kochać, ufać ani nawet czegoś obiecać. Marek dzięki Dominikowi zaczął bardziej wierzyć w siebie i konsekwentnie brać w swoje ręce własne życie. Uczył sie podejmowania decyzji, bycia asertywnym. Można pokosić się o pewną filozoficzną tezę. Mianowicie, gdyby połączyć ich w jedno powstałby jeden niezawodny, idealny organizm. Czerpali z siebie wiedzę, czytali jak w otwartych księgach. Pewna filozofia opowiada o tym, że rodzą się dwie identyczne osoby, pod względem charakteru. Moim zdaniem chłopaki dzięki przeznaczeniu znaleźli się w jednym miejscu to zrządzenie losu sprawiło, ze narodziła sie wyjątkowa więź. Historia wydarzyła sie naprawdę, moze jest ich więcej, nie mam pojęcia. Jest to historia mojego brata, z którym chiałem o tym porozmawiać ponieważ cąły czas pisze z przyjacielem. Zaczałem sie obawiać, że są homo. Mnie by to nie przeszkadzało, bałbym sie jedynie o niego. Nie wąne, istotna jest przyjaźń, która potrafi góry przenosić. On sam o niej tak mówi. Twierdzi, że łatwiej mu sie dzięki niej żyje Oceniaj to jak chcesz. Mówiłem, ze wnioski wyciągniemy na koniec. To jednak pozostawiam Tobie.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania