Czylałt
z tą osobowością unikającą
to jednak mam lekko przewalone. nic, tylko
by się zapuszczało mech na ścianach
nie wychodziło z ram starych zdjęć
relacje interpersonalne? przecież to
smołowanie głowy od wewnątrz
rozgotowaną, tasiemcowatą masą, nacieranie serca
miksturą z siwych włosów, z obgryzionych paznokci
bywa, że zwykła rozmowa z kimkolwiek
jest jak napój nie nadający się nawet do
wyrzygania. niedobra pomarańczka, fantosprajt,
mdły drin. albo jak zwiedzanie
budynku mającego stropy ulepione z pomyj
choć są i potworniejsze rzeczy. na przykład bale,
Sylwestry, śluby i urodziny
okulary w kształcie gwiazdek, wszelakie formy tańca,
wystąpienia publiczne, albo podróże.
w idealnym świecie nie wynurzałbym się z pokoju
kilka razy na tydzień podpinałoby się mózg
do wielkiej, panorgazmicznej machiny
która starczałaby mi za wszystkie kobiety świata
w zasadzie - tyle.
na zewnątrz mogłyby przechodzić kolejne
ery, całe milenia. a ja bym tak sobie sweetaśnie
siedział i de facto nie żył. i czuł, jak pracują
nie dające się wyłączyć wyrzynarki, krajalnice
jak rozchlastuje się przestrzeń
Komentarze (11)
Konrad, wyobrażam sobie proces twórczy, który towarzyszy powstawaniu Twoich dzieł. Opary alkoholu, trans narkotyczny, wizje, kadzidełka. Jakbym to widział. Piękne. Takich artystów jak Ty, już dzisiaj nie ma.
5 gwiazdek daję za ciężką pracę.
Dziękuję. Ani alkoholu, ani narkotyków...muszę rozczarować- pisane na trzeźwo :)))
A może jakieś zioło, palenie jest cool:)
Ni mom :D Jak masz - wpadnij, zapalimy :D
Florian Konrad nie ma sprawy:)
Bardzo fajny wiersz.
Dziękuję.
Wyluzuj : )
W zasadzie 2. i 3. strofa totalnie zniechęca do komentowania, ale pointa jest tak plastyczna, że uległam poruszonej wyobraźni.
Podmiot w jednoosobowej kapsule (pokój) poza czasem, od którego się uwolnił, słyszy jak rozchlastuje się przestrzeń.
Dobre!
Jestem luźny :D Luźny tak :D
Miałem kiedyś taki sen, w latach 90tych, że byłem w zajebistym miejscu, szczęśliwy jak kurwa mać i było mi zajebiście dobrze, nie byłem sam, było parę osób podobnych, porozumiewaliśmy się telepatycznie i fajną lakę tam miałem, seksu nie było, szczęście z obcowania, wynikało z samego kontaktu, był to świat sztuczny piękny, przeszklony - pewnie na orbicie. Ziemskie sprawy obserwowałem z góry, wiało od nich chłodem i niepokojem, miałem, niestety misję, musiałem do tego niekorzystnego świata zstąpić w czas przed jego końcem. Opisałem ten sen na 24 stronach, ale nie zadbałem, by się przechował - najlepszy to był sen jaki w życiu miałem. Jakoś ten wiersz mi go trochu przywołał do pamięci.
Poza tym - no jeden z tych najlepszych wierszy Floriana Konrada - nie ma wypalenia twórczego.
Cudownie! Dziękuję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania