Czytanie poezji

Jeśli chodzi o samo czytanie poezji, to kiedyś miałem specyficzny sposób jej pochłaniania.

Brałem do reki tomik wierszy, bo wtedy poezja docierała do mnie w takiej właśnie formie, otwierałem go na "chybił-trafił" na jakiejś stronie i czytałem znajdujący się tam wiersz. Po przeczytaniu, zamykałem książkę i znów otwierałem ją na losowo wybranej stronie. I tak mogłem czytać i czytać.

Gdy trafiłem na wiersz, który już czytałem, to przechodziłem automatycznie na kolejną stronę. Już bez losowania.

To, co było w tym czytaniu ciekawe, to to, że tomik poezji zawsze mógł być do końca nieprzeczytany. W każdym razie nie tak od razu. Zawsze pozostawała jakaś tajemnica.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania