Czytanie poezji
Jeśli chodzi o samo czytanie poezji, to kiedyś miałem specyficzny sposób jej pochłaniania.
Brałem do reki tomik wierszy, bo wtedy poezja docierała do mnie w takiej właśnie formie, otwierałem go na "chybił-trafił" na jakiejś stronie i czytałem znajdujący się tam wiersz. Po przeczytaniu, zamykałem książkę i znów otwierałem ją na losowo wybranej stronie. I tak mogłem czytać i czytać.
Gdy trafiłem na wiersz, który już czytałem, to przechodziłem automatycznie na kolejną stronę. Już bez losowania.
To, co było w tym czytaniu ciekawe, to to, że tomik poezji zawsze mógł być do końca nieprzeczytany. W każdym razie nie tak od razu. Zawsze pozostawała jakaś tajemnica.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania