Czy wiesz jak to jest....

Czy wiesz jak to jest z rana nie złapać ostrości?

Czasem chce jej nie mieć by nie widzieć podłości.

Tej podłości i obłudy która skryta za kolorowym tłem

Lecz niestety widzę ją i wszystko wiem

 

Ludzie mówią by nie patrzyć przez różowe okulary

Ja chciałbym choć raz poczuć te czary

Zawsze musisz być pewny siebie

Choć życie drze twym ryjem o ziemię

 

Ja nie jestem pewny tego świata

Świata w którym brat zabija brata

Nie jestem pewien swych odczuć ciągle

Gdy czas miesza w mym życiowym kotle

 

Chciałbym choć raz zrobić coś szalonego

Uciec gdzieś daleko od swego ego

Odjechać gdzieś daleko, do domu wrócić

Zmienić się i z sobą już sie nie kłócić

 

Lecz stop, gdzie znów ty idziesz

Gdzie ty się śpieszysz, dokąd dojdziesz

Czy do czarnej głębokiej rozpadliny

Skąd nie można wrócić, bez drabiny

 

A może dojdziesz do pięknych łąk

Gdzie będzie panował szczęścia krąg

Ta niepewność na drodze, rozstaju

Zatrzymuje cie, czujesz się jak na haju

 

Z zamkniętymi oczami, z zamkniętymi uszami

Idziesz na ślepo, niepewnymi krokami

Pośród kul wystrzelonych w twe serce

Które jednak nie chcą cie zabić w rozterce

 

Chcą cie tylko zranić byś czuł ból

Chcą byś niepewności w sobie czuł

Będą cię dręczyć dniami i nocami

Będą twoimi niechcianymi w włosach pchłami

 

Niepewność będzie cię dręczyć aż do końca

Trudno znaleźć w smutku choć promyk słońca

Zmęczonym wszystkim chcesz się często poddać

Uciec, przed światem się gdzieś schować

 

W ciemnej jaskini bez żadnego światła

Tworzyć teksty które nie wydają się z gardła

Twa w głowie druga połówka

Nie pozwala ci wypowiedzieć słówka

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania